Trwa ładowanie...

Elżbieta Dzikowska: życie bez pasji jest jak potrawa bez soli

Podróżniczka, historyk sztuki, sinolog, reżyser i operator filmów dokumentalnych, autorka wielu książek, programów telewizyjnych, audycji radiowych, artykułów oraz wystaw sztuki współczesnej - energii i pasji Elżbiety Dzikowskiej starczyłoby dla kilku osób. Niedawno ukazała się jej kolejna książka, która rozpoczyna cykl przedstawiający Polskę z zupełnej innej strony. Zachęcamy do przeczytania rozmowy, w której autorka dzieli się z nami kilkoma zadziwiającymi informacjami na temat naszego kraju.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Elżbieta Dzikowska: życie bez pasji jest jak potrawa bez soli
(mwmedia)

WP: Czy w porównaniu do wszystkich zakątków świata, które Pani odwiedziła, Polska jest atrakcyjnym krajem dla turystów?
Bardzo atrakcyjnym, zarówno dla turystów krajowych, jak i zagranicznych! To kraj bezpieczny, nie zagrażają tutaj tajfuny, wulkany ani trzęsienia ziemi, stosunkowo łatwo się po nim przemieszczać, a jakże różnorodne oferuje atrakcje! Mamy morze, niezbyt wprawdzie ciepłe, ale za to z przepięknymi plażami, mamy żeglowne jeziora i malownicze rzeki, jak choćby Krutynia i Czarna Hańcza, na których można uprawiać turystykę kajakową. Góry - też urozmaicone - dramatyczne Tatry, łagodne Pieniny i Gorce, przepiękne, dostępne dla każdego moje ukochane Bieszczady. W puszczach - dużo zwierzyny, także nad Biebrzą, gdzie można ciekawie obserwować łosie nie tylko z ambon, ale także z balonu - bardzo to lubię. To przyroda, a przecież mamy również ciekawe zabytki. Mnie fascynuje przede wszystkim architektura drewniana, przepiękne kościółki i cerkwie z ciekawymi polichromiami, kilka z nich wpisanych jest na list UNESCO. Ale także architektura gotycka, zamki i pałace, a tych mamy choćby tylko na Dolnym Śląsku
więcej niż nad Loarą. Nie zapominajmy też o Wieliczce i Bochni, to prawdziwe turystyczne klejnoty.

WP: Książka _ Polska znana i mniej znana _ to zapis Pani podróży po różnych zakątkach Polski, niekoniecznie tych najbardziej popularnych i chętnie zwiedzanych przez turystów. Czy podróżując po naszym kraju bardziej zachwyca się Pani tym, co piękne, czy raczej smuci się tym, co zaniedbane i zniszczone?
Nie opisuję miejsc znanych, a jeżeli - to odkrywam ich nowe aspekty. Znane wszyscy znają, a te nieznane - to często niezwykłej urody i wartości zabytki sztuki czy przyrody. Martwi mnie nieraz stan ich zachowania, ale moje przewodniki nie są interwencyjne, to rola dziennikarzy, ja pokazuję to, co piękne i ciekawe, aby zachęcić rodaków do poznawania własnego kraju. Czasami jednak się wtrącam…

WP: _ Cudze chwalicie, swego nie znacie. _ Czy to powiedzenie pasuje do Polaków?
Bardzo. Świat się otworzył i wszyscy, którzy mają czas i pieniądze, a nawet z małą kasą, chcą go poznawać, albo tylko odpoczywać tam, gdzie ciepło i lepiej, ciekawie, egzotycznie. Polska została nieco na uboczu, więc się staram o niej przypominać. Każdy Polak, najlepiej z rodziną - moim zdaniem - powinien odbyć pielgrzymkę po Szlaku Piastowskim, żeby poznać własne korzenie. A i Szlak Tatarski, Szlak Orlich Gniazd, Szlak Polichromii Brzeskich i wiele innych - też się przydadzą do poznania kraju. Więc - chwalmy cudze, jeśli na to zasługuje, ale też poznawajmy i doceniajmy swoje.

WP: Dzięki książce _ Polska znana i mniej znana _ dowiedziałam się, że pierwszą stolicą Polski wcale nie było Gniezno.
Najważniejszym miastem Mieszka I i Bolesława Chrobrego było jednak Gniezno, choć o tytuł najstarszej stolicy Polski upominają się też Poznań i...Giecz. Ale w czasach wcześniejszych prawdopodobnie za stolicę Wiślan uchodziła Wiślica. Warto tam pojechać.

WP: Interesujące jest też to, skąd wzięło się powiedzenie _ Wart Pac pałaca, a pałac Paca _?
Powiedzenie to, którego po raz pierwszy użył Adam Mickiewicz w "Panu Tadeuszu", wywodzi się od nazwiska hrabiego Ludwika Paca, który w pierwszej ćwierci XIX wieku wybudował sobie dwa wspaniałe pałace - w Warszawie i w Dowspudzie. Szkoda, że po tym ostatnim pozostały ledwie ruiny, bo był ponoć klejnotem architektury i urządzony został tak zbytkownie, że konie miały lustra, marmurowe żłoby i złote łańcuchy, a w pałacu zgromadzono świetną kolekcję sztuki i militariów. Wielkiej urody był też rozległy pałac Lehndorffów w Sztynorcie, a biskup - poeta Ignacy Krasicki, który często gospodarzy odwiedzał, powiadał: _ kto ma Sztynort - ma Mazury _. Nie tylko architektura, ale i wyposażenie wnętrza było ponoć wspaniałe. Niestety, po wojnie wszystko uległo dewastacji. Szkoda, że żadnego z kolejnych prywatnych właścicieli nie było stać na przywrócenie temu pałacowi dawnego blasku, byłby wspaniałą atrakcją turystyczną Mazur. Ale i tak warto go zobaczyć.

WP: Opisując nasz kraj zaczyna Pani od Torunia. To szczególne dla Pani miejsce?
W Toruniu urodził się mój mąż, Tony Halik. Dlatego tam właśnie ofiarowałam moje zbiory przywożone z podróży zagranicznych i stale je uzupełniam. Dzięki nim powstało Muzeum Podróżników im. Toniego Halika przy ulicy Franciszkańskiej 9 i 7. Jest multimedialne, pięknie urządzone, znajdują się w nim eksponaty z naszych podróży, kolekcja strojów etnicznych, czapek, ceramiki przedkolumbijskiej, broni, a przede wszystkim etnicznej biżuterii, największa w Polsce. Serdecznie zapraszam. Toruń to wyjątkowe miasto, pełne gotyckich zabytków, muzeów - w tym Muzeum Kopernika i Muzeum Piernika - miasto ze świetnie zachowanym średniowiecznym planem urbanistycznym, a także pełne młodzieży miasto wyższych uczelni. Jest co oglądać.

WP: Bardzo ciepło pisze Pani o wizycie we wsi Futoma. Dlaczego?
To wyjątkowa wieś, która dba o zachowanie własnej tradycji. Zbiera się tam stare piosenki po przodkach, wykonywane przez zespół, który z tym dorobkiem wędruje po kraju i po świecie, organizuje wystawy, festyny, dba o tradycję kulinarną. Jednocześnie zaprasza się profesjonalne orkiestry symfoniczne, które prezentują świetne, ambitne utwory. Wielkie gratulacje, zwłaszcza dla pana Jerzego Panka, który jest powodem tych kulturalnych poczynań.

WP: W którym z Polskich miast najlepiej, Pani zdaniem, spędzić Walentynki?
Oczywiście w Chełmnie, bo znajdują się tu relikwie św. Walentego, ale warto też odwiedzić miasto ze względu na jego walory urbanistyczne. Piękny gotycko - renesansowy ratusz, pięć gotyckich kościołów (z wieży fary wspaniały widok na Rynek i panoramę miasta, aż po Wisłę), mury, bramy miejskie i gościnna atmosfera, zwłaszcza w dniu św. Walentego.

WP: Nie pisze Pani wyłącznie o miejscach, ale bardzo wiele uwagi poświęca napotkanym ludziom. Czy może Pani wspomnieć kilka spotkań, które wywarły największe wrażenie?
To jest najciekawsze bodaj w podróżach po Polsce przeżycie: poznawanie ludzi. Przeważnie artystów albo tych, co ze sztuką mają coś wspólnego. Na przykład pani Karolina Zawal, absolwentka wydziału leśnictwa, w Liśćcu Wielkim zajęła się... tańcem. Zorganizowała zespół szkolny, który zdobył już nie lada sławę, a że nadała mu nazwę "Uśmiech", jest mi szczególnie bliska, bo ja też uśmiech wśród Polaków promuję. Artystą został też, i to jednym z najlepszych w kraju, Zdzisław Mollin, organmistrz, który w słynących z megalitów kaszubskich Odrach, tworzy wspaniałe instrumenty. Kiedy zapytałam, co decyduje o jakości jego organów - powiedział, że wszystko. Bardzo ważny jest materiał na piszczałki, najciemniejszy dźwięk - dowiedziałam się - powstaje z sosny, dębu i buku. Cena instrumentu kształtuje się od kilkuset tysięcy do nawet kilku milionów złotych, zależnie od liczby głosów i charakteru prospektu. Artystą jest też Alfons Rogal, kierowca z zawodu, który w Nowym Tomyślu założył piękne Muzeum
Pszczelarstwa
, a zgromadził w nim już ponad 5 tys. eksponatów. Z kolei elektryk Piotr Monkiewicz zorganizował w śląskim Radzionkowie Muzeum Chleba i Szkoły, w którym zgromadził także przedmioty związane z kuchnią i jedzeniem. Pokazał mi na przykład śliczną filiżankę z półeczką... na wąsy, żeby się nie zamoczyły podczas picia. Takich ludzi z pasją można spotkać wszędzie. I ta pasja się udziela. A ciągle powtarzam, że życie bez pasji jest jak potrawa bez soli. Więc i Wam pasji życzę. A po więcej ciekawych historii odsyłam do książki. Przy okazji zwierzę się, że przygotowuję już jej drugi tom.

Rozmawiała Karolina Gujda.

Slot

Podziel się opinią

Share


Slot