Trwa ładowanie...
d4fxirs

Vevey - oaza czy piękne więzienie?

Brytyjski komik stanął tuż przy jeziorze, twarz skierował w stronę błękitnej wody, za którą chowają się ośnieżone szczyty Alp. Polski Noblista znalazł miejsce na dziedzińcu Hotelu du Lac. Co wspólnego łączy Charlie Chaplina i Henryka Sienkiewicza? To Vevey, kameralne szwajcarskie miasteczko przyklejone do brzegów Jeziora Genewskiego.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Vevey - oaza czy piękne więzienie?
(Westend61 - Fotolia.com)
d4fxirs

Niewielka Szwajcaria jest krajem zaskakująco różnorodnym. Jak w kalejdoskopie przewijają się tu kolejne bajeczne widoki - pokryte przez cały rok śniegiem szczyty Alp *przyjaźnią się z taflą jezior tak bardzo, że niemal na każdym kroku są nierozłączne. Równie mocno zachodzące słońce wplątuje swe promienie w winorośla pokrywające zbocza. Jest też majestatyczny *Matterhorn, najsławniejsza góra świata i wszechobecne wagoniki słynnych tutejszych kolei. Na każdym zakręcie czeka inna historia. Najbardziej niezwykłe i ciekawe dotyczą ludzi, których Szwajcaria urzekła tak bardzo, że z własnego wyboru postanowili spędzić tu życie. Inni bywali tu na chwilę, odjeżdżając zawsze z tym samym zachwytem.

Szwajcarska Riwiera nad brzegiem Jeziora Genewskiego *od lat przyciąga wiele międzynarodowych sław. Perłą w tej koronie jest kameralne *Vevey, które pokochali aktorzy, muzycy malarze. Charlie Chaplin i Henryk Sienkiewicz spędzili tu swoje ostatnie lata. Jest jeszcze Adam Mickiewicz, który wpadał tu od czasu do czasu i Ignacy Jan Paderewski, Polak, któremu w Szwajcarii miano honorowego obywatela nadały w swoim czasie aż trzy miasta leżące nad Jeziorem Genewskim - Lozanna, Morges i oczywiście Vevey.

*Oaza Chaplina *

d4fxirs

Cały świat podziwiał tłumy gwiazd, które na odpoczynek do swych ogrodów zapraszał sir Chaplin. Czy to przypadek, że Charles Spencer "Charlie" Chaplin osiadł gdzieś w Szwajcarii, z daleka od tłumów i napuszonego świata? Filmowa kariera komika związana była przecież ze Stanami Zjednoczonymi, gdzie mieszkał przez czterdzieści lat i gdzie powstały wszystkie jego dzieła. Brytyjski aktor i reżyser, uznawany jest za najwybitniejszą i najbardziej rozpoznawalną z postaci światowego kina, choć jego osobiste życie nie było tak śmieszne, jak jego filmy. W roku 1947 Chaplina oskarżono o sympatie komunistyczne, między innymi dlatego jego nazwisko na zawsze zniknęło z hollywoodzkiej alei sław. W 1953 postanowił opuścić Stany. Sprowadził się do *Szwajcarii *wraz z żoną. Pobrali się 10 lat wcześniej, gdy panna młoda miała 18 lat, pan młody 54. Pozostali małżeństwem aż do jego śmierci, w Dzień Bożego Narodzenia 1977. Zmarł w wieku 88 lat.

Manoir de Ban, rezydencja Chaplinów nad Jeziorem Genewskim była miejscem równie niezwykłym jak oni sami. Bywali tu Pablo Picasso, Sophia Loren czy Joan Collins. Sam Charlie niechętnie opuszczał swoje szwajcarskie królestwo. Kiedy umarł, wydarzyła się rzecz, której sam komik z pewnością by nie wymyślił. Pochowano go niedaleko jego rezydencji, lecz już dwa miesiące później doszło do kradzieży trumny ze zwłokami Charliego Chaplina. Za jej oddanie sprawcy zażądali okupu. Z wdową po Chaplinie skontaktowała się telefonicznie osoba, która zażądała 600 tys. dolarów za zwrot zwłok. Żona Chaplina odmówiła wypłacenia okupu, twierdząc, że jej mąż uznałby takie żądania za "absurdalne". Jak się późnej okazało, mózgiem tego przestępstwa był 24-letni Roman W., mechanik samochodowy ze Stalowej Woli.

Za absurdalny można uznać też fakt, iż wyjątkowo długo czekano na otwarcie muzeum Chaplina. Dopiero wiosną 2016 roku w jego byłym domu otwarte zostanie miejsce poświęcone pamięci komika. Tuż obok znajdzie się studio, które w sekundę pozwoli przenieść się w zaczarowany świat kinematografii. Na 3 tys. metrów powstaje właśnie wirtualna przestrzeń otoczona tym, co Chaplin kochał nad życie - jego ogrodem. Dopóki nie będzie można przekroczyć progów muzeum, można bez ograniczeń robić sobie zdjęcia przy naturalnej wielkości pomniku Chaplina, który usytuowany jest na nadbrzeżnym bulwarze. Sądząc po liczbie zdjęć, jakie właśnie tu pstrykają przyjezdni, to bez wątpienia ulubione miejsce turystów z całego świata.

fot. elephotos - Fotolia.com

d4fxirs

Polskie ślady

Życie autora "Quo vadis", "Krzyżaków" i "Trylogii" pełne było wydarzeń i przygód osobistych. Ale to właśnie w spokojnym miasteczku Vevey, ulokowanym pomiędzy Lozanną a Montreux, spędził ostatnie dwa lata życia. Przyjechał tu w październiku 1914 r. Najpierw zatrzymał się w Grand Hotelu, a później zamieszkał w Hotel du Lac. Z okien apartamentu na pierwszym piętrze rozciągał się piękny pocztówkowy obrazek na jezioro i ośnieżone Alpy. Z takim widokiem pisarz zmarł 15 listopada 1916 roku, dożywszy 70 lat. Nie był tu szczęśliwy. Tęsknił za ojczyzną i pisał najbliższym, że znalazł się w "pięknym więzieniu". Pogrzeb Sienkiewicza odbył się na wzgórzu, w miejscowej katedrze Notre Dame. Na pogrzebie Noblisty przemawiał sam Ignacy Jan Paderewski. Ponowny pochówek pisarza odbył się w październiku 1924 roku w Polsce. Prochy Sienkiewicza po długiej i wypełnionej uroczystościami honorowymi podróży przez Europę wróciły do kraju. W dniu przewiezienia jego zwłok do Polski - 20 października 1924 r. - przed
frontową ścianą muzeum na Avenue de la Gare 2 odsłonięto stellę. Niestety, na pamiątkowej tablicy widnieje błąd w nazwie miejscowości, w której się urodził się pisarz. Informacja brzmi "Wieś Wola Okrzejowska" zamiast "Okrzejska". Kolejna tablica pamiątkowa znajduje się przy bocznej ścianie Hotel du Lac. Odsłonięto ją 15 listopada 1959 r. z informacją, że w tym miejscu mieszkał autor "Quo vadis". W ogrodzie odrestaurowanego hotelu Nobliście, w 90. rocznicę śmierci, postawiono pomnik. Jednak nie tylko Sienkiewicz znał Vevey. Wcześniej o miejscowości wspominała Juliusz Słowacki, któremu miasteczko zaledwie mignęło, kiedy przepływał obok na pokładzie statku. Za to dość dobrze poznał to miejsce Adam Mickiewicz. Bywał tu wielokrotnie, odwiedzając rodzinę Nakwaskich. W październiku 1838 r. w jednym z listów z Vevey pisał: "Szczęście także dla mnie, że Szwajcarzy, którzy o niczym nie wiedzą oprócz ceny syrów i wina, zasłyszeli jakoś o mnie..."

Marta Legieć

Zobacz także: Engelberg - wioska igloo i lodowa grota

d4fxirs

Podziel się opinią

Share

d4fxirs

d4fxirs