Artykuły
Drukuj   A A A

Podróż na koniec Europy Poznaj Świat

Poznaj Świat | 2009-11-06 10:51:00

Na północy Europy trudno o bardziej spektakularny cel wyprawy niż dotarcie na jej najbardziej wysunięty ku Arktyce cypel. Nie jest to jednak przedsięwzięcie łatwe: Oslo dzieli od Przylądka Północnego ponad 2 tys. km drogi przez góry, w poprzek fiordów i przez bezkresy tundry.

Do Oslo przybywamy od morza. Na nabrzeżu witają nas dwie bure wieże stołecznego ratusza. Proste, surowe, uporządkowane, współczesne. Takie, jak to miasto, którego historia sięga już tysiąca blisko lat, ale gubi się gdzieś w nowoczesności. Nie zabawimy tu długo, nasza droga prowadzi na północ. Przed nami setki kilometrów, zanim osiągniemy najdalszy skrawek Europy.

W hołdzie odkrywcom

Tylko z sympatii dla norweskich podróżników zajrzymy szybko na półwysep Bygdoy. To kraina muzeów, w których zobrazowano to, co mnie w Norwegach pociąga najbardziej: pęd do odkrywania świata. Zaczynamy od Wikingów, oglądamy drakkary, którymi przodkowie współczesnych wypuszczali się na łupieżcze wyprawy. Dalej muzeum morskie obrazujące rozwój szkutnictwa – sztuki, która pozwoliła żyć z morza mieszkańcom skalistego wybrzeża. Zanim trysnęła ropa, połowy ryb były podstawą ich utrzymania. Zwiedzamy statek Fram, którym Fridtjof Nansen popłynął zdobywać biegun północny, a Roald Amundsen – południowy. I wreszcie muzeum Kontiki, gdzie stoją tratwy, którymi pasjonat Thor Heyerdahl pływał po oceanach, by udowodnić światu drogi wędrówek ludów. A potem jeszcze tylko spacer ulicą Karl Johans Gate, wprost pod okna królewskiego zamku i krótki odpoczynek w parku Vigelanda, wśród rzeźb postaci pozwijanych w erotycznych konwulsjach wokół siedemnastometrowego fallusa i... jesteśmy gotowi do drogi.

Vang, czyli stav

Poruszamy się niespiesznie, bo i tak tu się jeździ. Na norweskich drogach obowiązuje prędkość 90 km/h, a wszędzie, gdzie tylko znalazłby się ślad uzasadnienia, ograniczono ją do 50, ba, nawet 40 km/h. I wszyscy jeżdżą tak, jak każą przepisy. Norwegowie – bo tak trzeba, cudzoziemcy – bo mandaty mogą tu zrujnować każdego.

REKLAMA
W pobliżu miejscowości Fagernes mijamy drogowskaz: Vang. To nazwa znana polskim miłośnikom gór, zwłaszcza tym bywałym w Karpaczu. W Vang stał kiedyś kościół typu stav. Takich kościółków zbudowano w czasach chrystianizacji kraju około tysiąca. Wszystkie były niewielkie, wszystkie drewniane. Wszystkie w swej konstrukcji i wystroju łączyły elementy nowej wiary z tradycyjnymi wierzeniami Wikingów. Prosta bryła, więźba dachowa przypominająca konstrukcję łodzi, szaleństwo snycerskiej ornamentyki: motywy roślinne splatające się z przedstawieniami węży i smoków, sterczyny na dachach prujące niebo jak dzioby wikińskich okrętów. Takich budowli zachowało się kilkanaście. W XIX w. mieszkańcy Vang nie mieli za co wyremontować swojego kościoła, więc wystawili świątynię na sprzedaż. Kupił ją król pruski Fryderyk Wilhelm IV i postawił w Brückenbergu, u stóp Śnieżki. Dziś, zwana Świątynią Wang stoi w Karpaczu Górnym.

Najpiękniejszy kościółek stav na naszej drodze i jeden z najpiękniejszych w całej Norwegii oglądamy w Lom. – Zwróćcie uwagę na niesamowity kunszt tej budowli, na jej mocną konstrukcję, na dekoracje wykonane w drewnie – ten kościół budował bogaty i silny lud. Popatrzcie na efekty XVIII-wiecznej przebudowy: było biednie i to widać, ale ludzie ocalili swój kościół – opowiada przewodniczka. – W 2008 roku obchodziliśmy 850-lecie jego istnienia.

Na dachu Skandynawii

W Lom spotykamy grupę młodych ludzi z plecakami, w pełnym rynsztunku. Najwyraźniej wybierają się w góry… My też. Oni są adeptami sztuki przewodnickiej, przewodzi im instruktor w średnim wieku. Korzystamy z okazji i prosimy o korepetycje.
– Na Galdhoppiggen najbliżej jest z Juvashytta – opowiada młodziak, a instruktor kiwa głową z akceptacją. – Trzeba wyjechać do schroniska, a stamtąd pójść dalej z przewodnikiem. – Bez przewodnika nie można? – Nie. Droga prowadzi przez lodowiec, to niebezpieczne. Trzeba mieć sprzęt – dodają inni. – Bez przewodnika podejdziecie od Spiterstulen. Tam jest co prawda ponad tysiąc metrów podejścia, ale po drodze tylko śnieg i kamienie. Można iść.

Posłuchaliśmy ich rady. Zaczynamy mozolne, czterogodzinne podejście po coraz piękniejsze widoki: jesteśmy wszak w Jotunheimen, najwyższym paśmie gór Skandynawskich, które skupia aż 27 najwyższych norweskich szczytów. A naszym celem jest najwyższy z nich – Galdhoppiggen, 2469 m n.p.m. Może nie jest tu bardzo wysoko, niżej niż na naszych Rysach, ale daleka północ robi swoje: drzewa pożegnaliśmy na wysokości około tysiąca metrów, krzaczki niewiele wyżej. Tu są tylko dwa kolory: biały śnieg i czarne skały. Czasem, gdy wiatr przegna chmury, pojawia się trzeci kolor: niebieskie niebo.

Spod szczytu widzimy długi rządek postaci sunących noga w nogę przez białą płaszczyznę: to ci ze schroniska: idą powiązani liną, jeden za drugim. Poza nimi na zasypanym śniegiem lodowcu nikogo: nikt nie próbuje wchodzić tamtędy na własną rękę – nie wolno, to nie wolno….
Poprzednia Strona
1 2
Następna Strona
Ocena
OCEŃ WIADOMOŚĆ:
ŚREDNIA OCENA:
Już głosowałeś! Twój głos został zaliczony

Opinie (4)

Pozostało znaków: 4000

[Pokaż regulamin]

REGULAMIN

Pozostało znaków: 4000

[Pokaż regulamin]

REGULAMIN

[2010-11-28 10:10] ~Szczęśliwy85

Wygrałem dość sporą kasę i wreszcie mogę spełnić swoje marzenie! Sekret tkwi w google, wpisz: "oszukaj ruletkę gra progresywna" i zobacz szczegóły :)


[2009-11-09 14:02] ~korek

gdzie nas nie ma. Zwiedzanie powinno sie zacząc od swojego kraju.


[2009-11-07 11:11] ~fan

zdjęcia są zrobione o różnych porach roku, przynajmniej te z reniferami nie pasują do pory, w której słońce nie zachodzi.


[2009-11-07 11:11] ~taki jeden

Tekst brzmi jak zbiór informacji z kilku przewodników turystycznych. Powątpiewam czy aby autorka rzeczywiście tam była. Powtarzanie bzdur "wszyscy jeżdżą jak przepisy każą blabla", "łosoś zamówiony na norweski fiordem", "pyszny renifer" "wielkie wiry w Saltstraumen" i największa bzdura "po przekroczeniu koła polarnego komunikat przez megafony, że właśnie to się stało: od tej pory słońce przestanie zachodzić" Pytanie do autorki: to chwile przed przekroczeniem słońce jeszcze zachodziło a później już nie? Zadziwiające, że po przejechaniu takiego pięknego terenu Pani autorka powtarza te same bzdety co wszystkie przewodniki, a informacje te są dalekie od prawdy. Brakuje jeszcze tylko paru słów pochwał dla Norwegów jacy to są mili, uczynni, oddani, otwarci i szczerzy- słowem "do rany przyłóż". pozdrawiam podróżników teoretyków


kierunek:
standard:
wyjazd:
cena:
wyszukiwanie szczegółowe
wylot z:
ico
przylot do:
ico
data wylotu:
data powrotu:

pasażerowie (maksymalnie 9 osób):

dorośli:
młodzież:
dzieci:
niemowlęta:
  • 1
  • 2
  • 3
otoWakacje.pl
Oferty dnia
Wycieczki
08.06.2012 5458 zł
04.06.2012 815 zł
06.06.2012 5648 zł
01.06.2012 4675 zł
więcej
Wycieczki
Samoloty Hotele
Kielce - Ibis ***
139 zł
Wrocław - Novotel ****
209 zł
Wrocław - Etap ***
105 zł
Gdańsk - Mercure Hevelius ****
241 zł
więcej
Hotele
Oferty Turystyczne
Zakupy
Porównywarka cenPorównywarka cen