Górale mają duży problem. "Zaczęły się pierwsze anulacje"
W ostatnich latach można ich było spotkać w Zakopanem na każdym kroku - na Krupówkach, w kolejce na Gubałówce czy na trasie do Morskiego Oka. Wszystko wskazuje na to, że w tym sezonie arabskich turystów zabraknie pod Tatrami, a górale mają niemały problem, bo choć nigdy nie byli oni najliczniejszą grupą odwiedzającą Zakopane, trudno wskazać cenniejszych gości zagranicznych.
Arabscy turyści pojawili się w Zakopanem kilka lat temu. Ich charakterystyczny wygląd początkowo przykuwał uwagę, ale z czasem spore grupy z Bliskiego Wschodu pod Tatrami przestały kogokolwiek dziwić. Goście ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich czy Kataru na tyle upodobali sobie stolicę Tatr, że zaczęły powstawać apartamenty specjalnie dopasowane do ich potrzeb, w wielu restauracjach pojawiło się specjalne menu czy reklamy spersonalizowane pod tego specyficznego klienta.
Górale stracą w tym roku jednego z najcenniejszych klientów?
Przedsiębiorcy pod Tatrami już rok temu zaznaczali, że liczba arabskich turystów zacznie w końcu maleć i trzeba mieć plan, jak tę lukę w przyszłości wypełnić. Jednak nikt się nie spodziewał, że sytuacja geopolityczna sprawi, że już w tym sezonie tego cennego gościa pod Tatrami może nie być wcale. Od początku wojny między Iranem a USA większość lotów na i z Bliskiego Wschodu jest odwołana i na razie nic nie wskazuje na poprawę tego stanu rzeczy.
- Nie ukrywam, że liczyliśmy, że wojna na Bliskim Wschodzie się już zakończy. Niestety się to przeciąga i zaczyna mieć także reperkusje od strony turystycznej - mówi w rozmowie z WP Agata Wojtowicz, prezes Tatrzańskiej Izby Gospodarczej. - Jeszcze dwa tygodnie temu wszystkie rezerwacje (zrobione przed zaostrzeniem konfliktu na Bliskim Wschodzie - przyp. red.) były wciąż potwierdzone i czekaliśmy na rozwój sytuacji. W tej chwili się to zmieniło: zaczęły się pierwsze anulacje - podkreśla.
Coraz częściej wybierają Zakopane. Policjant mówi, kiedy muszą interweniować
Prezes TIG dodaje, że niektóre obiekty noclegowe potrafiły mieć w lecie 80 proc. gości właśnie z Bliskiego Wschodu. - Możemy sobie więc łatwo wyobrazić, ile problemów się z ich braku zrodzi - nie ukrywa Agata Wojtowicz.
Jak cennymi klientami są arabscy turyści, świetnie obrazują dane publikowane pod koniec marca przez Samorząd Województwa Małopolskiego. Wynika z nich, że do Małopolski w 2025 r. przyjechało 3,8 mln turystów zagranicznych. Najwięcej odwiedzających przyjechało z Wielkiej Brytanii, Niemiec, Francji i Włoch, a kolejne grupy to Hiszpania, USA i Zjednoczone Emiraty Arabskie. Turyści z Bliskiego Wschodu zdecydowanie nie są więc w czołówce odwiedzających.
- Szacujemy, że w Zakopanem jest to pomiędzy 5 a 10 proc. Trudno to dokładnie oszacować, bo nie wszyscy korzystają z portali noclegowych, często rezerwują obiekty bezpośrednio - wyjaśnia Agata Wojtowicz.
Arabscy turyści potrafią wydać w Polsce gigantyczne sumy
Jednak siła nie tkwi w liczbie turystów, ale w tym, ile wydają podczas wakacji w Polsce. W 2025 roku turyści zostawili w Małopolsce łącznie 25,5 mld zł. Średnie wydatki podczas pobytu wyniosły 656 zł na osobę w przypadku turystów krajowych oraz aż 2078 zł na osobę wśród turystów zagranicznych. Kto zawyża tę ostatnią sumę? Właśnie arabscy turyści.
Już przed przyjazdem do Małopolski (czyli np. opłacając apartament) wydają oni średnio aż 17 tys. 820 zł. Podczas pobytu (na atrakcje czy jedzenie) z kolei średnio 6643 zł.
Dla porównania Brytyjczycy, których jest w Małopolsce najwięcej, przed przyjazdem wydają średnio 1705 zł na osobę, czyli aż dziesięć razy mniej, a w trakcie pobytu 1765 zł. Z kolei Niemcy odpowiednio 4414 zł i 1095 zł. Różnica jest kolosalna.
Lato bez arabskich turystów w Zakopanem
Agata Wojtowicz stara się jednak myśleć pozytywnie i wierzy, że i z takiej sytuacji można wyciągnąć coś dobrego. - Może nas ona otworzyć na więcej przyjazdów klienta krajowego, który absolutnie dominuje u nas. Na pewno możemy liczyć też na Czechów, Słowaków i Węgrów - jest ich obecnie bardzo wielu w weekendy w Zakopanem - wylicza Agata Wojtowicz.
Prezes TIG podkreśla, że to z pewnością dobry moment, żeby zawalczyć też o inne europejskie rynki. - Niemcy, Brytyjczycy czy Skandynawowie też obecnie nie polecą na Bliski Wschód. Musimy się więc w tym momencie szybko przemodelować i zastanowić, jak uderzyć na tamte rynki - mówi Agata Wojtowicz. - Mamy wiele atrakcji i świetne obiekty noclegowe, to oczywiste. Jednak to, co warto obecnie przede wszystkim podkreślać, to moim zdaniem bezpieczeństwo. To jest obecnie główny argument dla klienta, który jest z Europy i będzie szukał nowych miejsc na urlop - podkreśla.
Czytaj także: Rośnie moda na Polskę. Dla nich jesteśmy jak Chorwacja
Fenomen Zakopanego - nie tylko natura
O bezpieczeństwie w Zakopanem często wypowiadali się zresztą sami Arabowie, wymieniając je jako jeden z magnesów przyciągających ich do Zakopanego. Innym jest oczywiście natura.
- Arabscy turyści cenią sobie chłód i zieleń. To nie jest legenda czy anegdota - mówi Karol Wagner z Tatrzańskiej Izby Gospodarczej. - Rozmawiałem z dziesiątkami z nich i oni są tym zachwyceni. Trzeba podkreślić, że nasza zieleń, szum lasu, widok rwącego potoku to dla nich po prostu kosmos. Abstrakcja, którą widzą na filmach, a nie mają u siebie - tłumaczy.
Sama przyroda to jednak wciąż mało. Polscy górale kilka lat temu bardzo szybko wyczuli nowego klienta i wiedzieli, czego potrzeba, żeby zatrzymać go na dłużej.
- Świat jest pełen pięknych miejsc, ale my w przeciwieństwie do choćby Słowaków, którzy mają dużo większą część Tatr w swoich granicach, mamy odpowiednią infrastrukturę, żeby ich ugościć. Wybudowaliśmy albo dopasowaliśmy nasze pięciogwiazdkowe hotele i luksusowe wille do ich potrzeb - tłumaczy Karol Wagner.
Oznacza to, że arabscy turyści mają do dyspozycji m.in. bidety czy miejsca do dokonywania ablucji. - Rozumiemy potrzeby higieniczne, rozumiemy, że podczas modlitwy wymagana jest intymność. Mamy też odpowiednią ofertę gastronomiczną - wylicza ekspert. Podkreśla, że w obiektach dostępny jest także konsjerż, z którym mogą się porozumieć, nie stresując się barierą językową.
Jedno jest pewne. Choć na razie wielu przedsiębiorców załamuje ręce, z pewnością wkrótce będą mieli szereg pomysłów, jak wyjść obronną ręką z tej opresji. To, jak szybko górale dopasowali się do potrzeb arabskich turystów, pozwala wierzyć, że świetnie poradzą sobie z nową sytuacją i, jak mówi Agata Wojtowicz, wyciągną z niej coś dobrego.