Poleciałam na "one happy island". Dociera tu niewielu Polaków
Gdy lądowałam na Arubie, w stolicy wyspy Oranjestad, w samolocie rozległy się oklaski. Wydawałoby się, że już nikt tak nie robi. Trudno się jednak dziwić entuzjazmowi ludzi, których urlop w tak bajecznym miejscu zwanym "one happy island", właśnie się rozpoczął.