Jak tak można? Turysta nie zapłacił za tatuaż. Jest afera
W Tajlandii głośno o turyście, który wyszedł ze studia tatuażu bez zapłaty. Choć wrócił kilka dni później, to wciąż nie uregulował całości, a słuch po nim zaginął.
Artysta Caden Davies z Dragon Ink Tattoo na Phuket poinformował media, że pracował przez sześć godzin nad poprawką tatuażu przedstawiającego maskę samuraja, ale nie otrzymał pełnej zapłaty od turysty z Australii.
Wyszedł i nie zapłacił
- Nie pamiętam jego imienia. Powiedział, że jest farmerem z Australii i przybył na wakacje z żoną oraz małą córką. Uzgodniliśmy cenę 25 tys. bahtów (ok. 2800 zł) za poprawę tatuażu - powiedział Davies.
Po skończonej sesji mężczyzna powiedział, że nie może zapłacić od razu. - Poprosiłem go o zapłatę, ale stwierdził, że jego karta nie obsługuje wypłat pieniędzy i ureguluje należność następnego dnia. Pozwoliłem mu odejść, wierząc w jego słowa - dodał Davies. - Nigdy wcześniej nie doświadczyłem czegoś takiego.
Wstydliwy zakątek w polskim mieście. Zdjęli szpecące ogrodzenie, a tam niespodzianka
Moment, w którym australijski turysta opuścił studio tatuażu na Phuket bez zapłacenia, został zarejestrowany przez kamery monitoringu.
Ostrzeżenie dla lokalnych biznesów
Na nagraniu z kamer widać, jak Australijczyk, po założeniu czarnej koszulki rozmawia swobodnie z pracownikami, a następnie opuszcza lokal. Mężczyzna wrócił dwa dni później i pokrył część rachunku.
- Przyszedł i powiedział, że wylatuje 19 listopada. Nadal jest nam winien 15 tys. bahtów - relacjonuje Davies. - Wspomniał, że pójdzie wypłacić więcej pieniędzy, lecz zniknął.
Studio nie złożyło jeszcze doniesienia na policję, ale artysta ostrzega inne lokalne biznesy przed podobnymi turystami.
- Chcemy, aby inni byli świadomi takich sytuacji. Nie chcemy, aby to zdarzyło się gdziekolwiek indziej - powiedział Davies.
Źródło: Daily Mail