Nie chcieli mu sprzedać wizy. "Mogę sobie tak leżeć nawet przez tydzień"
Aby wjechać do Egiptu, jednego z ulubionych urlopowych krajów Polaków, każdy turysta musi kupić jednorazową wizę. Polski podróżnik, Patryk Suracki, miał z tym jednak ostatnio spory problem. Granicznicy początkowo odmówili mu zakupu. Powód wydaje się absurdalny.
Patryk Suracki (@innastronaswiata), polski podróżnik i twórca internetowy, cieszy się dużą popularnością w mediach społecznościowych. Regularnie publikuje na Instagramie i na TikToku ciekawostki z różnych krajów świata, w tym z Egiptu, w którym mieszka przez znaczną część roku. W swojej ostatniej instagramowej relacji opowiedzieł o tym, co przytrafiło mu się na lotnisku w Egipcie.
Problem z zakupem wizy
Zakup jednorazowej wizy, która jest ważna przez 30 dni, jest obowiązkiem każdego turysty, odwiedzającego Egipt. Można ją uzyskać po przylocie na podstawie dostępnego na lotnisku formularza przylotu w języku angielskim lub poprzez zarejestrowanie się i wypełnienie formularza internetowego. Jak się okazuje, zakup wizy na lotnisku może być problematyczny, o czym przekonał się Patryk Suracki.
- Egipcjanie są mistrzami świata. Jest oficjalnie napisane, że wiza kosztuje 25 dolarów (ok. 92 zł), natomiast nie mam dolarów i chciałem zapłacić kartą. Powiedzieli, że takiej możliwości nie ma. Chciałem więc zapłacić równowartość funtami egipskimi. Dowiedziałem się, że takiej opcji też nie ma - powiedział Polak w instagramowej relacji z 5 listopada.
Nieznane perełki w ulubionym kraju Polaków. "Miejsca dosyć luksusowe"
Polak znalazł nietypowe rozwiązanie
Podróżnikowi polecono, aby wymienił u innych turystów lokalną walutę na dolary i wówczas wrócił po zakup wizy. Polak jednak zbuntował się i postanowił postępować po swojemu. Położył się więc na podłodze. - Mogę sobie tak leżeć nawet przez tydzień, bo nie sprzedadzą mi wizy, jak nie mam dolarów - powiedział.
Jego zachowanie zainteresowało służby i sprawiło, że osiągnął swój cel. - Jak tak sobie poleżałem i powiedziałem, że mam czas i nigdzie mi się nie spieszy, to nagle się okazało, że można płacić kartą i mam wizę - powiedział podróżnik. - To nie ja miałem problem, że nie mogę przejść przez przejście graniczne, tylko leżę gdzieś pomiędzy, tylko oni mieli problem, że gościu leży na środku. Zawsze trzeba znać swój punkt położenia. Mój był zwycięski - podsumował.
Źródło: Instagram @innastronaswiata