Skuterem do Rumunii

Czy można pojechać na weekend do Rumunii zwykłym skuterem, przeznaczonym przede wszystkim do omijania miejskich korków? Nie miałem wielu sojuszników w tej dziwacznej próbie udowodnienia tezy.

1 z 6Skuterem do Rumunii, czyli wakacje za grosze

Obraz
© Jacek Torbicz/Globtroter

Czy można pojechać na weekend do Rumunii zwykłym skuterem, przeznaczonym przede wszystkim do omijania miejskich korków? A jeśli nawet można, to po co? Nie miałem wielu sojuszników w tej dziwacznej próbie udowodnienia tezy, że do ciekawych, tanich i krótkich wakacji nie potrzebujemy prawa jazdy, nie musimy zależeć od kiepskiej komunikacji publicznej, bądź odpowiedniego raczej dla studentów autostopu.

2 z 6Skuterem do Rumunii, czyli wakacje za grosze

Obraz
© Jacek Torbicz/Globtroter

Skuter daje względną szybkość, możliwość wjeżdżania w małe polne i leśne drogi, łatwość parkowania gdzie tylko dusza zapragnie – po prostu daje wolność. No i ma wielką przewagę nad rowerem: nie trzeba pedałować i jest dużo szybszy.

3 z 6Skuterem do Rumunii, czyli wakacje za grosze

Obraz
© Jacek Torbicz/Globtroter

Byłem zaskoczony, że Rumunia jest tak blisko, choć w naszej świadomości zajmuje miejsce jakiegoś odległego kraju. A przecież do 1939 r. mieliśmy wspólną granicę, przez którą tyle osób uciekało po zaatakowaniu nas przez Niemców i Rosjan.

4 z 6Skuterem do Rumunii, czyli wakacje za grosze

Obraz
© Jacek Torbicz/Globtroter

W Satu Mare, pięknym mieście pełnym kościołów i ładnej architektury nie mogłem długo znaleźć noclegu, wszystkie hotele były zajęte, choć była sobota. Jeżdżąc na skuterku ważną sprawą jest pozostawienie go w bezpiecznym miejscu, stąd unikałem hoteli bez zamkniętych parkingów lub podwórek. W końcu przenocowałem w samym centrum, w hotelu Aurora na placu Wolności, odpowiedniku rynku.

5 z 6Skuterem do Rumunii, czyli wakacje za grosze

Obraz
© Jacek Torbicz/Globtroter

Następnego dnia postanowiłem trochę zwiedzić Rumunię, aby wyjazd nie był jedynie ustanowieniem swoistego skuterowego rekordu. Pojechałem na północ w góry położone przy granicy ukraińskiej, trafiając nawet do jednego z monastyrów, gdzie była akurat msza. Spodziewałem się, że usłyszę piękne śpiewy, jak na Ukrainie, jednak ludzie wraz z kapłanem zawodzili niemiłosiernie, co przypominało raczej polskie kościoły.

6 z 6Skuterem do Rumunii, czyli wakacje za grosze

Obraz
© Jacek Torbicz/Globtroter

Powrót pokazał, że wprawdzie skuterkowe wakacje to świetny pomysł, należy jednak mieć ze sobą lepsze ubranie i nieco więcej czasu, by deszcze przeczekiwać pod dachem. Przejechałem 1233 km i odradzam taką podróż na weekend.

Wybrane dla Ciebie