Ania Alboth (Sulewska) - polska dziennikarka wraz z mężem - niemieckim fotografem Thomasem Alboth'em i z półroczną córeczką Hanią przejechali samochodem w sześć miesięcy szlak od Rumunii przez Gruzję, Azerbejdżan, Armenię po Turcję, w drodze pisząc bloga i robiąc zdjęcia.
Przeczytaj cały wywiad z Anią i Thomasem Alboth'em













Tylko pozazdrościć, wspaniała wyprawa i wielka odwaga!!!
Wreszcie jacys madrzy rodzice !a nie hodowcy seryjnych dzieciakow w fotelikach samochodowych ,brzydkich , marudnych , zapychanych frytkami i lodami i nieciekawych niczego i nikogo ...
ci rodzice oczywiście
Oczywiscie nie moglo zabraknac zdjecia z kaukazem ;-)Kocham te pieski,mam jednego.
Dajcie spokój z tesktami o maltretowaniu dziecka! Fakt,ze w ty wieku z takiej podróży niczego nie wyniesie,ale...być może załąpie bakcyla włoczykija.Jak mój syn. Ledwie nauczyłsię chodzić był z nami na dalekich wyprawach. Dziś ma 17 lat i jest zrowym,fajnym nastolatkiem,ciekawym swata i ludzi. Żadnego skrzywenia kręgosłupa czy inncyh skutkó "tortur" :)
Gratuluje odwagi. Tak sobie myślę, że córeczka będzie kiedyś bardzo dumna z tego, że była tak dzielna w tak dalekiej - pewnie nie ostatniej podróży! Pozdraiwam!
mogli sobie zrobic 14-miesieczny platny urlop,dziecko ulatwialo im kontakty z otoczeniem, a biedne dziecko niczego nie wynioslo z tej podrozy,tylko sie wymeczylo
..
współczuję bólów kręgosłupa, które to dziecko będzie - "dzięki" długotrwałemu przesiadywaniu w foteliku - odczuwało całe życie. Nie ma to jak kochający rodzice...
Piekne!