Jest komentarz Itaki. Wiadomo, co z wyjazdami na Bliski Wschód
W związku z konfliktem zbrojnym na Bliskim Wschodzie, MSZ zaapelowało do biur podróży o niewysyłanie klientów do tego regionu. Mamy komentarz wiceprezesa Itaki, jednego z największych biur podróży działających w Polsce. Na razie anulowane są wyloty w najbliższych dniach. - Sytuacja jest dynamiczna, decyzje dotyczące dalszych terminów podejmiemy sukcesywnie, monitorując komunikaty MSZ - mówi Piotr Henicz.
Rzecznik MSZ Maciej Wewiór przekazał na briefingu prasowym, że wszystkie zorganizowane grupy turystyczne opuściły Izrael drogą lądową i zostały odebrane w Egipcie. Zaznaczył, że Polacy opuszczają również Jordanię, zarówno drogą lotniczą, jak i na pokładach promów.
Apel do biur podróży
- Trochę inaczej sytuacja wygląda po drugiej stronie Półwyspu Arabskiego, w okolicach Zatoki Perskiej. Najbezpieczniej jest pozostać na miejscu, w miejscach schronienia, tam w dalszym ciągu latają pociski, drony - podkreślił rzecznik MSZ. Zaapelował też o stosowanie się do apelów miejscowych służb bezpieczeństwa.
Maciej Wewiór zwrócił się także do biur podróży. - Pragnę zaapelować do biur podróży, które w dalszym ciągu oferują i co gorsza, realizują wycieczki na Bliski Wschód - apeluję o odpowiedzialność i nierobienie tego - powiedział.
Jak można wrócić do Polski z Bliskiego Wschodu? "Sytuacja się mocno skomplikowała"
Co z turystami w ZEA?
Biuro podróży Itaka poinformowało WP, że w związku z eskalacją konfliktu na Bliskim Wschodzie i czasowym wstrzymaniem operacji pasażerskich na lotniskach w Dubaju, Abu Zabi i Dosze, jest w trakcie rozmów z liniami lotniczymi, aby w miarę możliwości jak najszybciej bezpiecznie sprowadzić klientów do Polski.
- Zależy to oczywiście od dostępności samolotów oraz przestrzeni powietrznej - podkreśla Piotr Henicz, wiceprezes Itaki. - W rejonie Bliskiego Wschodu mamy klientów wyłącznie w Zjednoczonych Emiratach Arabskich (Dubaj, Abu Dhabi) oraz w Katarze (Doha). Wszyscy mają zapewnione zakwaterowanie w hotelach i przedłużone ubezpieczenie. Na miejscu są nasi rezydenci i piloci, którzy udzielają bieżącego wsparcia i informacji - podkreśla.
Henicz dodaje, że z trudnościami muszą się również liczyć osoby wracające z innych części świata, z dalszych destynacji, takich jak Bali, Indie czy Nowa Zelandia i korzystający z hubów przesiadkowych w Dosze i Dubaju.
- One również są pod naszą opieką. Zapewniono im zakwaterowanie i przedłużenie ubezpieczenia - mówi wiceprezes Itaki. - Podobnie w przypadku klientów, którzy mieli zaplanowane powroty z kierunków, takich jak Sri Lanka, Mauritus, Malediwy, RPA czy Australia, którym linie lotnicze anulowały wyloty jeszcze przed rozpoczęciem podróży z uwagi na przelot do portów przesiadkowych w Dosze czy Dubaju. Klienci pozostają w hotelach i mają przedłużone ubezpieczenie. Staramy się zapewnić im powroty innymi trasami. Nie jest to łatwe, bo problem dotyczy wielu biur podroży, a to oznacza, że miejsc w samolotach jest mało lub nie ma ich wcale - tłumaczy.
Co z wyjazdami z wylotem w najbliższych dniach?
Biuro informuje, że klienci z wylotami zaplanowanymi w dniach 1-4 marca do ZEA otrzymali informację o anulacjach z opcją bezkosztowej rezygnacji lub wyboru oferty zastępczej. - Dotyczy to również wycieczek na Bali (wylot 1 marca) i do Jordanii (wylot 3 marca), o czym poinformowaliśmy uczestników. Sytuacja jest dynamiczna, decyzje dotyczące dalszych terminów podejmiemy sukcesywnie, monitorując komunikaty MSZ - mówi Piotr Henicz.
Biuro nie zawiesiło wyjazdów do Omanu. - Dzisiejszy lot do Salalah odbył się zgodnie z planem, bezpiecznym korytarzem powietrznym - wyjaśnia wiceprezes. - To kolejna sytuacja kryzysowa, z którą branża turystyczna ma do czynienia w ostatnich latach. Z naszej strony zostały wdrożone stosowne procedury, mające na celu możliwie najlepsze wsparcie naszych klientów w destynacjach oraz ich bezpieczny powrót do domu - kończy.
Źródło: WP, MSZ, PAP