Szybki rozwój infrastruktury i przedsiębiorcza francuska ręka sprawiły, że dziś
Abidżan jest głównym portem morskim kraju, siedzibą uniwersytetu i kilku szkół wyższych, a także centrum turystycznym z Muzeum Narodowym i Katedrą Świętego Pawła na czele. Drapacze chmur wyrastające nad miastem mogły by świadczyć o jego dużym znaczeniu w Afryce. Tętniące życie, luksusowe hotele i restauracje czekające na przyjezdnych tworzą ciekawy i nowoczesny obraz tej destynacji turystycznej. Jest jednak drugi, bardzo smutny obraz miasta, który odciska niezmywalną pieczęć na jego reputacji, mianowicie bezdomna i żebrząca część mieszkańców. Niestety jest to problem także samego Nowego Jorku.
Za ciekawostkę można uznać fakt, że Abidżan wraz zresztą kraju jest nieprzerwanie pod dużym wpływem francuskiej kultury i języka francuskiego, mimo że uzyskało niepodległości w 1960 roku. Dla turystów odwiedzających Wybrzeże Kości Słoniowej interesującą kwestią jest gościnność mieszkańców, którzy są otwarci na przyjezdnych i chętnie służą im pomocą.
Różnorodność kulturowo-etniczna wprawia niektórych w prawdziwe osłupienie, gdyż społeczeństwo tego kraju stanowi około 60 grup etnicznych. Dodając do tego parki narodowe i plaże można by myśleć, że sukces turystyczny jest murowany.
Niestety, szczególnie wydarzenia ostatnich miesięcy pokazują, że
Abidżan, jak i cały kraj, stracił wiele z dawnej świetności. Sytuacja zmieniła się diametralnie po śmierci pierwszego prezydenta Felixa Houphouët-Boigny w 1993 roku, czego konsekwencją było nastanie polityczno-społecznego niepokoju, który trwa po dziś dzień. Niestety,
Wybrzeże Kości Słoniowej nie piastuje już zaszczytnego pierwszego miejsca w rankingu najlepiej prosperujących państw afrykańskich. Sam
Mały Nowy Jork prezentuje smutny obraz. Częściej na ulicach miasta zamiast uśmiechniętych zagranicznych turystów można spotkać uzbrojonych żołnierzy, którzy pilnują porządku przed kolejnymi niespodziewanymi zamieszkami. Hotele świecą pustkami i wydaje się, że czekają na nowe, lepsze czasy albo tęsknią za starymi dobrymi czasami.
Można by się zatem spierać, czy określenie
Mały Nowy Jork dla
Abidżanu jest adekwatne z dzisiejszym obrazem miasta. Wprawdzie brakuje mu jeszcze wiele do Nowego Jorku, ale właśnie turystyka wydaje się być silnikiem napędzającym rozwój regionu w przyszłości. Pod warunkiem, że w mieście, jak i w całym kraju zapanuje pokój i tolerancja. Na co w szczególności czekają jego mieszkańcy.
Iwona J. Fluda
Więcej na: ttg.com.pl