Anna Czerwińska – najwybitniejsza polska himalaistka, jedyna wśród Polek zdobywczyni Korony Ziemi (najwyższych szczytów na wszystkich kontynentach) w czerwcu podejmuje kolejne wyzwanie. Wyrusza na K2, Górę Gór, najpiękniejszy i najtrudniejszy szczyt Ziemi.
Makalu po drodze – Makalu (8463 metry) to był dla mnie łakomy cel. Wcześniej żadna Polka nie stanęła na szczycie tej piątej góry świata. Ośmiotysięcznik, określany jako jeden z trudniejszych i piękniejszych, wznosi się w odległym, trudno dostępnym rejonie Nepalu, na granicy z Chinami. Nieliczni wybierają się w tamtą stronę.
W skład wyprawy, oprócz liderki, wchodził jeszcze Jerzy Natkański – doświadczony himalaista, uczestnik zimowych wypraw na ośmiotysięczniki. Poza tym Szerpa Tsiring, wynajęty do pomocy w ubezpieczaniu góry, i kucharz. Polska ekipa dołączyła do trzech włoskich wypraw – jedynych, które wiosną 2006 roku rozłożyły namioty w bazie pod Makalu.
Trudne i długie podejście niepotrzebnie zabiera siły. Polacy, nauczeni wcześniejszym doświadczeniem – już zaaklimatyzowani dolecieli do podnóża góry śmigłowcem. Od połowy kwietnia zaczęło się mozolne oplatanie góry linami ubezpieczającymi wspinaczkę. To był wspólny wysiłek Polaków i Włochów.
Im więcej czasu poświęconego górze i nocy spędzonych w obozach założonych jak najwyżej, tym większa szansa na zdobycie kondycji, która zahartuje organizm do działania w ekstremalnych warunkach, powyżej ośmiu tysięcy metrów. Z powodu niedostatku tlenu jest to dla człowieka strefa ryzyka i w każdym wypadku przebywanie w niej należy ograniczyć do minimum. Makalu zaliczane jest do wysokich ośmiotysięczników. Najlepiej byłoby atakować szczyt z obozu założonego na wysokości ośmiu tysięcy metrów – tak kalkulowała Anna Czerwińska, wyciągając wnioski z wcześniejszych wypraw. Na nic zdała się ta taktyka. Przełęcz, która otwiera drogę na szczyt Makalu La (7400 m), osiągnęli 23 maja, kiedy wiadomo było, że tuż-tuż jest monsun, który sypnie śniegiem i uniemożliwi wszelką akcję górską.
– Po nocy spędzonej w obozie trzecim, założonym dwieście metrów wyżej, odważyłam się więc na atak. Jurek nie spał tak wysoko, dlatego jego szanse były mniejsze.