Po raz kolejny trzech nieustraszonych śmiałków spadochroniarzy skoczyło z samolotu, lecącego ponad wierzchołkiem Mount Everestu. Skoczkowie wyskoczyli z samolotu lecącego na wysokości prawie 9000 tys. metrów n.p.m. Spadochroniarze przez minutę swobodnie spadali nad Dachem Świata z prędkością dochodzącą aż do 225 km/h. Skoczkowie musieli założyć maski z tlenem, gdyż na tej wysokości powietrze jest tak rozrzedzone, że nie sposób oddychać.
Trzem odważnym skoczkom spadochroniarzom udało się szczęśliwie wylądować na wysokości prawie 4 tys. metrów.
W zeszłym roku lądowania spadochroniarzy odbywały się znacznie niżej, bo na wysokości 3764 metrów npm. Rekordowe skoki wykonało dwóch Brytyjczyków oraz Hindus. Skakali z helikoptera z wysokości około 6000 metrów.
Skoki trwały cztery minuty, a otwarcie spadochronu nastąpiło po sześciu sekundach od momentu opuszczenia helikoptera.
Jeden ze skaczących wówczas Brytyjczyków to 62-letni Leo Dickinson, który w roku 1991 jako pierwszy przeleciał koło Everestu balonem.
Wszystko to, by promować turystykę w Nepalu. Skok ten był częścią projektu "Everest Skydive 2009", którego celem jest właśnie promocja turystyki górskiej.
pw