Oczywiście chodzi o osoby, którym w przetargu nie udało się wylicytować straganu czy raczej stołu, na którym można sprzedawać owcze sery. _ Jak był przetarg to wszyscy się nami interesowali _ – mówi pani Anna spod Gubałówki. – _ A teraz zostaliśmy pozostawieni sami sobie. Nawet nie mamy się komu wyżalić. Byliśmy u burmistrza, ale nie wiadomo czy to coś da. _
Warto przypomnieć, że propozycji zgłaszano sporo m.in. zwiększenie liczby stoisk pod Gubałówką. Nie wiadomo jednak czy zgodzą się na to ci, którzy w przetargu wygrali. Przypomnijmy, tuż po rozstrzygnięciu, kto będzie mógł serkami handlować, część osób, którym się nie powiodło zapowiadała bunt. Mówili nawet, że dobrowolnie od stoisk nie odejdą i władze będą musiały siłą ich odciągnąć.
Jedno wszak wiadomo już na pewno – nowe stawki pod Gubałówką jakie zaproponowano w przetargu będą o wiele większe niż te, które obowiązywały, gdy stoły rozdzielano w ramach losowania. Zamiast kilkuset złotych rocznie, tak jak to było do tej pory, będzie to kilka tysięcy miesięcznie.