Kraków mniej przyjazny turystom? Większe opłaty z pewnością ich nie zadowolą
Kraków, obok Warszawy, Wrocławia i Gdańska, uchodzi za jedno z ulubionych turystycznych miast naszego kraju. Kochają je nie tylko Polacy, ale i zagraniczni goście, doceniający architekturę, zabytki, klimat i ceny. Te ostatnie niestety się zmieniły, bo miasto rozszerza godziny i obszar płatnego parkowania.
Uchwałę zmieniającą zasady płatnego parkowania krakowscy radni przyjęli w połowie grudnia zeszłego roku. W życie weszła ona od soboty 31 stycznia br..
Droższe parkowanie w Krakowie
Od minionej soboty opłaty w obszarze płatnego parkowania w Krakowie są pobierane od poniedziałku do soboty w godzinach od 9 do 22, a nie jak do tej pory od 10 do 20. To jednak jeszcze nie wszystko. Opłaty w podstrefie A, obejmującej centrum miasta, obowiązują także w niedziele, w godzinach o 9 do 22, co z pewnością nie spodoba się turystom, odwiedzającym miasta najczęściej w czasie weekendów.
Ponadto, została podniesiona opłata dodatkowa za brak opłaconego parkowania do 400 zł, a w przypadku dokonania płatności w terminie 7 dni od dnia wystawienia zawiadomienia - 200 zł.
Jedyna taka atrakcja w Polsce. Nie możecie tego przegapić
W podstrefie A mieszkańcy płacą za pierwszą godzinę 6 zł, za drugą 7 zł, a za trzecią 8 zł. W podstrefie B trzeba zapłacić 5 zł, 6 zł i 7 zł odpowiednio za pierwszą, drugą i trzecią godzinę. Z kolei w podstrefie C stawki są stałe: 4 zł za pierwszą godzinę, a kolejne godziny tyle samo co pierwsza.
Dla przyjezdnych obowiązuje inny poziom stawek. W podstrefie A - 9 zł za pierwszą, 10 zł za drugą i 11 zł za trzecią godzinę; w podstrefie B - 8 zł, 9 zł i 10 zł; w podstrefie C - 7 zł, 8 zł i 9 zł. Kolejne godziny kosztują tyle, co pierwsza w danej podstrefie.
Budżet miasta zyska miliony
Urząd Miasta tłumaczy, że wydłużenie OPP oraz wprowadzenie opłat w niedziele w strefie A ma na celu ułatwienie znalezienia miejsca parkingowego szczególnie mieszkańcom, także wieczorami i w weekendy. Dodatkowo wejście w życie nowych opłat spowoduje wpływ większych dochodów do budżetu miasta. Szacuje się, że może to przynieść dodatkowe ok. 40 mln zł.
W praktyce - według urzędników - zmiany wpisują się w ogólną politykę transportową Krakowa, której celem jest redukcja natężenia ruchu w centrum, poprawa jakości powietrza oraz uczynienie transportu publicznego realną alternatywą dla jazdy samochodem.
Czytaj też: W Krakowie to już plaga. Oszuści są bezkarni