Przed podjęciem ostatecznej decyzji, na którym kontynencie chcę żyć, dałem się namówić Azetowi na skosztowanie skarbów Ameryki Południowej. Moja 7-miesięczna podróż po Brazylii, Ekwadorze i Kolumbii właśnie dobiega końca. Oto kilka lekcji, które dostałem.
1. O PIENIĄDZACHTurysta w Ameryce Południowej nie może wykonywać żadnych operacji bankowych. Nie może też otworzyć konta (dla porównania w Tajlandii nie ma z tym problemu). Brazylijczycy muszą okazać tonę dokumentów nawet jeśli chcą wykonać przelew z placówki swojego banku w Salwadorze, podczas gdy ich rachunek został otworzony w Rio de Janeiro. W Ekwadorze nie da się“wyprać” pieniędzy. Pisał o tym Azet
tutaj. W Kolumbii jest jeszcze gorzej i też nam się nie udało. Mimo, że dolar amerykański jest oficjalną walutą Ekwadoru to banknoty studolarowe praktycznie nie są honorowane. Banknoty 20 i 10 dolarowe to często dużo pieniędzy i ciężko jest znaleźć kogoś, kto będzie miał wydać resztę. Też o tym pisaliśmy
tutaj. Ceny w Brazylii porównywalne są do tych z Europy Zachodniej. To nie jest kraj dla biedaków. Podobnie ponoć jest w Argentynie i Chile. Ekwador jest tani (Tańsza jest chyba tylko Boliwia i Peru). Ceny w Kolumbii są porównywalne do polskich. Niektóre produkty i usługi są tańsze, inne droższe niż w ojczyźnie.
2. O KOBIETACHBrazylijki i Kolumbijki są gorące. Zwłaszcza Kolumbijki. (Te amo K! :-) ). W Ekwadorze słaby wybór, ale jak się człowiek postara to też da radę. Łatwo je zdobyć (żadna nie pogardzi niebieski oczami!), ciężko zatrzymać. Szybko się nudzą i odchodzą. Trzeba być kreatywnym. Życie w związku jest jak w latynoskiej telenoweli. Jednego dnia wielka miłość, drugiego dnia wielka zazdrość. Jednego przysięga, drugiego zdrada…
3. O JĘZYKUDo Ekwadoru przyjechałem znając Buenos Dias i Gracias. W hiszpańskojęzycznej części kontynentu spędziłem pięć miesięcy. W międzyczasie zaliczyłem intensywny, miesięczny kurs językowy (4h dziennie) jednocześnie mieszkając przy rodzinie w Ekwadorze. Ostatni miesiąc spędziłem z rodziną kolumbijską w Barranquilla. Byłem oporny, ale wyjeżdżam mówiąc w stopniu średniozaawansowanym. (No może trochę przesadzam…). Szkoda, że zaraz wszystko zapomnę. Namówcie w komentarzach Azeta, żeby napisał coś więcej, bo pilniejszy z niego uczeń.