Odwiedziła jedno z najbardziej obleganych miejsc świata. Poważne zagrożenie
Machu Picchu to bez wątpienia jedno z najbardziej obleganych miejsc na świecie. Rocznie dociera tutaj nawet półtora miliona osób. Właśnie z tego powodu zaginione miasto Inków może już wkrótce mieć kłopoty.
Gdy w 2007 r. trafiło na prestiżową listę Siedmiu Nowych Cudów Świata, nikt nie był szczególnie zaskoczony. Machu Picchu to w końcu jedno z najbardziej rozpoznawalnych miejsc w Ameryce Południowej. Niestety przez nadmierną turystykę, niepokoje społeczne i niewystarczające zaangażowanie peruwiańskiego rządu, dla którego to maszynka do zarabiania pieniędzy, Machu Picchu może stracić zaszczytne miano jednego z siedmiu cudów świata.
Piękniejsze od Wersalu? Polskie zamki zapierają dech w piersiach
Mekka turystów
Wycieczkę do Machu Picchu można zorganizować na własną rękę, jednak wymaga to sporej determinacji i planowania z wyprzedzeniem minimum kilku miesięcy. Miasto Inków odwiedza rocznie nawet 1,5 miliona turystów, a w szczycie sezonu, który przypada na okres od czerwca do sierpnia, jego bramy przekracza niemal sześć tys. osób dziennie. Chociaż wprowadzono pewne ograniczenia w liczbie odwiedzających, to bilety wstępu, które można zarezerwować wyłącznie na oficjalnej stronie Ministerstwa Kultury, są często wyprzedane nawet na rok do przodu.
Jako że swój wyjazd do Peru organizowałam z wyprzedzeniem zaledwie kilku tygodni, jedyną możliwością odwiedzenia Machu Picchu było wykupienie wycieczki organizowanej przez pośrednika. Bazą wypadową do Machu Picchu jest dawna stolica państwa Inków. Cuzco, bo o nim mowa, leży na wysokości ponad 3000 m n.p.m., dlatego planując wyjazd, warto przeznaczyć jeden lub dwa dni na aklimatyzację.
Samo Cuzco jest uważane za jedno z najpiękniejszych miast w Peru, dlatego niezależnie od potrzeby aklimatyzacji, warto spędzić w nim trochę czasu.
Kilka opcji zwiedzania i chaos informacyjny
Najpopularniejszą opcją wycieczki do Machu Picchu jest opcja dwudniowa. Pierwszy dzień obejmuje transfer do leżącego u stóp Machu Picchu miasteczka Aquas Calientes, a drugi zwiedzanie ruin miasta Inków i powrót do Cuzco. Wśród ofert są jednak także wycieczki jednodniowe i ja zdecydowałam się właśnie na taką na opcję. Jak się później okazało, był to błąd, przez który cała wyprawa mogła w ogóle nie dojść do skutku.
Przed przyjazdem do Peru przeczytałam, że wizyta w Machu Picchu warta jest każdego objawu choroby wysokościowej. Być może, chociaż w moim przypadku lepiej brzmiałoby stwierdzenie, że warta jest każdego siwego włosa. Dzień przed planowanym wyjazdem, poprzez aplikację WhatsApp dostałam od organizatora wiadomość z zapytaniem, jak długo planuję zostać w Cuzco, bo nastąpiła zmiana planów i wycieczka nie dojdzie do skutku, ale być może uda się wejść do Machu Picchu dzień później.
Ponieważ oznaczało to konieczność przebukowania biletów powrotnych na trasie Cuzco – Lima, zapytałam, czy nowy termin jest już potwierdzony. W odpowiedzi usłyszałam, że to się okaże dopiero na miejscu, kiedy będę kupowała bilety. Tutaj po raz pierwszy w głowie zapaliła mi się czerwona lampka. Okazało się, że pośrednik nie tylko nie ma zagwarantowanych biletów, ale na dodatek nie wie, czy w ogóle będą dostępne.
Czytaj także: Ewakuacja turystów z Machu Picchu. Na miejscu Polacy
Szybka zmiana planów
Nie wiedząc, co w tej sytuacji zrobić, zerknęłam do sekcji komentarzy na stronie, na której zarezerwowałam i opłaciłam wycieczkę. Niektóre były pozytywne, ale pojawiały się i takie, które brzmiały niepokojąco: "W ostatniej chwili zmienili nam plan, musieliśmy zostać na noc i dopłacić za hotel", "Jeden wielki chaos informacyjny".
Gdy już miałam ochotę zrezygnować, otrzymałam kolejną wiadomość z pytaniem, gdzie jestem, bo być może uda się jednak wejść do Machu Picchu w pierwotnym terminie, ale muszę wsiąść do pociągu w Ollantaytambo (około 1,5 h drogi samochodem z Cuzco) najpóźniej za trzy godziny. Miałam więc nieco ponad półtorej godziny, aby podjąć decyzję, całkowicie zmienić plany i wrócić do Cuzco.
Aby cały plan w ogóle mógł dojść do skutku, musiałam ponownie uiścić opłatę (ok. 1200 zł) za wycieczkę. Kiedy po raz kolejny zapytałam, czy to wszystko się uda, odpisał, już nieco poirytowany, żebym przestała go denerwować, bo to praktycznie zawsze się udaje. Ostatecznie na stację kolejową w Ollantaytambo dotarłam niecałe dziesięć minut przed czasem i zdążyłam wsiąść na pokład.
Machu Picchu - zasady zwiedzania
Na stacji kolejowej w Aquas Calientes czekał już na mnie pośrednik, który miał mi towarzyszyć przy zakupie biletów. Można je nabyć jedynie osobiście, po okazaniu paszportu. Dostępne są trzy trasy zwiedzania. Pierwsza obejmuje tzw. tarasy, czyli słynny widok na ruiny miasta Inków. Nie obejmuje jednak wejścia do wnętrza ruin.
Trzecia umożliwia wstęp do wnętrza ruin, ale z kolei nie obejmuje tarasów. Najbardziej popularna opcja druga, która jest zwykle wyprzedana na kilka dni do przodu, to połączenie wcześniej wspomnianych opcji. Po krótkim namyśle zdecydowałam się na opcję trzecią, która została jakiś czas temu zmodyfikowana, dzięki czemu umożliwia zrobienie zdjęć z widokiem, który przypomina słynny widok na Machu Picchu. Obecnie standardowy czas zwiedzania ruin Machu Picchu został skrócony do dwóch godz. Cena biletu wstępu to około 150 zł.
Wieczorem skontaktowała się ze mną przewodniczka, z którą miałam nazajutrz zwiedzać Machu Picchu i poinformowała, że aby zdążyć wejść do Machu Picchu o godzinie 13, powinnam ustawić się w kolejce do autobusu odpowiednio wcześniej, czyli już około godziny 10.40. Czekały mnie więc dwie godziny oczekiwania. Trasa przejazdu autobusem zajmuje około dwudziestu minut. Wybierając się do Machu Picchu, warto zaopatrzyć się w pelerynę przeciwdeszczową, bo pogoda bywa tam zmienna, a na miejscu obowiązuje zakaz wnoszenia parasoli. Na terenie ruin nie ma toalet, o czym również warto pamiętać.
Zaginione miasto Inków
Historia Machu Picchu, którego nazwa oznacza "Stary Szczyt", sięga najprawdopodobniej XV w. To najlepiej zachowane do dziś miasto Inków zostało odkryte dla świata w 1911 r. przez przypadek. Odkrywca Machu Picchu, amerykański naukowiec, historyk i wykładowca na Uniwersytecie Yale Hiram Bingham, za cel swojej wyprawy obrał bowiem Vilcabambę, czyli ostatnią, zaginioną stolicę imperium Inków i przez długi czas sądził, że dotarł właśnie tam. O ruinach Machu Picchu dowiedział się od lokalnego rolnika.
Do dziś niewiele tak naprawdę wiadomo o samym Machu Picchu i jego historii. Wciąż zresztą trwają tutaj prace eksploracyjne. Choć naukowcy podejrzewają, że było rezydencją królewską, dokładna rola, jaką pełniło w imperium Inków, nie jest znana. Podobnie jak powód, dla którego zostało opuszczone niecałe sto lat od powstania.
Magia Machu Picchu
Zwiedzając ruiny Machu Picchu, dowiedziałam się m.in. że budynki, które zobaczyłam, zostały wykute z białego granitu i wkomponowane w zbocza gór, a do budowy domów Inkowie nie używali zaprawy murarskiej. Kamienie łączyli na zasadzie idealnego dopasowywania.
Wśród ruin znajdują się nie tylko domy, ale także świątynie i trasy uprawne. Jednym z ciekawszych miejsc jest Świątynia Kondora, do budowy której Inkowie wykorzystali naturalną formację skalną. Miejsce to najprawdopodobniej służyło do składania ofiar. Pomimo upływu lat, Machu Picchu wciąż otacza aura tajemniczości. Do dziś nie wiadomo np., czy po zdobyciu Cuzco, Hiszpanie kiedykolwiek tutaj dotarli.
Zagrożony status Nowego Cudu Świata
Od kilku miesięcy nie jest tajemnicą, że Machu Picchu może stracić prestiżowy tytuł jednego z Siedmiu Nowych Cudów Świata (uzyskało go w 2007 r.). Organizacja New7Wonders w opublikowanym we wrześniu komunikacie ostrzegła władze Peru przed "utratą wiarygodności zabytku", wskazując na niekontrolowaną, nadmierną turystykę, rosnące ceny usług i produktów, ryzyko zniszczenia dziedzictwa historycznego, doniesienia o nieprawidłowościach związanych ze sprzedażą biletów, trudności w transporcie do i z atrakcji, a także o niedostateczną ochronę przyrody.
"To wyróżnienie świadczyło o wspólnym zaangażowaniu w ochronę i odpowiedzialne zarządzanie tym miejscem, a także o wdrażaniu międzynarodowych standardów ochrony i zarządzania" — napisano w komunikacie. Zdaniem New7Wonders standardy nie są utrzymywane, ale jak dotąd nie podano dat granicznych, które warunkowałyby utrzymanie statusu Nowego Cudu Świata.