Zdarzało się, że sami przynosili do karczmy zabite owce, barany lub, co rzadziej, upolowaną zwierzynę, z których kazali sobie przyrządzać posiłek. Płacili wówczas jedynie za przyrządzenie mięsa oraz za dodatki. Czasem dzielili się przyniesioną żywnością z karczmarzem i jego rodziną. Zdarzały się także rabunki żywności w karczmach, kiedy to zbójnicy wymuszali na karczmarzu posiłek, a szczególnie wódkę. Robili to jednak rzadko, zwykle wtedy, gdy z karczmarzem mieli jakieś porachunki lub, co wyjątkowo, gdy nie mieli czym zapłacić, a odmówiono im darmowego poczęstunku. Na ogół jednak sam karczmarz, chcąc sobie zjednać sympatię zbójników i zabezpieczyć się przed rabunkiem, proponował im poczęstunek, w tym przede wszystkim wódkę. W karczmie, jeśli zbójnicy nie ukrywali się, wszyscy obecni wiedzieli kim są, nikt bez ich zaproszenia nie dosiadł się do stołu, przy którym siedzieli. Rzadko też kogoś zapraszali, jako że często w karczmie podczas posiłku omawiali plany napadu, podział łupów itp. Wśród osób, które siedziały z nimi w karczmie przy posiłku, byli najczęściej ludzie udzielający im informacji, werbowani do kompanii mężczyźni, a w czasie zabawy dziewczęta. Osobom tym zbójnicy fundowali potrawy, a głównie wódkę. Dziewczętom ponadto kupowali cukierki.
Czasem też, szczególnie podczas zabawy, wódkę stawiali wszystkim obecnym w karczmie. Posiłki podawał personel karczmy, często sam karczmarz lub jego żona czy córka, okazując tym samym szacunek wyjątkowym gościom.
Gdy zbójnicy sami przygotowywali pożywienie, robili to zawsze wspólnie. Zdarzało się, że samodzielnie przygotowywali potrawy nawet w karczmach (zbójnickie mięso), gdzie przecież istniał specjalny personel. Być może było to podyktowane względami bezpieczeństwa, obawą przed otruciem lub dodaniem do jedzenia środków oszałamiających.
Przecież w jednej z wersji o pojmaniu Janosika mowa o tym, że kochanka dała mu wypić w wódce maku, a gdy zasnął, sprowadziła żandarmów.
Interesujące, że chociaż w normalnych warunkach górale uważali gotowanie za hańbę dla mężczyzny, to opinia ta nie dotyczyła zbójników. Najwidoczniej usprawiedliwiano to ważnymi powodami: bezpieczeństwem i koniecznością wynikającą ze specyficznych warunków życia. Z tych samych powodów podobnie traktowano fakt gotowania potraw przez bacę i juhasów.
Interesujące jest również, że zbójnicy mieli swoje noże, łyżki i kubki i używali ich wszędzie, nawet tam, gdzie była zastawa, np. w karczmach. Można przypuszczać, że powodem było tu przyzwyczajenie do przedmiotów codziennego użytku lub chęć zaimponowania bogactwem (noże i kubki często były bardzo drogie, bogato zdobione), albo że chodziło, być może, podobnie jak w wypadku przyrządzania potraw, o bezpieczeństwo, tj. zabezpieczenie się przed otruciem czy uśpieniem.
Gdy już mowa o pożywieniu, to wspomnijmy o ciekawym zwyczaju zbójników, opisanym przez Kleina. Według niego zbójnicy zachowywali przy jedzeniu daleko idącą ostrożność. Nie brali do ust ani jadła, ani napoju, dopóki inni ludzie tego nie pokosztowali, a sami dopiero po upływie jednej godziny zasiadali do jedzenia. Z tego jednak, co Klein pisze na innych miejscach, nie wynika wcale, że był to zwyczaj powszechnie stosowany.
Obok podstawowej funkcji pożywienia, jaką było zaspokajanie głodu, w wypadku grup zbójników istniała też funkcja utrwalania i podkreślania więzi społecznej. Funkcja ta wyrażała się przede wszystkim we wspólnym przyrządzaniu i spożywaniu potraw. Zbójnicy musieli stanowić grupę o silnej więzi. Wymagały tego między innymi sytuacje, w jakich znajdowali się na co dzień, gdzie od solidarności całej grupy zależało życie jej członków.
Pożywienie ponadto, podobnie jak strój, stanowiło ważną funkcję wyróżniania zbójników jako grupy społecznej ze wskazaniem na jej wyższą społeczną pozycję. Zbójnicy bowiem, w porównaniu z innymi mieszkańcami wsi karpackich odżywiali się o wiele lepiej. Ogromna ilość spożywanych przez nich potraw i napojów to jeden z wątków podań o zbójnikach, element zbójnickiego mitu. Odrębność zbójników przejawiała się nie tylko w ilości i jakości spożywanych potraw, ale także w zachowaniu towarzyszącym spożywaniu posiłków w miejscach publicznych, np. w karczmach.
Leszek Młodzianowski, twórca Szlaku Zbójników Karpackich
zbojnickiszlak.pl