Przyjechał do nas na studia, do kraju nie może wrócić. "Polska skradła mi serce"
Przyjechał do Polski osiem lat temu. Dziś żyje w naszym kraju i pracuje w Fundacji Dunaj Instytut Dialogu, założonej przez Turków i działającej na rzecz dialogu i pokoju. - Bardzo dobrze wspominam moje życie w Polsce. Jeśli miałbym na coś narzekać, to chyba tylko na kulturę namawiania do picia alkoholu i na pogodę - opowiada nam Huseyin Celik.
Karolina Wachowicz: Jak wyglądały twoje początki w Polsce?
Huseyin Celik, dziennikarz i ekspert ds. Turcji, islamu, migracji i dialogu: Mieszkam w Polsce od 2018 r. Przyjechałem do tego wspaniałego kraju początkowo tylko na studia i nie myślałem, że zostanę tu tak długo — oczywiście gdyby nie pojawiły się różne problemy z powrotem do Turcji. Mogę powiedzieć, że mieszkam tu już od wielu lat i naprawdę lubię moje życie w Polsce. Dziś nie potrafię sobie wyobrazić życia poza tym krajem. Oczywiście na początku nie było łatwo.
Musiałeś pokonać m.in. bariery językowe?
Prawie osiem lat temu, zanim przyjechałem do Polski, planowałem studiować licencjat po angielsku i może później kontynuować życie w innym europejskim kraju. Jednak Polska skradła mi serce i zdecydowałem się uczyć języka polskiego. Zapisałem się na kurs językowy w Olsztynie — bo tam było najtaniej. Kurs trwał prawie dziewięć miesięcy. Na zakończenie zdałem wszystkie egzaminy i otrzymałem certyfikat B2. Myślałem wtedy, że skoro mam ten dokument, to już świetnie znam polski i wystarczy mi to do życia w tym kraju. Pomyliłem się.
Polski jest naprawdę trudnym językiem i od początku mojego pobytu poświęcam mu codziennie kilka godzin, a mimo to wciąż mam problemy z gramatyką. Jednak już bardzo się cieszę, kiedy moi polscy przyjaciele i znajomi mówią, że świetnie mówię po polsku. Często pytają, jak udało mi się osiągnąć taki poziom — a za tym stoi po prostu moje poświęcenie i wdzięczność wobec Polski oraz chęć zrobienia czegoś dobrego dla polskiego społeczeństwa.
Plaża i relaks to za mało. "Turyści oczekują unikalnych doświadczeń
Jak przebiegał kontakt z twoją rodziną po tym, jak wyjechałeś z Turcji?
Niestety od ośmiu lat nie widziałem się z rodziną, ponieważ nie mogę wrócić do Turcji. Ostatni raz, kiedy żegnałem się z bliskimi, wiedziałem, że długo się nie zobaczymy — ale nie spodziewałem się, że aż tak długo.
Co doprowadziło do tego, że nie możesz wrócić do swojej ojczyzny?
Po pierwsze musiałem opuścić kraj. Chciałem zostać dziennikarzem, a w 2018 r. Turcja była największym więzieniem świata dla dziennikarzy.Wielu młodych Turków marzy dalej dziś o życiu za granicą, bo w Turcji mierzą się z wieloma problemami: presją polityczną, inflacją, bezrobociem, brakiem wolności. Według różnych statystyk Turcy są obecnie trzecią największą grupą osób ubiegających się o azyl w Europie — po Syryjczykach i Afgańczykach. Kiedy zacząłem pisać i publikować swoje teksty o Turcji, wiedziałem już, że powrót nie będzie możliwy. Mimo tego, że tylko mówiłem prawdę o Turcji albo tureckim rządzie, naprawdę poczułem się persona non grata dla Turcji. Podobne sytuacje mają dziś miliony obywateli Turcji.
Jak sobie radzisz z życiem poza Turcją?
Musiałem kontynuować swoje życie poza Turcją i ostatecznie ubiegać się o azyl w Polsce. Dziś mieszkam tu jako uchodźca i mam nadzieję, że moja rodzina będzie mogła mnie odwiedzić. W Warszawie mam również tureckich znajomych, co bardzo pomaga w integracji. Pracuję w Fundacji Dunaj Instytut Dialogu, założonej przez Turków i działającej na rzecz dialogu i pokoju. Organizujemy wiele wydarzeń dla polskiego społeczeństwa, tworząc przestrzeń do rozmowy między różnymi kulturami. Fundacja pomaga także obcokrajowcom w integracji.
Jak oceniasz relacje polsko-tureckie, zarówno historyczne, jak i współczesne?
Myślę, że polsko-tureckie relacje — zarówno historyczne, jak i współczesne — są bardzo dobre. W przeszłości między państwami istniała przez prawie 400 lat wspólna granica (bezpośrednia lub pośrednia), a w tym czasie tylko kilka razy dochodziło do wojen. Legenda mówi też, że Turcja (ówczesne Imperium Osmańskie) nigdy nie uznała rozbiorów Polski. Dziś relacje są bardzo dobre w wielu obszarach: bezpieczeństwa, dyplomacji, gospodarki oraz turystyki. Polacy i Turcy są też do siebie bardzo podobni mentalnie. W obu krajach społeczeństwo bywa religijne, emocjonalne, podzielone politycznie i zmagające się z problemami takimi jak migracja, polaryzacja czy ekonomia.
A co ty najbardziej lubisz w Polsce, a co ci przeszkadza?
W Polsce lubię właściwie wszystko — niewiele jest rzeczy, które mi przeszkadzają. Przede wszystkim muszę podkreślić stosunek Polaków do mnie. Zawsze spotykałem się z dobrym, życzliwym traktowaniem. Nigdy nie rozumiałem, gdy ktoś mówił, że Polacy nie lubią obcokrajowców — moje doświadczenia są zupełnie inne. Myślę, że może ma to związek z moim szacunkiem do Polaków, z tym że znam język, że staram się integrować, a może też z tym, że nie mam bardzo charakterystycznego tureckiego wyglądu. Oczywiście zdarzają się złe sytuacje, np. moje koleżanki z Turcji, które noszą hidżab, były atakowane słownie i fizycznie. Jednak ja sam bardzo dobrze wspominam moje życie w Polsce. Jeśli miałbym na coś narzekać, to chyba tylko na kulturę namawiania do picia alkoholu i na pogodę.
Wielu Polaków wybiera Turcję jako kierunek wakacyjny? Co o tym myślisz?
Niektórzy nawet piszą do mnie na Instagramie, prosząc o wskazówki. Turcja stała się w ostatnich latach jednym z najczęściej odwiedzanych krajów, a według różnych badań — najpopularniejszym kierunkiem wakacyjnym Polaków. Bez wizy i nawet bez paszportu można tam polecieć. Cieszy mnie, że Polacy poznają moją kulturę, ale jednocześnie martwię się, że widzą głównie bajkową Turcję z kurortów all-inclusive. To zupełnie inny świat niż codzienne życie. Ani hotele ani tureckie seriale nie pokazują prawdziwego oblicza Turcji. Dlatego zawsze zachęcam Polaków, aby odwiedzili Stambuł, gdzie mieszkałem kilka lat.
Jakie relacje mają Turcy z Polakami?
Turcy bardzo lubią Polaków. Zdarza się czasami, że mylą Polaków z innymi Słowianami, ale dobrze znają nazwę "Lechistan". W Stambule do dziś istnieje wieś Polonezköy (Adampol), założona w 1842 r. przez księcia Adama Czartoryskiego i Michała Czajkowskiego, znanego jako Mehmed Sadyk Pasza. W Turcji działało też wielu wpływowych Polaków, m.in. Konstanty Borzęcki (Mustafa Dżelaleddin Pasza), autor pierwszej książki o tureckim nacjonalizmie "Les Turcs anciens et modernes", czy Wojciech Bobowski (Ali Ufki Bey) — muzyk, tłumacz, dyplomata i doradca sułtana. Do dziś jego utwór "Uyan ey gözlerim" zna niemal każdy Turek.
Nie można też zapominać o Adamie Mickiewiczu, który ostatnie dni życia spędził w Stambule. Na 100-lecie jego śmierci otwarto tam muzeum.
Podobnie Polacy dobrze znają Turków. Moi znajomi mówią do mnie kilka rzeczy, gdy słyszą, że jestem z Turcji: dobre jedzenie, kebab, dobre relacje z historii albo towary z Turcji podczas komunizmu.
Polaków i Turków łączy jeszcze jedno - przywiązanie do religii. Prawda?
Jestem praktykującym muzułmaninem i zajmuję się dialogiem międzyreligijnym. Jako muzułmanin chodzę również do kościoła, aby lepiej poznać chrześcijaństwo. Uważam, że polskie społeczeństwo — podobnie jak tureckie — jest religijne i często także nacjonalistyczne. Mimo to nigdy nie miałem w Polsce złych doświadczeń związanych z tym, że jestem muzułmaninem. Jeśli mówię, że muszę się pomodlić, ludzie często pokazują mi miejsce na modlitwę. Pewnego razu ksiądz z jednego bardzo znanego warszawskiego kościoła powiedział mi, że ma w swoim pokoju dywanik dla muzułmańskich turystów — jeśli chcieliby się pomodlić.
W Turcji także istnieją jedne z najstarszych kościołów, a chrześcijanie mieszkają tam od wieków. Święty Mikołaj urodził się na terenach dzisiejszej Turcji, a według tradycji Maria również tam mieszkała.
Twoim zdaniem to dobrze, że Polacy tak bardzo pokochali Turcję jako wakacyjny kierunek?
Wakacje w Turcji to świetny pomysł, ale trzeba pamiętać, że sytuacja szybko się zmienia. Kilka lat temu Turcja była bardzo tania dla turystów. Teraz, przy obecnych cenach, wielu Turków jeździ na wakacje do Grecji, bo tam jest taniej. Niestety widać, że sektor turystyczny bywa nadużywany — niektórzy mieszkańcy próbują oszukiwać turystów, np. zamiast "100 lira" mówią "100 euro". Dlatego Polacy powinni być świadomi. I jeszcze raz podkreślę: życie w kurortach i hotelach all-inclusive nie pokazuje prawdziwej Turcji.