Niestety nie do wszystkich z nich uśmiechnęła się fortuna i zamiast cieszyć się z pobytu w „finansowym raju” pogrążają się w rozpaczy z powodu niespełnionych ambicji i oczekiwań. Przed nami krótka historia o niespełnionych marzeniach, stoczeniu się na dno i próbie powrotu do pionu w cieniu największej imprezy finansowej świata (nawet Nowym Jork przegrywa ze stolicą Wielkiej Brytanii). Zobaczymy
Londyn pełen pułapek i ciemnych zakamarków, nieopisany w żadnych przewodniku turystycznym.
Biegnący w tę i z powrotem
Londyńczycy, niecierpliwi turyści z każdego zakątka świata wypełniają ulice miasta.
Big Ben obwieszcza wszystkim upływając czas, a
Pałac Buckingham przeraża swoją niedostępnością. Kiedy zachodzi słońce do gry wkraczają księżycowi podróżnicy. Nocną wędrówkę po mieście powinno się zacząć dość tradycyjnie, od stacji metra
Westminster. Ostatni pasażerowie wysiadają z zatłoczonych za dnia do granic możliwości wagonów. Warto zostać jeszcze chwilkę, usiąść na zimnej, metalowej ławce i przekonać się, że wcale nie jesteśmy tu sami. Wszyscy przecież rozeszli się już w swoje strony. Jednak kilku bezdomnych zajmuje swoje miejsce pod ścianą.
Okazuje się, że większość Brytyjczyków przekonana o niewyobrażalnej liczbie
bezdomnych Polaków żyjących w Londynie obwinia ich o zakłócanie spokoju nocnego. Co ciekawe, liczba mieszkających na ulicy obywateli naszego kraju nie jest tak spora, jak mogłoby się wydawać. Statystyki wskazują też na obywateli innych krajów z Europy Środkowo-Wschodniej.
Wydawałoby się, że centralna dzielnica Westminster zasnęła już błogim snem, a wraz z nią wszyscy bezdomni opierający całą swoją egzystencję o ściany budynków. To bardzo smutny obraz miasta, coś, z czego często nie zdajemy albo nie chcemy zdawać sobie sprawy. Jednak ostatnimi czasy rozbłysło światełko nadziei dla bezdomnych mieszkańców Londynu. Otóż niektórzy z nich zostali zatrudnieni jako przewodnicy turystyczni. A nie chodzi tu wcale o zwyczajne pokazanie Londynu. Główne atrakcje turystyczne to nie
siedziba Królowej Elżbiety II, ale miejsca związane z życiem bezdomnych. Bezdomnych przewodników można spotkać głównie przy
London Bridge. Poza tym wycieczki po mieście zaczynają się przy
Shoreditch, Covent Garden, Brick Lane i Mayfair.Starszy mężczyzna z silnych wschodnioeuropejskim akcentem wcale nie wygląda na przewodnika turystycznego, a swoją opowieść zaczyna od słów: „Pod tym mostem śpię od 5 miesięcy.” Po drodze pokazuje, gdzie znajduje zjadliwe jeszcze odpady i opowiada, dlaczego stoczył się na dno. Podczas zwiedzania zostaje się wciągniętym do świata niezwykle niebezpiecznego. Co ciekawe, zwiedza się miejsca, które bardzo rzadko są celem potencjalnych turystów. Jednym z nich jest Clink Museum, dawny dom uciech, podobno dość obficie sponsorowany przez duchownych.
Przewodnik pokazuje turystom inny świat, do którego nikt nie chce dostać przepustki. Interesujące jest także, że często
bezdomni Londyńczycy znają bardzo dokładnie wiele ulic i uliczek. Szansa, jaką dostali teraz od życia jest nieoceniona i co ważne, pokazuje, że wielu z nich jest osobami zorganizowanymi i inteligentnymi. Dostali od losu szansę i starają się ją wykorzystać w jak najlepszy sposób.
Iwona J. Fluda
Więcej na: ttg.com.pl