O przekopie Mierzei Wiślanej słyszał prawie każdy. Niewiele osób wie jednak, że przy okazji tej inwestycji powstała także wielka atrakcja dla turystów. Są nią dwa potężne falochrony, wcinające się w głąb morza. Turyści mogą na nie bezpiecznie wchodzić, a nawet wjeżdżać rowerami.
Żadna z miejscowości na Mierzei Wiślanej nie ma klasycznego mola od strony Morza Bałtyckiego, ale powstały ponad dwa lata temu port osłonowy, czyli dwa potężne falochrony, z powodzeniem mogą pełnić taką funkcję. Na obu znajdują się ścieżki, którymi można dojść lub dojechać rowerem do samego końca każdej z betonowych konstrukcji.
Falochron główny, czyli wschodni, jest dłuższy - ma ponad kilometr długości, natomiast osłonowy - zachodni - 540 m. Zabezpieczają one wejście do przekopu. Wykonane zostały ze specjalnych betonowych elementów oraz wzmocnione kamieniami hydrotechnicznymi z kopalń na południu Polski, a także sprowadzonymi specjalnie do tego celu ze Skandynawii.
Z falochronów z bliska można przyglądać się wpływającym na teren portu jednostkom, a w czasie sztormów obserwować potężne fale rozbijające się z ogromnym impetem o betonowe bloki. To spektakularny widok, ale wymaga wielkiej ostrożności, ponieważ wzburzona woda potrafi spadać z wielką siłą na ścieżkę, mocząc wszystko w promieniu kilkudziesięciu metrów.