Trwa ładowanie...

Turystom wstęp wzbroniony! Niedostępne miejsca w Polsce

"Miejsca, które musicie koniecznie zobaczyć" - takich zestawień w przewodnikach i mediach znajdziemy bez liku. Trochę na przekór, postanowiliśmy znaleźć miejsca w Polsce, o których mówi się rzadko albo wcale. Zwykłemu śmiertelnikowi trudno się do nich dostać, no chyba że się bardzo uprze. W dzikich i niebezpiecznych zakamarkach nie znajdziemy w nich przewodników, tras turystycznych ani innych udogodnień, które ułatwiają zwiedzanie turystom. Zwiedzanie miejsc niedostępnych, np. zamkniętych obiektów, zwykło się określać "turystyką alternatywną". Przedstawiamy kilka propozycji wypraw dla tych, którzy uwielbiają poznawać świat na własną rękę, poszukując tajemnic przeszłości.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Turystom wstęp wzbroniony! Niedostępne miejsca w Polsce
(Plska Zielona Sieć / Wikipedia.org (CC BY-SA 2.0))

"Miejsca, które musicie koniecznie zobaczyć" - takich zestawień w przewodnikach i mediach znajdziemy bez liku. Trochę na przekór postanowiliśmy znaleźć takie miejsca w Polsce, o których mówi się rzadko albo wcale. Zwykłemu śmiertelnikowi trudno się do nich dostać, no chyba że się bardzo uprze. Nie znajdziemy w nich przewodników, tras turystycznych ani innych udogodnień, które ułatwiają życie turystom. Zwiedzanie miejsc niedostępnych, np. zamkniętych obiektów, zwykło się określać "turystyką alternatywną". Przedstawiamy kilka propozycji wypraw dla tych, którzy uwielbiają poznawać świat na własną rękę..

Opuszczone więzienie w Mrowinie
Zakład karny w Mrowinie nieopodal Poznania stoi opuszczony od 1991 r., Wcześniej było to więzienie o łagodnym rygorze, wyroki odsiadywali tam drobni przestępcy, złodzieje i alimenciarze, a później recydywiści. Porzucony lata temu przez służbę więzienną, przyciąga eksploratorów i tropicieli tajemnic. Na cały kompleks składają się trzy duże budynki. Główny z nich to oczywiście więzienie z kratami w oknach i wizjerami w drzwiach, które przypominają dawny charakter obiektu. Poza tym brak jest większości wyposażenia. Całość otacza wysoki na 4 metry mur, z którym ciekawscy turyści potrafią sobie poradzić.

*Fabryka Celulozy, Włocławek *
Fabryka Celulozy we Włocławku została uruchomiona w 1899 r. Po wojnie zakład ciągle rozbudowywano, dzięki czemu napędzał rozwój miasta przez długi okres czasu, a lata 1953–1989 stały się czasem świetności. Produkowano tu między innymi celulozę, papier czy zeszyty szkolne. Niestety, fabryka nie przetrwała zmian ustrojowych, prosperowała do roku 1994, kiedy ogłoszono jej upadłość. Rozkradane i zdewastowane przez złomiarzy budynki popadły w ruinę, stąd dziś są w stanie całkowitego spustoszenia. Nie ubywa jednak ciekawskich, chętnych zobaczenia wnętrz dawnej fabryki. Obecnie na jej terenie odbywają się wycieczki.

Cmentarzysko samochodów, Grodzisk Mazowiecki
Nie wyjeżdżały z tej posesji od ponad trzydziestu lat. Pokryte rdzą i mchem, większość w stanie rozkładu. Opuszczona kolekcja robi wrażenie. W czasach świetności w zbiorach mogło znajdować się nawet około 300 samochodów i 200 motocykli. Dziś dostrzec można jeszcze Porsche 911, Pontiac Fiero, Mercedes W123 Coupe. Są stare bugatti i mercedesy, trabanty, wartburgi, moskwicze. Jeśli wierzyć znawcom, była to jedna z największych i najdroższych prywatnych kolekcji samochodów w Polsce i na świecie. Podobno nie wszystkie auta znalazły się tu legalnie.

Huta szkła Bełchów
Działająca od 1924 roku Huta Szkła w Bełchowie (łódzkie) zajmowała 5 hektarów. Ręcznie wyrabiano tu szkło apteczne, słoje i kolorowe butelki do piwa, wina i wódki oraz wielolitrowe balony do wina. Po II wojnie światowej zakład upaństwowiono z czasem go rozbudowując. Huta działała do 1992 roku. Za materiał do produkcji szkła służył piasek z rozległych pól z Pustyni Nieborowskiej. Dziś już pustynia została pokonana przez przyrodę i całkowicie zarosła. Po samej hucie pozostały jedynie zrujnowane budynki. Opuszczone zarastają trawą i krzakami, ale nie brak im uroku.

Zakłady Przemysłu Pończoszniczego Stella, Żyrardów
Powstały w 1870 roku, a w czasie swej świetności zatrudniały blisko 1600 osób. Jeszcze niedawno każdego ranka ogromna masa osób stawiała się tu do pracy. Zakład działał aż do 2005 roku, a samą nazwę Stella wybrano 1967 roku na podstawie konkursu rozpisanego wśród pracowników. Dziś chodzi się tu po halach, w których o ściany rozbija się wiatr. Podobno jeszcze niedawno w opuszczonych pomieszczaniach znaleźć można było stare meble i porzucone komputery. Wiele zwiedzających osób wynosiło stąd plastikowe nogi służące wiele lat temu do ekspozycji pończoch i rajstop.

Cementownia Grodziec
Znajdującą się w Będzinie cementownię uruchomiono w 1857 r. Była pierwszą cementownią w Polsce i piątą wybudowaną na świecie. Dla odbiorców z całego świata produkowano tu materiał o najwyższych parametrach. Po zawaleniu się dachu w hali pieców spowodowanego eksploatacją złóż węgla znajdujących się pod cementownią, w 1979 roku wstrzymano działalność. Później na tym terenie działały jeszcze firmy zajmujące się produkcją i dystrybucją cementu, ale i one zakończyły prace. Dziś ruina jest jedynie wspomnieniem dawnej świetności fabryki. Cały teren i budynki są mocno zdewastowane, choć wciąż wrażenie robi ogrom przestrzeni i wielkie silosy z niesamowitą akustyką.

Bunkry z okresu II wojny światowej w Bolejnach
Warmia i Mazury to miejsca dla osób lubiących zarośnięte ruiny i tajemnicze bunkry. Niedaleko Bolejn miłośnicy fortyfikacji znajdą ciekawy ich przykład. Zachowały się tam fragmenty fortyfikacji budowanych przez Niemców od 1938 roku, które odgrywały ważną rolę w systemie obronnym Rzeszy. Bunkry zachowały się w dobrym stanie. Najlepiej widać to wiosną, gdy nie ma już śniegu, a całość nie zdąży pokryć sieć zieleni. Na miejscu są tablice informujące o kierunku poruszania się, dzięki którym można łatwo trafić do bunkrów i zapory przeciwczołgowej.

*Nawiedzona willa, Gdańsk *
To miejsce o ciekawej i nieco tajemniczej historii. Wiele osób jest zdania, że w willi z powodzeniem można nakręcić horror, a już na pewno lepiej nie zapuszczać się tu w nocy. Mowa o willi przy ulicy Sobótki. Wiele źródeł podaje, iż ok. 1925 roku budynek stał się własnością zarządu loży masońskiej, po wojnie w budynku siedzibę miała m.in. gdańska telewizja. Teraz niszczeje, opuszczony niemal 20 lat temu. W środku zobaczyć można obdarte sufity, rozrzucone meble. Giną resztki dawnej świetności. Już jako ciekawostkę warto przypomnieć, iż wzgórze przy ul. Sobótki nazywane było "diabelskim". Podobno przed wiekami rezydowały tu czarownice. Świadkowie twierdzą, że w zdewastowanej dziś posiadłości w nocy wciąż rozbłyskują tajemnicze światła.

ml

Slot

Podziel się opinią

Share


Slot