Trwa ładowanie...
d4bao13

Aleksandra Gumowska - "Życie seksualne dzikich..." 100 lat później

Dokładnie 100 lat temu, w czerwcu 1915 roku, Bronisław Malinowski, polski antropolog i podróżnik, rozpoczął badania na Wyspach Trobrianda, które znajdują się na Morzu Salomona i należą do państwa Papua-Nowa Gwinea. Opisał obyczaje mieszkańców w licznych pracach naukowych. W podróż śladami Malinowskiego udała się reporterka Aleksandra Gumowska. Swoje doświadczenia opisała w książce „Seks, betel i czary”, za którą została nominowana do tegorocznych Travelerów w kategorii "Książka roku". Wirtualnej Polsce opowiada, jak dziś wygląda ten odległy zakątek Oceanii.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Aleksandra Gumowska - "Życie seksualne dzikich..." 100 lat później
(Aleksandra Gumowska)
d4bao13

100 lat temu, w czerwcu 1915 roku, Bronisław Malinowski, polski antropolog i podróżnik, rozpoczął badania na Wyspach Trobrianda, które znajdują się na Morzu Salomona i należą do państwa Papua-Nowa Gwinea. Opisał obyczaje mieszkańców w licznych pracach naukowych. W podróż śladami Malinowskiego udała się reporterka Aleksandra Gumowska. Swoje doświadczenia opisała w książce „Seks, betel i czary”, za którą została nominowana do tegorocznych Travelerów w kategorii "Książka roku". Wirtualnej Polsce opowiada, jak dziś wygląda ten odległy zakątek Oceanii.

WP: Skąd pomysł na wyprawę szlakiem Bronisława Malinowskiego?

Ciągnęło mnie na Trobriandy *od dawna, od czasów studiów – studiowałam antropologię kulturową – kiedy zaczytywaliśmy się w *Malinowskim. Pierwszy raz na Trobriandy pojechałam będąc na nurkowaniu na Papui Nowej Gwinei. Wtedy postanowiłam, że muszę tam wrócić na dłużej. Nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że wszystko wygląda jak na zdjęciach Malinowskiego – takie ożywione i kolorowe zdjęcia. Chciałam sprawdzić, na ile to wrażenie jest prawdziwe, ile zostało z tej kultury tak dokładnie opisanej przez Malinowskiego.

d4bao13

WP: *Jak przyjęli Cię mieszkańcy? *

Za pierwszym razem wylewnie. Naczelny *wódz Wysp Trobrianda Pulayasi *umieścił mnie w swojej tradycyjnej chacie, w której nikt nie mieszkał. A że nikt nie mieszkał, nie było potrzeby sprawdzania dachu, który przeciekał. Wysłannik wodza posiedział ze mną wieczorem, pokontemplował cieknącą wodę aż doszedł do wniosku, że będę mieszkać w chacie wodza – w tej, w której wódz mieszka z ulubioną żoną i rodziną. Za drugim razem ta właśnie żona, Boyogima, przyjęła mnie symbolicznie do swojego podklanu. Zostałam Kadamwasilą z podklanu Kwainama.

WP: W książce piszesz przewrotnie "Od czasów Malinowskiego nic się tu nie zmieniło, a jednocześnie zmieniło się wszystko". To jak to jest?

Dokładnie tak. Antropolodzy, z którymi rozmawiałam, mieli dokładnie takie samo pierwsze wrażenie, widząc chatki kryte strzechą, twarze tak podobne do tych ze zdjęć Malinowskiego, tradycyjne spichrze. Po chwili zauważasz jednak anteny satelitarne – które z reguły jednak nie działają, samochody, dachy kryte blachą. Teraz są nawet telefony komórkowe, ale trudno się dodzwonić, bo mało kto ma pieniądze na zasilenie konta.

fot. Aleksandra Gumowska

d4bao13

WP: Jak wygląda życie codzienne Trobriandczyków?

Większość, czyli pewnie dobre 95 proc. mieszkańców nie zarabia pieniędzy. Żyją z tego, co wyhodują w swoich ogrodach – przede wszystkim _ yamu _, bulwiastej rośliny, podstawy żywienia i kultury trobriandzkiej, ziemniaków czerwonych, słodkich, niesłodkich, taro, bananów, mango, ryb złowionych w morzu. Nieliczni pracują w urzędach na wyspie – całej administracji państwowej i lokalnej, policji, szkołach albo poza wyspą. Po pracy – w ogrodzie czy urzędzie – wracają do domów na palach krytych wysuszonymi liśćmi pandanusa ze ścianami z liści bananowca. Tylko wokół placówki, gdzie są urzędy wieczorami przez cztery godziny jest prąd. No, chyba że operator generatora zaśpi albo wypije za dużo jungle juice – napoju wyskokowego domowej produkcji.

WP: Jak wygląda hierarchia w wioskach?

Najważniejsi we wsiach są *wodzowie *albo jeśli tych nie ma – liderzy wsi, czyli najstarsi z najważniejszego podklanu w wiosce. To nie do końca jest hierarchia, bo nawet naczelny wódz wśród mężczyzn z tego samego wodzowskiego podklanu jest jakby najważniejszym wśród równych. Nie ma mowy o rozkazywaniu. Gmin – jak mówią na ludzi z niższych podklanów, ma swoje sposoby, żeby wywierać wpływ na wodzów.

d4bao13

WP: Opowiedz o roli kobiet na Wyspach Trobrianda.

Bez nich nie ma kultury trobriandzkiej. To społeczność matrylinearna, czyli dziedziczy się w linii żeńskiej. To dzięki m.in. Trobriandczykom – i Malinowskiemu – wiemy, że system społeczny znany w Europie czy Polsce, nie jest jedynym słusznym czy naturalnym. Bo tam jest inaczej. Jeśli nie ma kobiet albo kobiety są bezpłodne, cały podklan wymiera. Znika. Popada w niebyt. To jednak nie oznacza tam matriarchatu, czyli rządów kobiet. Można powiedzieć, że rządzą mężczyźni urodzeni przez odpowiednie kobiety, czyli kobiety z podklanów wodzowskich. Podklan ojca nie ma żadnego wpływu na pochodzenie dziecka. Za czasów Malinowskiego wierzono wręcz, że mężczyzna nie ma żadnego wpływu na zapłodnienie. Dzieci to duchy przodków, które zagnieżdżały się w brzuchu kobiet ze swoich klanów.

WP: Jak dochodzi do zawarcia małżeństwa? Ile żon mają Trobriandczycy?

Małżeństwo uznaje się za zawarte, kiedy rodziny małżonków wymieniły się darami – betelem, yamami, cennymi ostrzami siekier. Wodzowie mogą mieć więcej niż jedną żonę, ale w praktyce tylko dwóch wodzów na wyspie ma więcej niż jedną żonę – Naczelny wódz Wysp Trobrianda – z podklanu Tabalu – ma cztery, a wódz podklanu Kwainama – trzy. To wpływ chrześcijaństwa, bo wcześniej wodzowie mieli po co najmniej kilkanaście żon.

d4bao13

WP: Kiriwina nazywana jest wyspą miłości już od czasów Malinowskiego. Czy ta nazwa jest wciąż adekwatna?

Pewnie, tylko każdy interpretuje to określenie na swój sposób. Część mieszkańców „wyspę miłości” – tłumaczy jako przyjazną, bezpieczną, witającą z otwartymi ramionami. Co jest prawdą. Turyści tę „miłość” interpretują jako „seks” i oczekują, że wszędzie będzie widać kopulujące pary. Tych spotyka rozczarowanie.

WP: Opowiedz o tytułowym "życiu seksualnym dzikich". Jakie panują tu zwyczaje?

Na randki umawia się przez pośredników, na wypadach młodzieży na plażę czy na nieczynne lotnisko z II wojny światowej. Jak młodzi się sobie spodobają, bez większych ceregieli oddalają się od większego zgromadzenia, żeby uprawiać seks. Nie postrzega się seksu jako czegoś zdrożnego czy nieodpowiedniego, wręcz przeciwnie, młodzi – i dziewczęta i chłopcy, są namawiani do uprawiania seksu z jak największą liczbą partnerów. Tylko liderzy chrześcijańscy coś tu próbują zmieniać.

d4bao13

WP: Jakie Trobriandczycy mają podejście do wierności?

Przed ślubem panuje pełna swoboda seksualna i chłopaka, który żąda od dziewczyny wierności wyśmianoby. Tak samo zresztą jak dziewczynę wymagającą wierności od chłopaka. Po ślubie sytuacja diametralnie się zmienia. Nie ma skoków w bok, a przynajmniej są oficjalnie zakazane, a zdrada grozi rozwodem.

WP: Czy magia jest obecna w codziennym życiu mieszkańców? W co wierzą?

Choć więcej niż połowa mieszkańców to chrześcijanie, na życie wszystkich ma wpływ magia. I ta czarna – niosąca chorobę i śmierć, i ta biała – przynosząca zbawienny deszcz w czasie suszy czy przynosząca dobre plony. Kiedy ktoś umiera nie ze starości – Trobriandczycy zawsze winią magię. Bracia naczelnego wodza wierzą, że moc dobrej magii ogrodowej zesłał mu Bóg. Tak samo nie dla wszystkich jest już jasne, co się dzieje po z duszą po śmierci – tradycyjnie trafiała na pobliską wyspę Tuma. Teraz pojawia się pojęcie chrześcijańskiego Nieba. Więc niektórzy chrześcijanie przyjmują, że ich dusza najpierw trafi na Tumę, a potem Chrystus przyjdzie po nią i zabierze do chrześcijańskiego raju.

d4bao13

WP: Jak wygląda turystyka na Wyspach Trobrianda?

Turystów dociera co najwyżej setka rocznie – ku zmartwieniu miejscowych, bo turyści to dla ogrodników dodatkowy zastrzyk gotówki ze sprzedanych rzeźb hebanowych albo za pokaz tradycyjnych tańców. Sporadycznie do brzegów przypływają szalupy z olbrzymich statków wycieczkowych zabierających po 2-3 tys. pasażerów, ale na brzeg schodzi nie więcej niż 60 osób, obejrzą taniec i odpływają na statek.

WP: Jakie masz najbliższe podróżnicze plany?

Przygotowuję do zamknięcia w książkę zaległą podróż – podróż w 80 dni dokoła świata, gdzie w wielkich metropoliach podglądałam tamtejsze życie seksualne dzikich.

Więcej o Travelerach: travelery.national-geographic.pl

Rozmawiała Iwona Kołczańska.

d4bao13

Podziel się opinią

Share

d4bao13

d4bao13