Mostar. Miasto, które nie miało szczęścia

Nie mam szczęścia. Stary Most w Mostarze przysłaniają strugi deszczu. Nici więc z powalającego pierwszego wrażenia. Ale żal jest krótkotrwały. Niebo litościwie zakręca deszcz i już nic nie przeszkadza w podziwianiu tej perły Hercegowny. A jest się czym zachwycać.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Stary Most jest prawdziwym symbolem Mostaru
Stary Most jest prawdziwym symbolem Mostaru (Shutterstock.com)
WP

Trzeba być uczciwym. Dotąd wybór terminu wyprawy na przełomie maja i czerwca chwalili wszyscy spotkani po drodze lokalsi. - Najlepszy czas na zwiedzanie. Jeszcze nie jest za gorąco, tylko gorąco w sam raz - puszcza oko recepcjonista w hostelu w Belgradzie, jednym z przystanków w drodze z ziemi polskiej do Bośni. - Witaj, czekaliśmy na ciebie! - uśmiecha się od ucha do ucha pogranicznik na przejściu między Czarnogórą a Bośnią. Rzeczywiście, do tej pory wyprawie towarzyszyło niemal cały czas dwadzieścia kilka stopni i piękne słońce. Deszcz czekał dopiero w Mostarze. I od razu pokazał, na co w każdej wyprawie warto stawiać.

O wyższości wygodnych butów i lęku wysokości

Niby każdy wie, że zwiedzać trzeba w wygodnych butach. Ale czy buty są naprawdę wygodne, dowiecie się właśnie na Starym Moście w Mostarze.

WP

Szesnastowieczna budowla nad Neretwą przetrwała ponad czterysta lat, ale nie przeżyła wojny na Bałkanach. W 1993 r. została zburzona przez Chorwatów. Tutejsi mówią, że z runięciem charakterystycznego ostrego łuku mostu pod ostrzałem artyleryjskim umarło też miasto. Że wyrwano mu serce. Dlatego most odbudowano z pietyzmem i to w tej samej technice, którą posługiwali się kilkaset lat wcześniej osmańscy budowniczy. Czyli ze starannie dopasowanych kamiennych bloków połączonych żelaznymi prętami i ołowiem. Efekt jest powalający. Kamienna przeprawa długa na 29 metrów i szeroka na 4,5, z wieżami po obu stronach, jest jednym z symboli nie tylko Hercegowiny, ale i całych Bałkanów. Całość trafiła na listę UNESCO.

Shutterstock.com
Podziel się

Przy okazji może być też symbolem wybitych zębów. Wyślizgane kamienie, które tworzą nawierzchnię mostu, stanowią prawdziwe wyzwanie dla piechura. Najpierw pod górę, a później w dół. Jeśli nie chcesz pokonywać przeprawy na czworaka ani prezentować figur znanych z jazdy na lodzie, to lepiej miej płaskie buty. Im bardziej przyczepna podeszwa, tym lepiej. Szczególnie gdy pada.

WP

Wysoki na niemal 30 metrów most jest areną widowiska, od którego ciarki przechodzą po najtwardszych kręgosłupach. Chodzi o Ikara Mostaru, czyli konkurs skoków do wody bez zabezpieczeń. Ponoć ma tradycję równie długą, jak sam most. Jednak widziana z góry Neretwa wydaje się całkiem wąska. Oraz całkiem kamienista. Mimo to śmiałków nie brakuje. Stąd porozwieszane dokoła tablice przestrzegające przed skakaniem. I tu przydaje się lęk wysokości. Bezpieczniej jest nawet nie rozważać skoku.

WP
Shutterstock.com
Podziel się

O wyższości przedsiębiorczości i pełnego brzucha

Kto ma ciarki od patrzenia w dół, może zająć się obserwowaniem okolicznych sprzedawców. A tych jest mnóstwo, wszak jesteśmy na południu. Są bardzo wyczuleni na potrzeby klienta. Skoro pada deszcz, to każdy chce ci sprzedać parasol. Nawet jeśli jeszcze pięć minut temu nikt w całym mieście nie miał takiego cuda w ofercie. Pędem mija mnie chłopak z naręczem parasoli zebranych w domu, po znajomych i sąsiadach. Wpada do jednego z kramów jak burza. Po chwili parasolki są już na sprzedaż.

WP

Dzisiejszy Mostar wciąż liże wojenne rany. O oblężeniu Sarajewa wiedzą wszyscy. Ale i Mostar przeżył wojenną traumę i oblężenie trwające niemal rok. Kto nierozważnie wyszedł na otwarty teren mógł zarobić kulkę. No nie miało to miasto szczęścia. Gdy z jednego wzgórza wynieśli się w końcu Serbowie, ich miejsce zajęli Chorwaci. Szacuje się, że snajperzy zastrzelili w ten sposób nawet 2 tysiące cywilów. Poza słynnym mostem zniszczono tysiące budynków i zabytkowe meczety. Od tych wydarzeń minęło zaledwie dwadzieścia kilka lat. Wielki trud włożony w odnowienie starówki się opłacił. Ta zachwyca pięknie odrestaurowanymi budynkami i atmosferą. Ale reszta miasta już tak zadbana nie jest. Dlatego postanawiam podziwiać to, czym miasto chce się chwalić i ruszam w głąb starówki.

Shutterstock.com
Podziel się

Kieruję się w stronę muzułmańskiego starego miasta, czyli na lewy brzeg rzeki. Przy małych uliczkach rozłożyły się kramy z pamiątkami i rękodziełem. Największe atrakcje turystyczne, czyli meczet Koski Mehmed-Paszy z siedemnastego wieku, szesnastowieczny meczet Karadjoz-Bega czy bazar są w zasięgu kilkuminutowego spaceru. Podobnie na prawym brzegu, w chrześcijańskiej części miasta. Ale podział na chrześcijańską i muzułmańską część, podobnie jak na całych Bałkanach jest mocno umowny. Po obu stronach rzeki można znaleźć takie same zakłady rzemieślnicze, podobne knajpki i kawiarnie.

WP
Shutterstock.com
Podziel się

A skoro już o knajpkach mowa. Godziny mijają, a żołądek coraz bardziej domaga się uwagi. I pod tym względem jesteśmy w dobrym miejscu. Restauracji i barów jest mnóstwo, a wiele z nich poza dobrym jedzeniem może zaoferować też widok na Stary Most. Decyduję się na cevapcici, czyli regionalne kąski soczystego mięsa. Po posiłku, mocna kawa parzona w tygielku. A na deser kolejna miła niespodzianka. Cena całego posiłku to mniej więcej jedna trzecia tego, ile liczą sobie gospody w niedalekim, ale bardzo turystycznym Dubrowniku. Zapłacimy oczywiście w euro. Mimo, że Bośnia nie jest w eurozonie, to wspólna waluta jest tu oficjalnym środkiem płatniczym.

To jeszcze jeden rzut oka na Stary Most. Po porannym deszczu nie ma już śladu. W pełnej krasie widać go z Luckiego mostu, niedaleko na południe. Słońce chyli się ku zachodowi, a z minaretów rozlegają się nawoływania do wieczornej modlitwy. Tak. Teraz wycieczkę można uznać za dopełnioną.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Zobacz także: Niedoceniany zakątek Europy

WP
WP
WP
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.
WP