Przez cztery dni tkwił uwięziony głową w dół. Wyjątkowa akcja w jaskini
Luang Ta Somchai, 77-letni mnich buddyjski, przetrwał cztery dni uwięziony głową w dół w grocie w północno-wschodniej Tajlandii. Akcja ratunkowa zakończyła się sukcesem dzięki wysiłkom wielu wolontariuszy i ratowników.
Luang Ta Somchai, 77-letni mnich z Wat Thammasathan Phasawan w Tajlandii, zaginął 7 grudnia po wejściu do jaskini. Po czterech dniach został odnaleziony. Okazało się, że przez cały ten czas tkwił uwięziony głową w dół w wąskiej szczelinie.
Zobaczyli tylko stopy
Ratownicy, by dotrzeć do mnicha, musieli zejść 30 m w głąb jaskini. Odnaleźli go w trzeciej komnacie, gdzie jedynie jego stopy były widoczne nad ziemią.
Mnich przyznał, że zgubił drogę w jaskiniowym labiryncie. - Nie miałem telefonu, więc jedynie czekałem i wołałem o pomoc - mówił po uratowaniu, pełen wdzięczności dla swoich wybawicieli.
Miasto, które zniknęło. Tam toczy się akcja bestsellerowej powieści
Zaskakująco dobry stan zdrowia
Akcja ratunkowa wymagała ponad trzygodzinnego, delikatnego uwalniania mnicha ze skalnych zacisków. Mimo trudnych warunków, Luang Ta Somchai odniósł jedynie drobne obrażenia, a jego stan zdrowia określono jako zadowalający.
Ratownik Tawadee opisuje, że mnich był przytomny, ale bardzo osłabiony. Na jego ciele były liczne zadrapania, a jego przetrwanie bez jedzenia i picia oceniane jest jako niezwykłe.
Podobne sytuacje miały już miejsce. W październiku trzech speleologów uratowano z Dowber Gill Passage w Anglii po 42 godz., jednak czas uwięzienia mnicha oraz trudna pozycja, w jakiej się znalazł, pozwalają określać tę sytuację jako bezprecedensową.
Źródło: metro.co.uk