Trwa ładowanie...
06-02-2015 14:43

Niewolnice są wszędzie - handel kobietami na świecie

Często to jeszcze dzieci. Stają się żonami z przymusu. Dla czyjegoś zysku. Bywa nawet, że to ktoś z rodziny. Współczesną formą niewolnictwa, godzącą w podstawowe prawa człowieka i stanowiącą przy tym najszybciej rozwijającą się działalność przestępczą, jest handel kobietami i dziećmi. Obecny jest niemal wszędzie na naszym globie. Szokujący szczególnie w krajach, w których jest elementem kultury, tradycji. Często nie zauważamy go w tętniących i modnych ośrodkach turystycznych. Miejscach, do których chętnie udajemy się na wypoczynek.

Share
Niewolnice są wszędzie - handel kobietami na świecieŹródło: Jose AS Reyes - Shutterstock
d39dh8t

Ofiary *handlu ludźmi *bywają sprzedawane jak bułka czy chleb, często nie mając o tym najmniejszego pojęcia. Głównie są to dziewczynki, stanowiące dwie trzecie dziecięcych ofiar handlu ludźmi na świecie, a razem z kobietami liczby te sięgają 70 proc., jak podaje w swym raporcie Biuro Narodów Zjednoczonych ds. Narkotyków i Przestępczości (UNODC) dotyczący lat 2010-2013.

Dlaczego stają się ofiarami? Interpol, Międzynarodowa Organizacja ds. Dyskryminacji oraz wiele innych ogólnoświatowych agencji potwierdzają zgodnie, iż proceder ten jest o wiele bardziej dochodowy niż handel bronią i narkotykami, przy czym kary za handel ludźmi są zwykle niższe. Według ONZ, w wielu częściach świata, handel ludźmi pozostaje "działalnością mało ryzykowną i bardzo lukratywną dla przestępców". Niestety wciąż trudno dokładnie określić skalę zjawiska. Liczbę ofiar trudno ustalić między innymi dlatego, że w różnych zakątkach globu przestępstwo to jest różnie kwalifikowane: jako gwałty, porwania, uprowadzenia, przetrzymywania. Organizacje pomagające ofiarom potwierdzają jednak zgodnie, że ujawniane przypadki są tylko wierzchołkiem góry lodowej.

- Nieprzerwanie od lat docierają do nas głosy o handlu ludźmi w Afryce, na Bliskim Wschodzie i w krajach takich jak Egipt, Indie, Angola i Peru, gdzie ich liczba przekracza 60 proc. wszystkich przypadków ujawnianych na świecie - informuje UNODC w wydawanym co dwa lata raporcie. Oprawcy żerują na nędzy, braku perspektyw, pozbawieniu środków do życia i dyskryminowaniu. Często, ale nie zawsze, kierują się chęcią zysku. Więcej niż połowa przypadków handlu ludźmi ma na celu ich wykorzystywanie seksualne, choć coraz częściej chodzi o *siłę roboczą *w pracy przymusowej. Bywa, że czynnikiem jest też kultywowana od setek lat tradycja. Kupowanie sobie żon, nawet gdy mowa o kilkunastoletnich dziewczynkach, w wielu miejscach na świecie jest normą.

d39dh8t

Chiny - więcej mężczyzn niż kobiet

Azja jest niezwykle zróżnicowana politycznie, społecznie i kulturowo. W Chinach kobiety są "sprzedawane jak warzywa", jak sami mówią aktywiści walczący z problemem handlu żywym towarem. Tylko w 2013 roku policja rozbiła około pięć tysięcy grup przestępczych, trudniących się tym procederem, a do więzień trafiło 40 tysięcy osób. Bierze się to z wciąż rosnącej liczby samotnych mężczyzn – problemu, który wynika z wprowadzonej pod koniec lat 70. polityki jednego dziecka. Eliminowano dzieci płci żeńskiej, jako mniej wartościowe. Więc po 40 latach mężczyźni nie mają się z kim żenić, kobiet jest znacznie mniej (obecnie na 100 kobiet przypada około 120 mężczyzn).

Sytuacja pogarsza się z roku na rok. Chińska Akademia Nauk Społecznych ostrzegła, że za pięć lat będzie tu około 24 milionów kawalerów. Skoro jest popyt, jest też podaż. Często mówi się jednak nie o kupnie żony, ale o wianie, będącym dla rodziny dziewczyny rekompensatą za zabranie córki z domu. Kwoty zaczynają się od 10 tysięcy dolarów w najbiedniejszych regionach do nawet 24 tysięcy dolarów w bogatych prowincjach.

Dysproporcja płciowa sprawia, że samotni mężczyźni szukają też żon w pobliskich państwach. Jesienią ubiegłego roku obrońcy praw człowieka alarmowali, że każdego roku tysiące kobiet z krajów Azji Południowo-Wschodniej pada ofiarą handlarzy żywym towarem. Kobiety z Wietnamu, Kambodży, Birmy, Korei Północnej czy Laosu czasami są ofiarami własnych krewnych, którzy za równowartość kilku tysięcy dolarów sprzedają je chińskim kawalerom. Ich dramatyczne historie coraz częściej nagłaśniane są przez miejscowe media. Jednak poszukiwanie żon trwa, choć kawalerowie wiele ryzykują. Chiński kodeks karny za porywanie i handel kobietami oraz dziećmi przewiduje minimum 10 lat więzienia, a maksymalnie dożywocie. W skrajnych przypadkach mówi nawet o karze śmierci.

Seksturystyka pod płaszczykiem krótkotrwałych małżeństw

Życie kobiet afrykańskich w ogromniej mierze uzależnione jest nie tylko od sytuacji ekonomicznej i gospodarczej państwa, w jakim żyją, ale też od wciąż żywych tradycji, wierzeń i obrzędów.

d39dh8t

W oswojonym przez Polaków Egipcie każdego roku tysiące nieletnich dziewczyn zawiera małżeństwa ze starszymi biznesmenami np. z Zatoki Perskiej. Jak pisze Inter Press Service, w zależności od ceny, jaką rodzicom oferują bogacze, małżeństwo np. z 11-latką może trwać od kilku godzin do kilku lat. Zaklinanie rzeczywistości, a tak naprawdę forma dziecięcej prostytucji, pozwala rodzicom wierzyć, że postąpili zgodnie z islamskim prawem zakazującym pozamałżeńskiego seksu. Dziewczyny, zanim osiągną pełnoletność, bywają sprzedawane dziesiątki razy. Według raportu amerykańskiego Departamentu Stanu cena za egipską żonę waha się od 500 do 5 tys. dolarów. Oczywiście ślub formalnie nie jest ważny, a dziewczyna, która np. zajdzie w ciążę, pozostawiana jest sama sobie. Często kończy jako prostytutka.

Wiek niemal zawsze jest istotny. W większości krajów Afryki tradycja nakazuje wczesne zamążpójście i macierzyństwo. Często dochodzi do niego siłą. Aż 40 procent kobiet w Republice Południowej Afryki przyznaje, że do pierwszych kontaktów seksualnych zostały zmuszone. Dziecięca prostytucja pod przykrywką małżeństw jest normą. Bo choć prawo w wielu krajach zakazuje małżeństw z dziewczynkami poniżej 14 roku życia, nikogo nie dziwią formalne związki zawierane z dziewczynkami w wieku 11-13 lat, a na terenach wiejskich nawet z 9-latkami. Rodzina sprzedaje dziewczynkę za kilka krów. Zdarza się, że ojciec sprzedaje córkę na noc za butelkę wina lub zmusza, by zarobiła swoim ciałem na rodzinę. Życie dziewcząt staje się koszmarem. Kiedy wyjdą za mąż, mają już tylko wydawać na świat potomstwo oraz pracować w domu, a zarobione (zwykle na roli) pieniądze muszą oddawać mężowi.

Również w Indiach kwitnie handel kobietami i dziećmi, głównie ze względu na fatalną sytuację materialną. Bieda i głód są nadal problemami życia codziennego. Sprzedawane więc przez bliskich, bywają siłą zmuszane do małżeństw i często zabijane, gdy ucieczką od męża zhańbią honor rodziny. Jak oszacował Fundusz Ludnościowy ONZ, w latach 2005 – 2015 poślubionych może zostać nawet sto milionów nieletnich dziewczynek. Również w Indiach, podobnie jak w Egipcie, znana jest seksturystyka pod płaszczykiem krótkotrwałych małżeństw. Związki małżeńskie zawiera się z powodów religijnych. Ma to być przykrywka dla męskich żądz zabronionych przez islam. Jak pisze telegraph.co.uk, krótkotrwałej małżeńskiej przygody poszukują w Indiach głównie muzułmanie ze Środkowego Wschodu i z Afryki.

Państwo Islamskie - kobieta łupem wojennym

Przymusowe śluby, niewolnictwo i wykorzystywanie seksualne, gdzie ofiarami są również dzieci, to codzienność w północnym Iraku, na terenie działania Państwa Islamskiego. Tu ofiary traktowane są jak łup wojenny. Według tradycji, jaką zasłaniają się członkowie ISIS, normą jest zniewalanie przeciwników, sprzedawanie ich lub zmuszanie kobiet do bycia żonami zwycięzców. Według raportu Human Rights Watch, nie można na tym terenie dokładnie określić liczby sprzedanych kobiet i dziewczynek.

Tekst: Marta Legieć

d39dh8t
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d39dh8t
d39dh8t