Organizuje wycieczki do Ukrainy. Wśród Polaków "coraz większe zainteresowanie"

Mimo trwającej już od czterech lat wojny, coraz więcej osób wyjeżdża na wycieczki do zachodniej Ukrainy. Niektórzy właśnie teraz odwiedzają Lwów pierwszy raz w życiu. - Część osób zachęciły opowieści mieszkających w Polsce Ukraińców. Inni mówią wprost: jak nie teraz, to kiedy? - mówi Andrzej Kudlicki, właściciel Biura Turystycznego Quand.

Mieszkańcy Lwowa starają się żyć normalnieMieszkańcy Lwowa nauczyli się żyć w nowej rzeczywistości
Źródło zdjęć: © Abaca, PAP | AA/ABACA
Magda Bukowska

Magda Bukowska: Kiedy rozmawialiśmy trzy lata temu, w pierwszą rocznicę ataku Rosji na Ukrainę, spodziewał się Pan, że ta wojna będzie trwała tak długo?

Andrzej Kudlicki: Absolutnie nie. Chyba nikt się tego nie spodziewał. Podobnie jak tego, że w tej wojennej rzeczywistości Ukraina, przynajmniej ta zachodnia, nauczy się prowadzić w miarę normalne życie. Kiedy rozmawialiśmy trzy lata temu, jeździliśmy do Ukrainy właściwie tylko z pomocą humanitarną. Organizowaliśmy też pojedyncze wyjazdy, głównie dla osób, które mają we Lwowie bliskich, których chcieli odwiedzić.

Niestraszne im zaspy i mróz. "Jesteśmy w stanie sobie poradzić"

A jak sytuacja wygląda dziś? Na waszej stronie internetowej widzę ofertę wycieczki do Lwowa właściwie w każdym miesiącu.

To prawda. Nie wszystkie dochodzą do skutku, bo w tej sytuacji planowanie, zwłaszcza z dużym wyprzedzeniem, jest bardzo trudne. Ale średnio raz w miesiącu jeździmy do Lwowa i jest coraz większe zainteresowanie tymi wyjazdami. Część osób to nasi stali klienci, ale wyraźnie rośnie też grupa osób, które wyjeżdżają po raz pierwszy. Nie tylko z nami – to osoby, które nigdy wcześniej w Ukrainie nie były.

Ciekawe co ich motywuje?

Część osób mówi, że skłoniły je do tego rozmowy z Ukraińcami, których poznali w Polsce i którzy opowiadali im o Lwowie i ogólnie o Ukrainie. To wzbudziło ich ciekawość i chęć odwiedzenie go mimo wojny. Czasem słyszę też odpowiedź, która jasno pokazuje, że jest w nas duża obawa o to, jak sytuacja się rozwinie. Ci ludzie, często młodzi, mówią wprost: jak nie teraz, to kiedy? Nie wiadomo, jak długo będzie można bezpiecznie pojechać do Lwowa.

Ten lwowski mural niesamowicie mnie wzrusza - mówi właściciel bi
Ten lwowski mural niesamowicie mnie wzrusza - mówi Andrzej Kudlicki © Archiwum prywatne | Andrzej Kudlicki

Smutna odpowiedź, ale sama obawa wydaje się zrozumiała. Skoro już wątek bezpieczeństwa się pojawił, czy faktycznie wyjazdy do Lwowa albo ogólnie do zachodniej Ukrainy są bezpieczne? Czy we Lwowie odczujemy, że jesteśmy w kraju ogarniętym wojną?

Nikt odpowiedzialny nie powie – we Lwowie jest bezpiecznie, nic się nie stanie, jedźcie śmiało. Ja też tego nie mówię klientom. Każda osoba musi podpisać oświadczenie, że wie jaka jest sytuacja i świadomie decyduje się na wyjazd. Podkreślamy też, że MSZ odradza wyjazdy na Ukrainę i uprzedzamy, że ubezpieczenie nie obejmuje zdarzeń związanych z działaniami wojennymi.

Wyjaśniamy też klientom, jak się zachowywać w przypadku alarmu. Wszyscy mają kontakt do pilota, który opiekuje się wycieczką. Z naszej strony robimy wszystko, żeby te wyjazdy były bezpieczne i jak dotąd nie zdarzyła się żadna taka sytuacja, w której ktoś byłby w jakiś sposób zagrożony, ale trzeba być rozsądnym. Najważniejsza zasada na miejscu - kiedy usłyszymy alarm, robimy to samo, co mieszkańcy. Oni wszyscy mają w telefonach aplikację, która informuje o rodzaju zagrożenia i wiedzą, jak reagować w danym momencie.

Turyści we Lwowie
Turyści we Lwowie © Getty Images | Adrien Fillon

A jak wygląda sytuacja we Lwowie?

O tym, że jesteśmy w kraju, w którym toczy się wojna, przypominają przede wszystkim alarmy, czasem przerwy w dostawie prądu i żołnierze, których jest w mieście bardzo dużo. Przyjeżdżają na leczenie, na rehabilitację, wracają weterani. Często organizuje się dla nich wycieczki po mieście jako formę terapii po powrocie z frontu. Bardzo smutnym momentem są też pogrzeby poległych żołnierzy.

Niemal codziennie jest komunikat, że Lwów żegna swoich obrońców. W kościele garnizonowym odbywa się msza, później kondukt idzie pod ratusz, zwykle wychodzi mer i żegna poległych żołnierzy. Na Polu Marsowym brakuje już miejsc na pochówki. Wyznaczono drugie miejsce na groby dla żołnierzy, ale widziałem informację, że Lwów szuka już kolejnego miejsca na cmentarz.

  • czasami otwierane są przejścia graniczne tzw. okazjonalne, które
  • Cmentarz poległych obrońców Ukrainy
[1/2] Czasami otwierane są tzw. okazjonalne przejścia graniczne, dla pieszych i rowerzystów. Wiele osób z nich korzysta. Ja też - opowiada Kudlicki Źródło zdjęć: Archiwum prywatne | Andrzej Kudlicki

Mimo tego wszystkiego w mieście nie czuć napięcia. Ludzie może nie zobojętnieli, ale oswoili tę sytuację i nauczyli się w niej żyć niemal normalnie. Wychodzą do knajpek, chodzą do kina, spotykają się ze znajomymi. Właściwie wszystko funkcjonuje zwyczajnie. Hotele i restauracje działają normalnie, podobnie obiekty kulturalne – opera, teatry. Jedyny wyjątek stanowią muzea. Te działają nieregularnie, najcenniejsze eksponaty zostały wywiezione w bezpieczne miejsca. Także część pomników jest zabezpieczona i nie można ich teraz zobaczyć. Za to powstają nowe, interesujące także dla turystów, miejsca.

Teraz? W czasie wojny?

Tak. Rozwój na wschodzie kraju jest w tej chwili całkowicie zatrzymany, dlatego rozwijany jest zachód Ukrainy, przede wszystkim Lwów. Buduje się mnóstwo mieszkań, marketów, hurtowni, obiektów przemysłowych, ale też adaptowane są obiekty do celów kulturalnych. Niedawno w starej zajezdni tramwajowej powstało interdyscyplinarne centrum Lem Station, w którym są wystawy poświęcone nowinkom technologicznym, ale też jest restauracja, są sale konferencyjne i miejsca do pracy.

Wracają też różne wydarzenia kulturalne. Tej zimy został przywrócony, choć w trochę okrojonej formie Jarmark Świąteczny, który przyciągnął na rynek mnóstwo ludzi. Także różne lokalne eventy, jak "Festiwal Ser i Wino", czy święto pampucha albo grzanego wina cieszą się dużym zainteresowaniem - zarówno mieszkańców, jak i turystów. My zwykle staramy się łączyć terminy naszych wycieczek z różnymi wydarzeniami na miejscu, festiwalami, jarmarkami, spektaklami w teatrze czy w operze.

Widziałam, że dotyczy to nie tylko Lwowa. Niedługo macie wycieczkę do Kołomyi połączoną z wizytą na huculskim jarmarku. Są chętni?

Tak. Właściwie ten wyjazd zrodził się z zapytań klientów o ten region i ten konkretny jarmark, który odbywa się w Kosowie i jest największym i najbardziej wyjątkowym jarmarkiem huculskim w regionie. To będzie taki wyjazd etnograficzno-, historyczno-, turystyczno-przyrodniczy. Poza Kosowem, odwiedzimy też m.in. Halicz, piękny Stanisławów, pojedziemy nad Czeremosz i zobaczymy wodospady Szeszory.

Oczywiście odwiedzimy też Kołomyję, gdzie jest wspaniałe Muzeum Pisanek, z kilkoma tysiącami eksponatów i fantastyczne Muzeum Huculszczyzny i Pokucia. W Kołomyi będziemy akurat w Niedzielę Palmową, więc planujemy też wejść do kościoła i poświęcić kupione na jarmarku palmy wielkanocne. Myślę, że to będzie bardzo ciekawa wycieczka.

  • Lwowianie próbują żyć normalnie, organizują festiwale i jarmarki
  • Lwowianie próbują żyć normalnie, organizują festiwale i jarmarki
  • Lwowianie próbują żyć normalnie, organizują festiwale i jarmarki
  • Lwowianie próbują żyć normalnie, organizują festiwale i jarmarki
  • Lwowianie próbują żyć normalnie, organizują festiwale i jarmarki
[1/5] Lwowianie próbują żyć normalnie, organizują festiwale i jarmarki Źródło zdjęć: Archiwum prywatne | Andrzej Kudlicki

Tych wycieczek do Ukrainy jest coraz więcej. Wiem, że rośnie też liczba prywatnych turystów odwiedzających przede wszystkim Lwów. Jak reagują na te wizyty Ukraińcy - hotelarze, restauratorzy, ale też zwykli mieszkańcy?

To, że przedstawiciele branży turystycznej są zadowoleni jest oczywiste. Mnie zawsze najbardziej wzruszają reakcje zwykłych ludzi, którzy cieszą się widząc gości z Polski. Wielokrotnie zdarzało mi się, że dziękowali nam za odwiedziny. I nie dlatego, że wydajemy u nich pieniądze, tylko dlatego, że dajemy im nadzieję i przekonanie, że nie są sami. Że nie zapomnieliśmy o Ukrainie, że chcemy do niej przyjeżdżać, że mimo wojny nie odcinamy się od nich. To dla nich bardzo ważne.

Magda Bukowska dla Wirtualnej Polski

Wybrane dla Ciebie
Omijane przez turystów miasto w Polsce. Mało kto wie, że jest jednym z najstarszych
Omijane przez turystów miasto w Polsce. Mało kto wie, że jest jednym z najstarszych
Youtuber odwiedził europejskie miasto. Zdradził, co go zaskoczyło
Youtuber odwiedził europejskie miasto. Zdradził, co go zaskoczyło
Przerażające wideo z Kanarów. Restauracja zawaliła się podczas ulewy
Przerażające wideo z Kanarów. Restauracja zawaliła się podczas ulewy
Ważna decyzja władz Egiptu. Turyści mogą odetchnąć
Ważna decyzja władz Egiptu. Turyści mogą odetchnąć
Przedwojenny pałac znów na sprzedaż. Cena wywoławcza coraz niższa
Przedwojenny pałac znów na sprzedaż. Cena wywoławcza coraz niższa
Pytanie o Disneylandy. Uczestnik wykorzystał koło ratunkowe
Pytanie o Disneylandy. Uczestnik wykorzystał koło ratunkowe
MSZ przestrzega przed wyjazdami. "Zbyt blisko wojny"
MSZ przestrzega przed wyjazdami. "Zbyt blisko wojny"
Miała lecieć do Egiptu. Głupi żart przekreślił jej wakacje
Miała lecieć do Egiptu. Głupi żart przekreślił jej wakacje
To już w tym tygodniu. Pamiętaj o ważnej zmianie
To już w tym tygodniu. Pamiętaj o ważnej zmianie
Tam w Niedzielę Palmową biją rekordy. "Wszystkie ręce na pokład"
Tam w Niedzielę Palmową biją rekordy. "Wszystkie ręce na pokład"
Krzyż na Giewoncie zostanie rozświetlony. Jest jeden powód
Krzyż na Giewoncie zostanie rozświetlony. Jest jeden powód
Bezludna wyspa w Grecji. Kiedyś było tu piekło
Bezludna wyspa w Grecji. Kiedyś było tu piekło
Wyłączono komentarze
Sekcja komentarzy coraz częściej staje się celem farm trolli. Dlatego, w poczuciu odpowiedzialności za ochronę przed dezinformacją, zdecydowaliśmy się wyłączyć możliwość komentowania pod tym artykułem.
Redakcja serwisu Turystyka
ZANIM WYJDZIESZ... NIE PRZEGAP TEGO, CO CZYTAJĄ INNI! 👇