Gdzie leje jak z cebra?
W norweskim Bergen, po sześciu dniach pobytu, podczas których cały czas lał deszcz, jedna z turystek zapytała miejscowego chłopaka, czy tu zawsze pada? Ten odpowiedział: - Nie wiem, proszę pani, mam dopiero 13 lat. Ja przysiągłbym, że najmocniej pada w Polsce - zawsze tam, gdzie akurat jestem na urlopie. Ale istnieją na świecie miejsca prawdziwych deszczowych potopów.
W norweskim Bergen, po sześciu dniach pobytu, podczas których cały czas lał deszcz, jedna z turystek zapytała miejscowego chłopaka, czy tu zawsze pada? Ten odpowiedział: - Nie wiem, proszę pani, mam dopiero 13 lat. Ja przysiągłbym, że najmocniej pada w Polsce - zawsze tam, gdzie akurat jestem na urlopie. Ale istnieją na świecie miejsca prawdziwych deszczowych potopów.
**Katastrofa w Bogatyni**
Niedawno katastrofalne ulewy dotknęły Polskę. Zdarzają się coraz częściej, ale zupełnie wyjątkowa okazała się zeszłoroczna ulewa w Bogatyni. 7 sierpnia 2010 roku, między godziną 3:00 a 4:00 w nocy, spadło aż 25 litrów wody na metr kwadratowy ziemi. W kolejnych godzinach suma opadów zwiększyła się do ponad 140 litrów. Cała ta masa wody spływała z Gór Izerskich do niewielkiej rzeczki Miedzianki. W krótkim czasie rzeczka zamieniła się w siedmiometrową falę, która zmywała z powierzchni ziemi całe domy, samochody, zrywała mosty i ulice. Jednak opady w Bogatyni nie były wcale rekordowe. Najbardziej obfite na terenie Polski zanotowano w Sułoszowej (leży w województwie małopolskim). 18 maja 1996 roku, w ciągu jednej doby, spadło tam 180 litrów wody na każdy metr kwadratowy! I jeszcze mała dygresja: Sułoszowa ma wątpliwe „szczęście” do ekstremalnych zjawisk. W styczniu 2010 roku wskutek siarczystych mrozów, wieś była całkowicie pozbawiona prądu przez całe 2 tygodnie...
Wielkość katastrofalnych deszczy w Polsce jest wciąż nieporównanie mniejsza niż ulewy w najbardziej „mokrych” miejscach na świecie. Takie zestawienie może szokować, kiedy mamy w pamięci ogrom zniszczeń w Bogatyni, czy innych miejscach Polski. Ale jednocześnie pozwala lepiej wyobrazić sobie co może dziać się w Indiach, czy na Hawajach. Tam ulewy są wielokrotnie intensywniejsze.
**Gdzie leje jak z cebra**
Za najbardziej deszczowy region świata uznaje się skrawek Indii przy granicy z Bangladeszem, czyli stan Meghalaya. Region leży w górach Khai. Ukształtowanie terenu powoduje, że monsuny są tu wyjątkowo obfite i długotrwałe. Istnieją zapisy obserwacji mówiące o tym, że przez dwa lata z rzędu nie było ani jednego dnia bez deszczu! Dwa miasta są szczególnie mokre: Cherrapunji i Mawsynram. To pierwsze było pod koniec XIX wieku wprost zalewane wodą z nieba. W roku 1861 spadło prawie 23 metry deszczu (dokładnie 22,98 metra). Co ciekawe prawie cała ta woda spadła na miasto między kwietniem i sierpniem, czyli w miesiącach na które przypada monsun. Do dziś Cherrapunji dzierży rekord najobfitszych opadów w ciągu jednego miesiąca: 9296 mm (9,29 metra) w lipcu 1861 roku. Dla porównania: najobfitsze opady miesięczne w Polsce zanotowano w lipcu 1997 roku na Hali pod Śnieżnikiem – wynosiły 950 mm, czyli dziesięciokrotnie mniej niż w Cherrapunji.
W ostatnich latach inne indyjskie miasto jest jeszcze bardziej mokre. W Mawsynram na przestrzeni 5 lat między 1998 a 2002 rokiem spadało na ziemię średnio 11,8 metra deszczu każdego roku. Mawsynram leży zaledwie 9 kilometrów od Cherrapunji i każdy może dość dowolnie przyjąć, które z tych miejsc należy wyznaczyć jako najbardziej mokre miejsce na Ziemi. W każdym przypadku będzie to ta sama okolica - góry Khai, w północno-wschodnich Indiach.
Sprawdź najlepsze oferty: www.otowakacje.wp.pl www.wycieczki.wp.pl
**Deszcz z oceanu**
Jakie czynniki wpływają na niesamowitą obfitość opadów w tym rejonie? Główną jest oczywiście monsun. Monsuny to wiatry wiejące przez pół roku w miarę jednostajnie z południa na północ w rejonie Zatoki Bengalskiej na Oceanie Indyjskim. Powietrze nad zatoką jest bardzo wilgotne. Wiatry niosą tę wilgoć nad ląd, a tam powietrze szybko się ochładza wznosząc się coraz wyżej po zboczach gór. Cherrapunji leży na wysokości 1290 metrów, Mawsynram nawet nieco wyżej, na wysokości 1400 metrów. Wilgoć niesiona wiatrem znad Zatoki ochładza się wraz ze wzrostem wysokości, tworzy chmury i w końcu jest uwalniana w iście oceanicznych ilościach. Dodatkowym czynnikiem jest ułożenie gór Khai. Pasmo leży w linii wschód-zachód, dokładnie w poprzek wiejących wiatrów, co jeszcze zwiększa kondensację wilgoci.
**Susza po ulewie**
Paradoksalnie okolice Cherrapunji i Mawsynram, choć tak zalewane monsunowymi ulewami, cierpią też z braku wody! Podróżnik Nick Middleton opisuje w swojej książce „Ekstremalne wyprawy” przypadek przedsiębiorcy z Cherrapunji, który zaczął sprzedawać wodę w postaci butelkowanej i zrobił świetny biznes! Jak to możliwe, żeby w najbardziej mokrych miejscach ziemi brakowało wody? Monsun jest tylko przez pół roku. Przez pozostałe pół roku panuje susza. Ale co dzieje się z tymi dziesiątkami litrów wody, które spadają na każdym metr kwadratowy tamtejszej ziemi? Spływa po zboczach gór. Intensywne wycinanie lasów przez rolników i hodowców ogołociło zbocza, które teraz nie są w stanie zatrzymać i zaabsorbować wody z opadów. Cały deszcz natychmiast spływa w dół. A u podnóża jest już Bangladesz. O ironio, ten kraj na pewno nie potrzebuje dodatkowej porcji wody z indyjskich gór, sam ma jej w nadmiarze!
**Ciągle pada**
Są też na Ziemi miejsca gdzie deszcze padają prawie równie obficie jak w północno-wschodnich Indiach, za to znacznie bardziej regularnie. Na górze Wai-ale-ale na Hawajach deszcz pada 335-360 dni w roku! Stacja meteorologiczna jest usytuowana na wysokości 1569 metrów i w tym miejscu notuje opad rzędu 11,5 metra rocznie. Ale co ciekawe, u podnóża góry, na plażach wyspy, spada zaledwie 0,5 metra deszczu. Równie mokre góry wznoszą się w Ameryce Południowej, w Kolumbii. To szczyt Tutenendo i miejscowość Lloro na zboczach Andów, niedaleko wybrzeża Pacyfiku. W tych miejscach opady osiągają 11 metrów, a niektóre szacunki mówią nawet o ponad 13 metrach wody na każdym metrze kwadratowym.
W Polsce najwięcej deszczu spada w ostatnich latach w Dolinie Pięciu Stawów w Tatrach. W 2001 skumulowany opad z całego roku wyniósł 2,7 metra. To jeszcze jedno potwierdzenie, że najwięcej wody spada z nieba w rejonach górskich. Często niestety z niszczycielskimi konsekwencjami.
(tekst M.R.)
Sprawdź najlepsze oferty: www.otowakacje.wp.pl www.wycieczki.wp.pl