Trybunalskie miasto było świadkiem niezliczonych scysji, burd i pijackich wybryków, ale też szczęśliwie zawartych ugód i korzystnych wyroków. Ich cichym bohaterem było piwo. W dobie staropolskiej działało tu ponad stu piwowarów, zorganizowanych w osobny cech. Warzyli oni złocisty trunek dla szlachty tłumnie zjeżdżającej na sejmy, sejmiki i posiedzenia Trybunału Koronnego. Piwa dawano do stołu, ile kto chciał – bowiem, jak pisał ksiądz Kitowicz – woda od naszych ojców nieznana, tylko do umywania. (…) Pomniejsi pankowie i szlachta trapili piwo w kompanii gościa i dworskiego od obiadu do wieczerzy, od wieczerzy w swoich pokojach do poduszki, przeplatając na czas przy większej uczcie winem, miodem lub gorzałką przepalaną.
Z piotrkowskim trybunałem i tutejszym piwem związana jest legenda o pierwszym spotkaniu Rokity z Borutą na zamku w Łęczycy. Najsłynniejsze polskie czarty wobec braku piwa, wypitego przez łęczycką szlachtę, ruszyli w jego poszukiwaniu do Piotrkowa, gdzie właśnie odbywał się trybunał. Wówczas to miały się włączyć w sprawę pewnej wdowy, którą nieludzki starosta chciał pozbawić folwarku przy pomocy przekupionego świadka (nie bez powodu dawne porzekadło głosiło: „Piotrkowski świadek za łyżkę barszczu”). Czarty wybawiły wdowę z kłopotów, pozbawiając krzywoprzysięzcę języka, a starostę życia.
Browary
W drugiej połowie XIX stulecia działało w Piotrkowie kilka nowoczesnych, jak na owe czasy, browarów, a największym było przedsiębiorstwo Franciszka K. Szpana mieszczące się przy ul. Bykowskiej (dziś Wojska Polskiego 41/43). Zdaje się, że fabrykant ten bardziej od piwa kochał sztukę i w sąsiedztwie swojej nieco zaniedbanej warzelni założył nawet teatr. Na początku XX wieku podupadły browar został wykupiony przez współudziałowca Szpana, Franciszka Braulińskiego. Nowy właściel szybko postawił zakład na nogi, czego widocznym dowodem był medal zdobyty na wystawie wszechświatowej w Londynie w 1905 roku. Kilka lat później browar i nieczynny teatr Szpana zostały przebudowane i połączone w jeden kompleks browarniczy. Jego prężny rozwój przerwała I wojna światowa – mimo iż Brauliński zdobył nawet kontrakt na dostawę piwa dla stacjonującego w Piotrkowie w końcowym okresie wojny austriackiego pułku piechoty. W II Rzeczypospolitej browar nie był w stanie wyjść z ofertą poza region. Choć zakład i jego właściciel przetrwali także II wojnę światową, to nie wytrzymali już władzy ludowej. Brauliński zmarł nagle – w czerwcu 1945 roku, a wegetujący zakład zawiesił działalność w latach 70. Część zabudowań przetrwała do dziś.
Inne piotrkowskie browary nie miały tak bogatej historii, jak zakład Szpana i Braulińskiego. Browar Bartenbachów, wybudowany w 1897 roku przy ówczesnej alei Aleksandryjskiej (obecnie: Aleje 3 Maja), zaprzestał działalności w roku 1916. Jeszcze wcześniej znikły browary Markusa Brauna, Feliksa Kalinowskiego, Windheita czy Szilda.