Niepowtarzalna szansa dla osób, które były w Tajlandii. Można sporo zarobić
Jesteście albo byliście na wakacjach w Tajlandii? Sprawdźcie kieszenie i portfele, bo być może brzęczy w nich jedna z poszukiwanych monet, których wartość znacznie przebija jej rzeczywisty nominał. Jeśli robiliście zakupy w jednym z dziesiątek małych sklepów, gdzie króluje gotówka, być może macie w domu ekstra wakacyjną premię.
Jedna z monet o wartości 1 bahta, czyli nieco ponad 10 groszy, może być warta nawet 400 razy więcej. Moneta wytłoczona już za panowania obecnego króla Maha Vajiralongkorn, czyli Ramy X, zawiera prosty błąd. Przy produkcji krótkiej serii, w mennicy nie odwrócono prasy i wizerunek króla nie został odbity "do góry nogami" w stosunku do drugiej strony.
Po wprowadzeniu monet do obiegu i odkryciu błędu, antykwariaty numizmatyczne natychmiast ogłosiły, że za każdą taką monetę przyniesioną do sklepu zapłacą 400 bahtów, czyli około 45 zł. Jak rozpoznać taką rzadką monetę? Po odwróceniu 1 bahta w poziomej osi, druga strona monety powinna "stać na głowie". Jeśli jednak król Tajlandii wciąż patrzy z czołem podniesionym do góry, to właśnie znaleźliście unikat.
Chaos na międzynarodowym lotnisku. Utknęła tu ponad setka Polaków
Dwa mln proc. więcej za starą ćwiartkę
Przebitka razy 400 nie robi wrażenia? Na tajskim rynku głośno także w ostatnich dniach o innej ofercie. Jeden z popularnych sklepów numizmatycznych oferuje 2 mln procent (tak, dwa miliony) nominalnej wartości za ćwierć bahta z 1990 r. Ćwiartki i połówki dziś są praktycznie nieużywane, ale monety o wartości 50 lub 25 satangów czasem pojawiają się jeszcze w portfelach. Warto więc sprawdzić, czy nie zaplątała się nam gdzieś mała, wytłoczona z brązu aluminiowego ćwiartka bahta.
Ta malutka moneta warta teoretycznie trzy grosze może w rzeczywistości kosztować nawet 550 zł – tyle oferują za nią kolekcjonerskie sklepy. Jest oczywiście pewien warunek. Po pierwsze, taką wartość ma wyłącznie żółtozłote 25 satangów wybite w 1999 r., czyli tajskim roku 2542. Po drugie, moneta musi przedstawiać króla Bhumibola Adulyadeja, czyli Ramę IX. Po trzecie, na rewersie powinien znajdować się wizerunek chedi ze świątyni Wat Phra Mahathat Woramahawihan.
"Jeśli macie 25 satangów z 1999 r., może być warte nawet 5 tysięcy bahtów. Przyślijcie nam zdjęcie i zobaczymy, co dalej" – piszą w social mediach administratorzy jednego z antykwariatów.
Tak wysoka cena tej malutkiej monety nie wzięła się znikąd. Wartość unikatowych 25 satangów wzrosła z powodu bardzo niewielkiego nakładu tego konkretnego nominału wybitego w roku 1999. Tajskie Ministerstwo Skarbu wypuściło wtedy na rynek zaledwie 10 tysięcy monet, w porównaniu ze 100 milionami sztuk we wcześniejszych i późniejszych latach.