Marysia Seweryn i Maroko
Tym razem ITAKA&GALA PODRÓŻE W STYLU GWIAZD zabrały Marysię Seweryn do egzotycznego Maroka.
Marysia Seweryn i Maroko
Od północy oblane Morzem Śródziemnym, od zachodu Oceanem Atlantyckim, przez jego środek przebiega pasmo Atlasu Wysokiego, a na południu rozciągają się szerokie i piaszczyste pustynie Sahary. Maroko – kraj kontrastów, niespodzianek, różnorodności i tradycji. Tutaj przy szklance słodkiej miętowej herbaty czas płynie wolniej, a w niektórych miejscach jakby zupełnie się zatrzymał… Tę bajkową krainę odkrywaliśmy wspólnie z Marią Seweryn.
Marysia Seweryn i Maroko
W środku zobaczymy m.in. Aleję Sfinksów z „Kleopatry”, wioskę z filmów o Mojżeszu, samolot Michaela Douglasa z „Klejnotu Nilu”, plac, na którym sprzedawano niewolników w „Gladiatorze” i plenery wykorzystane w „Aleksandrze Wielkim”.
Marysia Seweryn i Maroko
„Dla mnie jako osoby, która gra, zwiedzanie tych miejsc miało ogromne znaczenie. Zadziwiające jest to, że przedstawione na ekranie monumentalne budowle w rzeczywistości zrobione są jedynie z kartonu” – wspomina z uśmiechem Marysia.
Itaka & Gala Podróże w stylu gwiazd
„Itaka & Gala Podróże w stylu gwiazd” to wspólna marka tygodnika Gala oraz Biura Podróży Itaka.
Wyjątkowe połączenie oferty Itaki – największego Biura Podróży w Polsce oraz „Gali” – tygodnika o gwiazdach, gwarantują nowy, rewolucyjny i doskonały przepis na wymarzone wakacje: wysoki standard hoteli (wyłącznie 4- i 5-gwiazdkowe), oryginalne kierunki i miejsca, atrakcyjny program imprez, wyjazdów i wycieczek. Zajrzyj na stronę www.itaka.gala.pl
Marysia Seweryn i Maroko
Wylądowaliśmy. Jest 1.00 w nocy, a temperatura wynosi ok. 25 stopni Celsjusza. „Ja w ogóle nie znam Afryki, więc samo zaciągnięcie się upalnym marokańskim powietrzem było dla mnie ogromnym przeżyciem” – mówi Maria Seweryn. „Za każdym razem, kiedy tu przyjeżdżam, Maroko pachnie inaczej” – dodaje jedna z uczestniczek naszej wyprawy.
Marysia Seweryn i Maroko
Ciesząc się na tydzień pełen przygód i niezapomnianych chwil, pojechaliśmy do hotelu. Już pierwszego dnia o wrażenia nie było trudno. A to za sprawą malowniczego portowego miasta As-Sawira, które w czasach zależności od Francji było głównym ośrodkiem handlu międzynarodowego.
Marysia Seweryn i Maroko
Obecnie nie odgrywa ważnej roli gospodarczej, ale wciąż zadziwia swym pięknem. Zachwycają wąskie uliczki i zabytki wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO. To także raj dla windsurfingowców spragnionych wiatru znad Atlantyku. Nic dziwnego, że było to ulubione miasto Johna Lennona, Janis Joplin i mekka hipisów.
Przeczytaj relację z wyprawy Marii Seweryn do Maroka
Marysia Seweryn i Maroko
Prawdziwym sercem Maroka jest Marrakesz. To miejsce, gdzie rzeczywistość prześciga wyobrażenia. „Do tej pory myślałam, że tak może być tylko w filmach. A tu faktycznie słyszy się już z oddali muzykę, bębny, gwar i szum dobiegający ze znanego na całym świecie rynku Dżamaa al-Fina” – zachwyca się aktorka.
Marysia Seweryn i Maroko
Na bazarach, czyli tzw. sukach, można kupić wszystko – magnetofon szpulowy, żelazko na węgiel, telefon komórkowy, ubrania, jedzenie czy wyroby ze skóry. Magia towarzysząca temu wszystkiemu jest nie do opisania.
Marysia Seweryn i Maroko
Nocą główny plac wypełnia się grupami tanecznymi, zaklinaczami węży, treserami małp, milionem kolorowych świateł i… mieszanką orientalnych zapachów, od których przyjemnie kręci się w głowie. Warto również zwiedzić ogrody Yves’a Saint Laurenta, w których podobno do dziś czuć jego obecność.
Marysia Seweryn i Maroko
W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się w regionie Sus słynącym z rosnących tylko tam drzew arganowych, których nasiona wykorzystywane są do produkcji oliwy będącej m.in. składnikiem kosmetyków.
Marysia Seweryn i Maroko
Po takiej porcji wrażeń myśleliśmy, że nie może być już lepiej. I właśnie wtedy dotarliśmy do miasta Warrazat – przez niektórych nazywanego marokańskim Hollywood.
Marysia Seweryn i Maroko
Tu powstały trzy wytwórnie filmów. Najstarsza – Atlas Film Corporations Studios – ma już charakter muzeum i można ją zwiedzać przez cały rok. Tutaj stąpa się po tym samym piasku, po którym wcześniej chodzili Oliver Stone, Martin Scorsese, Ridley Scott, Sean Connery czy Russel Crowe.