We Włoszech to norma. Turystów nadal dziwi taki widok
Turystów odwiedzających Toskanię może zaskoczyć widok ludzi jedzących w dość nietypowych miejscach. Przesiadują na schodach, murkach, przy fontannach, a nawet na krawężnikach. Jedzą wszędzie tam, gdzie akurat można przysiąść z przekąską w dłoni. Niektórym może się to wydawać dziwne, a nawet niechlujne.
Spacerując po Florencji, można zauważyć ciekawe zjawisko. Ludzie przysiadają tam z przekąskami, gdzie tylko się da. Wzdłuż brukowanych ulic i placów, na schodach przy kościele Santa Croce, pod murami Palazzo Vecchio, na niskich ogrodzeniach, a czasem po prostu na krawężnikach.
Turystów dziwi taka odsłona włoskiego "dolce vita"
Zazwyczaj siadają, by zjeść popularne w Toskanii panini albo schiacciatę. Jest to toskański płaski chleb z oliwą, chrupiący z zewnątrz i miękki w środku, przekrojony i wypełniony lokalnymi przysmakami, jak np. prosciutto, mortadelą, pecorino, grillowanymi warzywami, truflowym kremem czy wyjątkowo popularną ostatnio pastą pistacjową.
Egzotyczny hit na jesień i zimę. Na miejscu słońce i 30 st. C
Dla wielu turystów taki widok to mały szok kulturowy. Jedzenie na ulicy, na ziemi, bez stolika w Polsce raczej kojarzy się z pośpiechem, brakiem manier albo brakiem miejsc siedzących. Nawet podczas jarmarków czy festynów, ludzie wolą jeść na stojąco niż siadać w niewyznaczonych do tego miejscach.
Tymczasem we Florencji nikt nie robi z tego problemu. Jedzenie jest dla Włochów częścią życia, która towarzyszy im w każdym miejscu. Nie tylko w restauracjach. Włosi nie potrzebują białych obrusów ani porcelany, żeby cieszyć się smakiem. Wystarczy im kawałek dobrego chleba.
W Florencji schiacciata to gwiazda chodnikowej gastronomii
Warto dodać, że tamtejsze panini to nie typowy fast food. Dla Włochów to raczej element slow life i chwila dla siebie w rytmie miasta.
W samej Florencji furorę robią miejsca takie jak np. All’Antico Vinaio, gdzie kolejka po ciepłą schiacciatę ciągnie się przez pół ulicy. Nawet w październiku czy listopadzie, gdy wysoki sezon turystyczny już minął, nie brakuje chętnych do spróbowała tego lokalnego specjału. A co ważniejsze, nikt nie szuka stolika. Wystarczy kawałek chodnika.
I choć niektórym turystom może się to wydawać dziwne, a nawet niehigieniczne, we Włoszech jest to całkiem powszechny widok.