Trwa ładowanie...
d19j6u5
Informacja prasowa

Relaks w hotelu „Relaks”

Życie dyrektora hotelu nie jest bajką, choć wydawać by się mogło, że ma do czynienia z ludźmi przelotnie, którzy nie powinni generować większych problemów.
Share
Relaks w hotelu „Relaks”
Źródło: Materiały prasowe
d19j6u5

Inaczej zapewne bywa, gdy w hotelu nocuje zespół, będący w trasie koncertowej, bo przecież muzycy latami sobie zapracowali na swoją opinię dezintegratorów wyposażenia hoteli, Ale na co dzień? Biznesmeni z walizkami i laptopami, rodziny w dziećmi na weekend…

Rzeczywistość jednak bywa daleka od obiegowych opinii. Hotel to taki mikro-świat, w którym zdarzają się różne sytuacje.

Dyrektor hotelu – niezła fucha?

d19j6u5

Żeby być dyrektorem dobrego hotelu, trzeba swoje przejść. Robert O., autor książki „Hotel z piekła rodem” pisze o sobie: Lata spędzone w Stanach Zjednoczonych, praca dorywcza, wolontariat, w końcu pięć lat studiów, praca magisterska o klientach biznesowych w branży hotelarskiej, kursy, szkolenia, dziesięć lat w zawodzie…

Krótki okres z jego życia, zamknięty w jeden niezbyt fortunny weekend daje zarazem przegląd sytuacji, z którymi należy się liczyć w branży hotelarskiej. Jeśli zakładamy, że w końcu jeden weekend to niezbyt długo jesteśmy w błędzie. W końcu wielość gości oznacza wielość problemów. Czysta statystyka i rachunek prawdopodobieństwa.

  Pixabay
Źródło: Pixabay

Położenie ma znaczenie

d19j6u5

Hotel, w którym pracował Robert O. to jeden z wielu hoteli pod Warszawą. Bliskość stolicy oznacza wiele konferencji, spotkań firmowych itp. W hotelu, którego nazwę zamarkowano jako „Relaks” właśnie tego typu gości obsługuje.

Na pewno wiele osób zna tego typu obiekty: Hotel RELAKS był położony pod Warszawą w otoczeniu zieleni, stawów oraz kilku pomniejszych hoteli i ośrodków (…). Podobało mi się to, ponieważ z jednej strony oferowaliśmy wszystko to, co miała do zaoferowania stolica, bo do centrum można było się dostać w niecałe trzy kwadranse, ale mieliśmy tę przewagę, że otaczała nas cisza.

(…)U nas, choć zaraz pod Warszawą, słychać było śpiew ptaków i widać było gwieździste niebo.

A propos nazwy hotelu. Czy zadaliście sobie kiedyś pytanie, jak najczęściej nazywane są te obiekty? W 2017 roku portal Trivago.pl opublikował listę najczęściej występujących nazw hoteli w Polsce.

d19j6u5

Okazuje się, że najczęściej występującą u nas nazwą hotelu jest „Polonia”. Jakaż dumna nazwa pojawia się zatem jako wyznacznik hotelu, i pogodzić się musimy, że czasem widnieje na niezbyt gustownych obiektach. Zaraz po w „Polonii” w tym zaskakującym zestawieniu znalazły się „Korona” oraz „Zacisze”. Następne miejsca zajęły hotele „Arkadia”, „Panorama”, „Piast”, „Europa”, „Eden”, „Park” oraz „Magnolia”. Aż dziw, że na top 10 nie znalazł się „Relaks”…

Goście i ich ekscesy

Wróćmy jednak do „Relaksu”, w którym Robertowi O. przyszło kiedyś spędzić kilka dni z racji znaczącego spiętrzenia imprez.

I tu bardzo trafne okazuje się stwierdzenie, że im bliżej się przyglądasz, tym więcej widzisz. Kiedy w hotelu się bywa, a nie jest, od razu zauważa się więcej umykających na co dzień szczegółów. I nagle okazuje się, że jeden ze stałych gości ma zwyczaj załatwiania swoich potrzeb fizjologicznych do… wanny. A to jest (jak można się domyślać) dosyć uciążliwe dla pań pokojowych. Ale – skoro płaci „górką”, uchodzi mu to na sucho.

d19j6u5

Zaskoczeni? No, proszę… A jednak.

Dlatego – z pewną dozą ostrożności podchodźcie do kąpieli w hotelowej wannie

  Shutterstock
Źródło: Shutterstock

Goście i ich sekscesy

d19j6u5

Cóż, nie od dzisiaj hotele są miejscem zakazanej miłości. Hotel „Relaks” nie był hotelem na godziny, niemniej jednak korzystano z pokoi w celu spotkań, nazwijmy to… niezbyt formalnych.

W efekcie – ta sama małżonka, która przyjeżdżała tu z mężem, by podziwiać piękno ludzkiego ciała także w nieco liczniejszym gronie, nie tylko sam na sam z mężem, pewnego dnia wpadła na trop spotkania, w którym nie zaplanował on jej udziału. Efekt, ucieczka w popłochu pewnych pań i mnóstwo seks-gadżetów porzuconych w pośpiechu.

Jakie imprezy warto „wyprowadzić” z domu do hotelu?

Pierwsze skojarzenie – wieczory kawalerskie. Oddajmy głos pracownikowi hotelowego monitoringu. Niejedno widział i szybko wypunktuje ich charakterystykę:

d19j6u5

Po pierwsze: [goście] zawsze od samego początku są pijani.

Po drugie: zawsze są głośni i ryczą jak łosie w okresie godowym.

Po trzecie: zawsze mają absolutne poczucie bezkarności.

Dodajcie sobie do tego, że każdemu z nich wydaje się, że wygląda jak Colin Farrell, i macie receptę na katastrofę.
Ale czemu się dziwić, chłopak ma szansę na ostatnie dni swobody, co wyraża się także swobodą obyczajów. I fakt, że tylko tzw. biforek odbywa się w hotelu, nie ma żadnego znaczenia dla dalszego przebiegu wieczoru… Co ciekawe, nie tylko polskie ekipy tak się bawią

  Shutterstock
Źródło: Shutterstock

A nad ranem:

Na jednym z ujęć kamery zobaczyliśmy (…) Anglików. Dwóch leżało nieprzytomnych na chodniku, kolejny czołgał się po ulicy w ich kierunku, a czwarty siedział oparty plecami o drzwi od hotelu i wył.

Dzień jednak jeszcze młody, zabawa trwa nadal.

Skoro świt na kamerach z monitoringu zobaczyliśmy, że jeden z Anglików wytoczył się z pokoju, do którego go zanieśliśmy. Miał na sobie tylko skarpetki i gacie. Oglądaliśmy tę scenę w trójkę, siedząc jak na szpilkach.
Generalnie śledził węża, szedł zygzakiem, aż w końcu zatrzymał się przy kuble na śmieci. Po co?
Tak, zgadliście. Opuścił gacie i się do niego odlał.

Kiedy zaczął wracać do pokoju, podjęliśmy decyzję, żeby go nie gonić. Zrobił swoje, trudno.

Samo życie.

Jeśli ciekawią Was sceny z życia przeciętnego hotelu pod Warszawą, zajrzyjcie do książki „Hotel z piekła rodem”, wydanej nakładem Burda Książki.

Dodać trzeba, że Robert O. już tam nie pracuje. Zbiera doświadczenia i opowieści do kolejnej książki.

d19j6u5

Podziel się opinią

Share
d19j6u5
d19j6u5