Perła Afryki wakacyjnym hitem. Luksus w przystępnej cenie
Tunezja przeżywa prawdziwe oblężenie i wyrasta na niekwestionowanego lidera wakacyjnych wyborów. Ten północnoafrykański kraj stał się jedną z najchętniej wybieranych destynacji, oferując standard premium w cenach, o których w Europie można tylko pomarzyć.
Rok 2025 zapisał się w historii tunezyjskiej turystyki złotymi zgłoskami. Według oficjalnych danych Tunezyjskiego Urzędu ds. Turystyki (ONTT), kraj ten odwiedziła rekordowa liczba ponad 11,3 mln zagranicznych gości, co stanowi ponad 10-procentowy wzrost w stosunku do lat ubiegłych. Co szczególnie istotne dla naszego rynku, Polacy pokochali ten kierunek bardziej niż kiedykolwiek wcześniej. Z danych PIT wynika, że w minionym roku do Tunezji poleciało ponad 325 tys. turystów z Polski, co dało nam trzecie miejsce wśród wszystkich rynków europejskich (zaraz po Francji i Wielkiej Brytanii).
W dobie rosnących kosztów podróżowania, ten kierunek jako jeden z nielicznych wciąż oferuje doskonały stosunek jakości do ceny. Podczas gdy europejskie kurorty stają się coraz droższe, w Tunezji standard pięciogwiazdkowych hoteli z formułą all Inclusive pozostaje w zasięgu portfela przeciętnej rodziny. Ale to nie tylko liczby i ekonomia przyciągają tłumy. To kraj kontrastów, gdzie rano można relaksować się na luksusowym jachcie w porcie Port El Kantaoui, a po południu pić miętową herbatę w sercu starożytnej medyny lub odkrywać filmowe plenery "Gwiezdnych wojen" na piaskach pustyni. Zapraszamy do przewodnika po kraju, który na nowo zdefiniował pojęcie luksusowych wakacji.
Podróż śladami historii warto zacząć od starożytnej Kartaginy, której ruiny wciąż górują nad brzegiem Morza Śródziemnego, przypominając o potędze państwa rywalizującego niegdyś z Rzymem. Niewiele osób wie, że rzymski amfiteatr w El Jem, będący jednym z największych tego typu obiektów na świecie, zachował się w imponującym stanie i do dziś zachwyca podczas letnich festiwali muzyki symfonicznej, a jego akustyka pozostaje godna podziwu. Po lekcji historii idealnym wytchnieniem jest spacer uliczkami malowniczego Sidi Bou Said. To miasteczko, skąpane w błękicie i bieli, zawdzięcza swój ikoniczny wygląd francuskiemu artyście Rodolphe’owi d’Erlangerowi – to dzięki jego inicjatywie w latach 20. XX wieku wprowadzono zwyczaj malowania wszystkich domów w tych dwóch barwach, co uczyniło je dziś jednym z najczęściej fotografowanych miejsc w całej Afryce.
Ta nadmorska harmonia barw stanowi jednak zaledwie wstęp do zupełnie innego, niemal pozaziemskiego krajobrazu, który czeka na podróżników w głębi lądu. Zostawiając za sobą śródziemnomorską bryzę, wkraczamy w świat Sahary, która zajmuje blisko 40 proc. powierzchni Tunezji i skrywa niezwykłe tajemnice popkultury. W okolicach Matmaty możemy odwiedzić tradycyjne domy troglodytów wydrążone w ziemi, które posłużyły jako plan filmowy dla scen z Luke’em Skywalkerem – co ciekawe, nazwa filmowej planety Tatooine została najprawdopodobniej zainspirowana tunezyjskim miastem Tatawin. Przemierzając pustynię, warto dotrzeć do ogromnego, słonego jeziora Szott el-Dżerid; to właśnie tutaj, dzięki specyficznemu ukształtowaniu terenu i upałom, zjawisko fatamorgany jest tak powszechne, że niemal każdy turysta ma szansę dostrzec na horyzoncie miraże "nieistniejących" miast i oaz, które od wieków zwodziły karawany.