Okolice Lwowa

Okalające Lwów miasteczka i wsie są równie atrakcyjne, co samo miasto. Chcąc lepiej poznać historię Lwowa i jego mieszkańców warto odwiedzić również te miejsca.

Obraz

JANÓW (obecnie Iвано-Франкове), położony nad Wereszyńcem i utworzonym na nim dużym Stawem Janowskim, jest miastem dość młodym – dopiero w 1614 r. ufundowano tu parafię, a w 1644 r. przyznano prawa miejskie. Pod miasteczkiem w 1673 r. obozował król Jan III Sobieski i stąd ruszył pod Chocim po świetne zwycięstwo. Tu także przetrzymywano później jeńców tureckich. W XIX w. Staw Janowski był popularnym celem wycieczek ze Lwowa. Miasto znacznie ucierpiało podczas I wojny światowej, po II wojnie otrzymało zaś obecną nazwę. Możemy zwiedzić kościół parafialny św. Trójcy zbudowany z fundacji Jana Swoszowskiego, pisarza ziemskiego lwowskiego. W krypcie pod ¬kościołem pochowano w 1759 r. matkę ostatniego króla polskiego, Konstancję z Czartoryskich Poniatowską. Jednonawowa świątynia ma barokową fasadę z pilastrami w porządku doryckim i korynckim oraz szczyt zwieńczony wazami i ujęty w woluty. Wyposażenie przepadło po 1945 r. Obecnie, od 1992 r., obiekt znów pełni funkcje sakralne jako ośrodek katolickiej parafii.

Jadąc z Gródka Jagiellońskiego tuż przed zjazdem na obwodnicę Lwowa można skręcić w boczną drogę, by we wsi *ZIMNA WODA *(Зимна-Вода) obejrzeć kościół parafialny (a obecnie cerkiew), pochodzący z początku XVII w. Powstał on z kamienia jako budowla jednonawowa na planie krzyża, z przylegającymi do nawy dwiema kaplicami bocznymi. Obejrzymy tu skromną fasadę z jedną wieżą i przekształcone wnętrze z ikonostasem.

Do wioski OBROSZYN (Оброшино) docieramy jadąc ze Lwowa w kierunku zachodnim, początkowo główną drogą w stronę granicy polskiej w Medyce, a po około 1,5 km po minięciu obwodnicy Lwowa zbaczając w lewo, na szosę T 1403. Dostaniemy się tu ze Lwowa autobusem lub marszrutką (nr 87 spod dworca podmiejskiego). Marszrutki w kierunku Sambora – jadące przez Obroszyn – odjeżdżają bardzo często przez cały dzień z dworca autobusowego nr 8 koło głównej stacji kolejowej we Lwowie (przeważnie zatrzymują się na głównej szosie, omijającej – na szczęście w niewielkiej odległości – centrum miejscowości). Można też przyjechać tu pociągiem podmiejskim, jednak wówczas czeka nas dłuższy spacer (ok. 1,5 km) od przystanku kolejowego, znajdującego się w lesie na wschód od miejscowości.

Ta duża wieś, położona na skraju bukowych lasów, od połowy XV w. aż do 1939 r. była własnością lwowskich arcybiskupów. Od XVIII w. mieli tu oni swoją letnią rezydencję. Rezydencja ta jest właśnie jedyną atrakcją Obroszyna. Znajduje się w północnej części wsi, na jej teren wiedzie duża brama z napisem „Instytyt”, zaraz na początku miejscowości. Na teren właściwego założenia dostaniemy się poprzez barokową bramę, flankowaną dwiema wieżami, za którą wzdłuż starej alei dojdziemy do pałacu. Stoi on w dość dobrze zachowanym parku, ze śladami założenia ogrodowego typu francuskiego. Powstał w 1730 r., a jego architektura jest dziełem Józefa II Fontany. Dwukondygnacyjną budowlę na planie prostokąta od frontu wyróżniają dwa boczne alkierze i środkowy ryzalit z wysokim frontonem. W ten sposób łączy on w sobie elementy architektoniczne typowe dla polskich dworów (alkierze) z modnym kostiumem francuskim. Od strony ogrodu do pałacu dostawiono niewielki taras z kamiennymi schodkami. Niestety, pierwotną koncepcję zaburzyła
niefortunna przebudowa z lat międzywojennych. W pałacu ma obecnie siedzibę Instytut Rolny. Obok pałacu zaś zbudowano po wojnie sanatorium, zupełnie niepasujące do stylowego otoczenia.

Niedaleko Obroszyna, w podlwowskiej wsi *HODOWICA *(Годовиця) znajduje się jeden z ciekawszych w okolicach Lwowa zabytków sztuki późnobarokowej. Niewielka obecnie wieś powstała zapewne w XIV w., natomiast parafię katolicką utworzono tu w XV stuleciu. W Hodowicy, w odleg¬łości ok. 2 km od skrzyżowania w Basiówce, nad brzegiem niewielkiego stawu stoi zrujnowany kościół.

Kościół Wszystkich Świętych, który (choć w kiepskim stanie) dotrwał tu do naszych czasów, jest już kolejnym w tym miejscu – nie wiadomo dokładnie, którym z kolei. Obecna budowla powstała w latach 1751–58 dzięki fundacji ks. Szczepana Mikulskiego, kanonika lwowskiego i proboszcza sąsiedniej Nawarii (zob. dalej). Projekt kościoła to dzieło Bernarda Meretyna. Ten wybitny architekt stworzył tu prawdziwą perełkę architektury rokokowej – duże wrażenie robi zwłaszcza elegancka fasada dekorowana pilastrami i zaakcentowana wyraźnym gzymsem, oddzielającym jej górną kondygnację, zwieńczoną kamiennymi wazami. Fasadę poprzedza niewielka kruchta. Sam kościół postawiono na planie krzyża. W XIX i XX w. Hodowica stała się miejscem pielgrzymek do obrazu Matki Boskiej Pocieszenia. Kościół przetrwał bez zniszczeń zawieruchy obu wojen światowych. Kiedy w 1946 r. parafianie opuszczali miejscowość, sławny obraz zabrali ze sobą do Wrocławia, podobnie jak część wyposażenia kościoła. Resztę przeniesiono do Lwowskiej Galerii
Obrazów (znaczna część jest też przechowywana w jej oddziale w Olesku). Ogołocony kościół przetrwał w niezłym stanie do 1974 r., kiedy strawił go pożar, w którego wyniku zawaliło się sklepienie. W związku z tym obecnie we wnętrzu możemy oglądać jedynie resztki malowideł ściennych (autorstwa Aleksandra Rolińskiego). Ich najlepiej zachowane fragmenty znajdują się na sklepieniach kruchty i zakrystii. Niestety są to tylko mizerne resztki wspaniałej niegdyś dekoracji malarskiej kościoła, która doskonale współgrała z barokowym wyposażeniem wnętrza.


Obraz
Obraz

Od pobliskiej NAWARII (Наварія) dzieli nas kilka kilometrów bocznej drogi. Niedaleko za zabudowaniami Hodowicy dojeżdżamy do skrzyżowania z szosą T 1410 i skręcamy w prawo. Wieś zaczyna się tuż za mostkiem na rzeczce Szirka i leży już przy szosie T 1410, prowadzącej ze Lwowa przez miasteczko Pustomyty w kierunku Drohobycza.

Nawaria rozciąga się na łagodnym stoku wzgórza ponad doliną potoku. Warto się tu zatrzymać ze względu na możliwość podziwiania pięknego późnobarokowego kościoła. Znajduje się on kilkaset metrów od skrzyżowania z drogą z Hodowicy. Parafia w tej miejscowości powstała przed 1600 r. Już w latach 1618–21 pierwotny kościół zniszczyli Tatarzy. Nową budowlę fundowała Elżbieta, żona Jerzego Humnickiego z Zimnej Wody, w kilka lat później. W kolejnych latach nowe najazdy powodowały niszczenie kościoła i jego późniejsze odbudowy. Mimo to jeszcze przed końcem XVII w. Nawaria stała się ośrodkiem kultu św. Walentego, którego szczątki przechowywano w kościele. Z XVII-wiecznej budowli zachowała się część prezbiterium i nagrobek fundatorki. Korpus nawowy rozebrano (w 1739 r.), na jego miejscu zbudowano nowy kościół według projektu Bernarda Meretyna. Jego uczeń, Piotr Polejowski, postawił dzwonnicę. Wyposażenie wnętrza sprawił po 1748 r. ks. Szczepan Mikulski (fundator kościoła w Hodowicy). Powstały wówczas ołtarze, ozdobione
znakomitymi rzeźbami, oraz piękna dekoracja freskowa prezbiterium, autorstwa włoskiego malarza Antonia Tavalia. Dekoracje malarskie otrzymały też nawy kościoła. W 1946 r. kościół zamknięto, a następnie zamieniono na magazyn. Dopiero w 1992 r. świątynia została ponownie poświęcona i rozpoczęły się drobne prace renowacyjne. Kościół jest trójnawową bazyliką, z prezbiterium zamkniętym absydą, z dobudowanymi po dwóch stronach skarbcem i zakrystią. Duże ¬wrażenie robi strzelista fasada z wyraźnym podziałem wertykalnym (pilastry) i skromną, lecz elegancką dekoracją rzeźbiarską. Po prawej stronie kościoła widzimy dzwonnicę z 1766 r., zwieńczoną ażurowym szczytem. We wnętrzu możemy oglądać przede wszystkim wspomniane wcześniej wspaniałe malowidła iluzjonistyczne na sklepieniach i ścianach prezbiterium. Największe wrażenie robi malowidło Przypowieść o przewrotnych rolnikach na sklepieniu. W nawie na ścianach podziwiać możemy wizerunki świętych, ciekawie prezentuje się zwłaszcza fresk Wręczenie kluczy św. Piotrowi na
ścianie ponad łukiem tęczowym. Zachowały się też pozostałości ołtarzy. Większość dawnego wyposażenia wywieźli w 1946 r. wysiedleńcy, resztę przeniesiono do Lwowskiej Galerii Obrazów. Przez Nawarię kursują marszrutki do Pustomytów, które odjeżdżają z okolic dworca podmiejskiego kolei we Lwowie (z ul. Horodeckiej, Городоцька).

ZADWÓRZE (Задвір’я) to maleńka wieś leżąca prawie 30 km na wschód od Lwowa, przy linii kolejowej Lwów–Brody. To symbol, który dla nikogo, kto kocha Kresy nie jest obcy. Polskie Termopile – tak nazwano bitwę, jaka się rozegrała w tej miejscowości 17 sierpnia 1920 r. Bohaterski bój, na śmierć i życie, stoczył tu ochotniczy batalion z Krakowa (318 żołnierzy) pod dowództwem kpt. B. Zajączkowskiego z przeważającymi siłami sowieckimi z VI Dywizji Kawalerii, wchodzącej w skład I Armii Konnej Siemiona Budionnego.

Kozacy trzykrotnie nacierali na pozycję broniących przejazdu kolejowego polskich żołnierzy. Po wyczerpaniu się amunicji oficerowie otoczonego batalionu odebrali sobie życie, a jeńcy zostali wybici na polu walki. Zginęli wszyscy, jak wojownicy Leonidasa w 480 r. p.n.e. Budionny przeszedł, ale Lwowa nie zdobył, bo w tym samym czasie losy wojny zmienił manewr Piłsudskiego znad Wieprza i zwycięstwo na przedpolu Warszawy.

Zadwórze znalazło się wśród najsłynniejszych starć uwiecznionych na Łuku Chwały cmentarza Orląt we Lwowie, a wybrani polegli zostali nawet tam pochowani. Niemniej jednak pozostali polscy Spartanie leżą wciąż w Zadwórzu na cmentarzyku z obielonymi krzyżami, tuż przy torach kolejowych. Koniecznie trzeba tu zapalić świeczkę za dusze bohaterów. Kilka kilometrów na północ od Lwowa leżą DUBLANY (Дубляни). Tutaj miała swą siedzibę sławna Akademia Rolnicza, założona w latach 50. XIX w. jako wyższa szkoła o charakterze zawodowym, m.in. dzięki staraniom Agenora Gołuchowskiego; w 1901 r. otrzymała status akademii. Właśnie z połowy XIX w. pochodzi zespół budynków akademii, obecnie zajmowany przez ukraińską Wyższą Szkołę Rolniczą. Główny gmach jest dwukondygnacyjny, z ryzalitem w części środkowej zwieńczonym wieżyczką i fryzem arkadowym – jest on połączony arkadowymi bramami ze skrzydłami bocznymi.

Inne pawilony uczelni rozmieszczone są w otaczającym główny gmach rozległym parku.

Andrzej Szeptycki
Jest jedną z najważniejszych postaci w historii Ukrainy. Przywódca religijny i narodowy galicyjskich Ukraińców, symbol ich nadziei i aspiracji w XX w. Właściwie Roman Aleksander Szeptycki, potomek hrabiowskiej rodziny, która ze szlacheckiej przeciętności zaczęła wyrastać z początkiem XVIII w., kiedy jej członkowie zasiedli na stolcu unickich biskupów lwowskich i przekazywali sobie tę godność w obrębie rodziny przez blisko siedem dziesięcioleci. Przebudzenia do powołania kapłańskiego w synu dokonała matka, córka Aleksandra Fredry, a jednocześnie zdeklarowana ultramontanka. Szeptycki w 1888 r. jako 23-letni młodzieniec, wstąpił do klasztoru ruskich mnichów – bazylianów w Dobromilu, a jako 35-letni człowiek został metropolitą lwowskim.

Źródło: Bezdroża

Źródło artykułu:
Wybrane dla Ciebie
"Wioska widmo". Znajduje się w jednym z najpiękniejszych parków narodowych
"Wioska widmo". Znajduje się w jednym z najpiękniejszych parków narodowych
Długo był w cieniu Krakowa czy Wrocławia. Teraz to modne miejsce w Polsce
Długo był w cieniu Krakowa czy Wrocławia. Teraz to modne miejsce w Polsce
Nowa atrakcja Małopolski. "Widoki, jakich nie było"
Nowa atrakcja Małopolski. "Widoki, jakich nie było"
Pendolino wróciło do polskiego miasta. Ceny kuszą
Pendolino wróciło do polskiego miasta. Ceny kuszą
Podróżni przecierali oczy. Oto jak pasażer stawił się na lotnisku
Podróżni przecierali oczy. Oto jak pasażer stawił się na lotnisku
Europa na celowniku turystów. "Nie zdziwcie się, jeśli ceny wystrzelą"
Europa na celowniku turystów. "Nie zdziwcie się, jeśli ceny wystrzelą"
Turyści na to czekali. TPN podjął decyzję
Turyści na to czekali. TPN podjął decyzję
Unikatowe miejsce w Polsce. Nowa atrakcja przyciągnie jeszcze więcej turystów
Unikatowe miejsce w Polsce. Nowa atrakcja przyciągnie jeszcze więcej turystów
To nie był żart. W plecaku turysty znaleźli amunicję
To nie był żart. W plecaku turysty znaleźli amunicję
Wakacyjny raj stracił setki tysięcy turystów. Ceny poleciały w dół
Wakacyjny raj stracił setki tysięcy turystów. Ceny poleciały w dół
Hotelarze zacierają ręce. Obłożenie sięga prawie 100 proc.
Hotelarze zacierają ręce. Obłożenie sięga prawie 100 proc.
Największe hity Polaków. Tam spędzą Wielkanoc
Największe hity Polaków. Tam spędzą Wielkanoc
ZATRZYMAJ SIĘ NA CHWILĘ… TE ARTYKUŁY WARTO PRZECZYTAĆ 👀