O późnorenesansowej rezydencji w Poddębicach zwykło się mówić dwór bądź pałac. Rzeczywiście, biorąc pod uwagę wielkość i przepych budowli, wypadałoby nazywać ją pałacem, choć pierwotny wygląd – zwarta bryła z narożnymi alkierzami – skłaniałby do nazwania jej dworem. Ów dwór wystawił około 1610–1617 roku wojewoda rawski Zygmunt Grudziński. Ukończoną budowlą cieszył się bardzo krótko: zmarł rok po jej ukończeniu.
Spadkobierca, Stefan Grudziński, rozbudował nieco rezydencję ojca i nadał jej bardziej okazały charakter, wznosząc tak charakterystyczną arkadową loggię. Dwór jednak jeszcze w XVII stuleciu popadł w ruinę. Remont przeprowadzono dopiero w latach 70. następnego wieku, zamurowując m.in. arkady loggii, odkrytej ponownie w latach 1952–1953. Największe zmiany przyniosło XIX stulecie. Po 1873 roku ówczesny właściciel dworu Napoleon Zakrzewski dobudował doń od północy skrzydło, zmieniając tym samym całkowicie proporcje i kształt budynku. Dziś dwór w Poddębicach jest budowlą piętrową, z korpusem nakrytym dwuspadowym dachem i wysoką wieżą od wschodu. Całość, choć w sumie mało zróżnicowana, sprawia wrażenie dość ekspresyjnej. Warto ją obejrzeć nie tylko z zewnątrz, ale także od środka. Niektóre pokoje urządzono w dawnym stylu, zachowały się też XVII-wieczne freski w dworskiej kaplicy. Obecnie budynek jest użytkowany przez Poddębicki Dom Kultury i Sportu, który ma tu także kilka pokoi gościnnych. Warto z tej oferty
skorzystać, bo Poddębice to znakomity punkt wypadowy do zwiedzania zachodniej części ziemi łódzkiej.
Z Poddębic do leżącego koło Łęczycy Prądzewa jest nieco ponad 30 kilometrów. Odległość niewielka, ale różnica w wyglądzie dworów – ogromna. Tutejszy, niedawno odnowiony, powstał prawdopodobnie na początku XX stulecia. Co rzadko się zdarza, drewniany budynek jest oszalowany, a nie otynkowany. Nakryty dwuspadowym, gontowym dachem z powiekami przypomina XVII-wieczne zaściankowe dworki. Spośród wielu innych wyróżnia go trójboczny ganek na osi fasady.
Informacje na temat prądzewskiego dworu nie do końca są pewne. W 1. połowie XVIII wieku tamtejsze dobra należały ponoć do Dąbrowskich – rodziny generała Jana Henryka, a ściślej rzecz ujmując – do jego nieznanego z imienia brata, zmarłego w 1752 roku, a więc na trzy lata przed narodzinami twórcy Legionów. Domniemywać można, że już wtedy w Prądzewie stał jakiś dwór. Być może było podobnie jak w Tubądzinie – dworkowe formy nadano zaledwie oficynie. Historia tego miejsca czeka jeszcze na swoich badaczy.