Pokazali, jak teraz wygląda Dubaj. "Ruch stoi w zasadzie całkowicie"
Zjednoczone Emiraty Arabskie stały się jednym z celów irańskich ataków w trwającym konflikcie na Bliskim Wschodzie. Cierpi na tym głównie Dubaj i tamtejsi przedsiębiorcy. Miasto, będące turystycznym rajem, które standardowo tętni życiem, teraz pustoszeje przez brak podróżnych. - W moim biznesie ruch stoi w zasadzie całkowicie - powiedział Patryk Suracki, podróżnik i właściciel firmy Good Vibes, organizującej wycieczki po Dubaju.
Od 28 lutego, kiedy Stany Zjednoczone i Izrael zaatakowały Iran, sytuacja na Bliskim Wschodzie pozostaje napięta i dynamiczna. Konflikt dotyka także inne kraje, bo Iran w ramach odwetu atakuje państwa nad Zatoką Perską, w tym m.in. Zjednoczone Emiraty Arabskie.
Turyści zniknęli z Dubaju
W Zjednoczonych Emiratach Arabskich to Dubaj w ostatnich latach najbardziej przyciągał podróżnych. Miasto, będące synonimem luksusu i rajskich wakacji w jednym, od lat działało jak magnes na rzesze gości, także tych z Polski. Z wiadomych przyczyn teraz pozostali tam sami lokalsi i rezydenci, przez co wyraźnie widać, że Dubaj pustoszeje, a sytuacja na ulicach zaczyna przypominać czasy pandemii COVID-19, kiedy wszyscy w obawie przed wirusem czas spędzali w domach. Korki na ulicach zniknęły, tak samo, jak tłumy przed słynnym wieżowcem Burdż Chalifa czy tłok w pobliżu tańczących fontann i na Dubai Marinie.
Choć miejscowi zaznaczają, że życie na miejscu toczy się normalnie - działają sklepy, centra handlowe, restauracje, kina, baseny i inne atrakcje - przez brak podróżnych sytuacją dotknięci są liczni przedsiębiorcy. Szczególnie ci, działający w branży turystycznej, musieli szybko reagować na aktualną sytuację.
- Większość naszych klientów to są turyści, w 80 proc. ci z Polski, a teraz ich nie ma. Mamy mniejsze obłożenie, aczkolwiek realizujemy stałe kontrakty - powiedział Sylwester Sawicki, właściciel wypożyczalni samochodów Modena Car Rental.
- W moim biznesie ruch stoi w zasadzie całkowicie - przyznał z kolei Patryk Suracki, podróżnik i właściciel firmy Good Vibes, zajmującej się organizacją rejsów i wycieczek po Dubaju. - Nie będę ukrywał, że o tej godzinie normalnie byłbym w rejsie jachtem, więc już mi ich brakuje. W momencie, kiedy pierwsze rakiety poleciały na niebie, zrozumiałem, że to jest koniec tego sezonu, tylko nie chciałem tego głośno mówić - dodał Polak.
Firmy dostosowują swoje działania do sytuacji
Wojna wymusiła na przedsiębiorcach natychmiastową reakcję. - Nikt nie będzie przyjeżdżał odpoczywać w miejsce, które może generować stres lub inne niepotrzebne emocje. Klientów turystycznych nie mamy, dlatego musimy skupić się na obsłudze klientów biznesowych - powiedział Marcin Dratwiński z firmy BLCK Residence Dubai, zajmującej się wynajmem i sprzedażą apartamentów w mieście.
Choć szukanie plusów w obecnej sytuacji wydaje się abstrakcyjne, okazuje się, że takie można znaleźć. Wielkie atrakcje, takie jak np. aquapark Aquaventure w hotelu Atlantis czy Miracle Garden oferowały w ostatnich dniach bezpłatne bilety wstępu, aby zachęcić do korzystania lokalną ludność i dzieci w wieku szkolnym, które właśnie mają ferie. Także mniejsi przedsiębiorcy deklarują, że po zakończeniu konfliktu, kiedy turyści wrócą do Dubaju, będą mieli zaproponowane zniżki na skorzystanie z ich usług.