Zbójnicy posiadali pewien charakterystyczny jadłospis oraz określony sposób przyrządzania i spożywania potraw, wspólny na terenie całych Polskich Karpat, a także, z niewielkimi różnicami, na pozostałym obszarze karpackim. Dane
o pożywieniu zawarte w źródłach i piśmiennictwie są bardzo skromne w porównaniu do informacji o innych, związanych ze zbójnictwem zagadnieniach. Rodzaj spożywanych potraw, sposób ich przyrządzania i konsumpcji był rezultatem określonych warunków, bytowania zbójników, tak więc inaczej odżywiano się w czasie pobytu w górach (pochody, ukrywanie się itp.), inaczej przebywając we wsi (ukrywanie się, zimowanie, udział w uroczystościach, jak np. wesela itp.), inaczej znów w miejscach publicznych (karczmy, jarmarki itp.).
W czasie pobytu w górach zbójnicy z reguły ograniczali kontakty z mieszkańcami wsi do minimum, przede wszystkim ze względu na swoje bezpieczeństwo. Przeważnie nie korzystali wówczas z produktów żywnościowych lub potraw przynoszonych im ze wsi do kryjówek, a starali się raczej zabierać zapasy ze sobą. Gdy pobyt z dala od wsi trwał nie więcej niż kilka dni, zapasy te wystarczały. Do najczęściej zabieranych ze wsi produktów spożywczych należały: mąka na kluskę i bryję w woreczku z płótna, sól zawinięta w kawałek lnianej szmatki, placki owsiane (moskalicki) lub kukurydziane (Karpaty Wschodnie), czasem kawałek owczego sera, a nawet kilka pieczonych ziemniaków, kawałek wędzonego lub, co rzadziej, pieczonego mięsa, trochę masła lub smalcu w drewnianej łągiewce. Te zapasy żywności wraz z kubkiem i łyżką noszono w przewieszonej przez ramię torbie. Z reguły przed planowaną wyprawą lub wobec konieczności ucieczki w góry zbójnicy zaopatrywali się też w wódkę lub wino. Do przechowywania tych płynów używali drewnianych manierek lub flaszek. Manierki noszono najczęściej przewieszone przez ramię na rzemyku lub przypięte do torby. Konieczność uzupełniania zapasów zabranych ze wsi i kupionych przed wyruszeniem w góry wynikała z reguły wtedy, gdy pobyt z dala od wsi przedłużał się. Jeśli nie było możliwości udania się po żywność do osad ludzkich ze względu na bezpieczeństwo, wówczas zapasy uzupełniano zdobywając je bezpośrednio w terenie.
Najczęściej polowano, ale z reguły unikając użycia broni palnej, co mogłoby zdradzić miejsce pobytu. W wypadku dłuższych postojów w jednym miejscu zastawiano sidła, wybierano jaja z gniazd, łapano ryby. Wybierano też miód dzikich pszczół, zbierano jagody, grzyby, orzechy leszczynowe i bukowe, korzenie słodkiej paproci, szczaw. Produkty te traktowane były jako uzupełnienie jadłospisu, ale czasem, gdy zbójnicy musieli się długo ukrywać, a ze względu na bezpieczeństwo lub konieczność szybkiego marszu nie mogli polować stanowiły one ich jedyne pożywienie.
W czasie przebywania w górach żywności dostarczały zbójnikom także hale wypasowe. Szałasy stanowiły często bazy zbójników, gdzie urządzali oni dłuższe postoje i gdzie się ukrywali. Pożywienie ich nie różniło się wówczas od pożywienia pasterzy. W czasie szybkich przemarszów zbójnicy otrzymywali z przychylnych sobie szałasów sery, bryndzę, żętycę, nieraz barana lub owcę i z reguły wraz z bacą i juhasami urządzali ucztę.