Piotr Chmieliński: Wyprawa Amazonką
Słynny polski kajakarz i odkrywca, uczestniczył w wielu wyczynowo-badawczych wyprawach, m.in. Canoandes 1979 po rzekach Ameryk oraz spływu kanionem rzeki Colca. Jego najsłynniejszym osiągnięciem był udział i kierowanie międzynarodową wyprawą mającą za zadanie przepłynięcie Amazonki, co nastąpiło w 1985 (odnotowane w Księdze Rekordów Guinessa). Specjalnie dla Wirtualnej Polski odświeża wspomnienia z tej ekspedycji!
Słynny polski kajakarz i odkrywca, uczestniczył w wielu wyczynowo-badawczych wyprawach, m.in. Canoandes 1979 po rzekach Ameryk oraz spływu kanionem rzeki Colca. Jego najsłynniejszym osiągnięciem był udział i kierowanie międzynarodową wyprawą mającą za zadanie przepłynięcie Amazonki, co nastąpiło w 1985 (odnotowane w Księdze Rekordów Guinessa). Specjalnie dla Wirtualnej Polski odświeża wspomnienia z tej ekspedycji!
Co dało Panu większa satysfakcję - przepłynięcie kanionu Colca czy Amazonki?
Trudno mi ocenić, która z tych wypraw była ważniejsza. Colca była pierwszym z naszych wielkich osiągnięć. Amazonka dla mnie osobiście jest ważniejsza ze względu na to, ze była ostatnim elementem całej wyprawy, jednak dla naszej grupy - Canoeandes - to chyba podobne osiągnięcia.
Jaki etap był najprzyjemniejszy? Co pan najlepiej wspomina?
Z Amazonki najlepiej wspominam ostatni odcinek – kanały ,sielankowy krajobraz, a już nie ta wielka, groźna rzeka. Oraz ludzie wokół tego terenu. Nawet nie to, że kończyła się wyprawa, bo właściwie chciałem jeszcze płynąc dalej – nie wiedziałem co ze sobą zrobię po jej zakończeniu. Pojawiła się rozterka – co dalej? To była wielka nieznana. Czyli przedłużałem ten moment jak tylko mogłem. Także ze względu na krajobraz i okolice było to najbardziej sympatyczny odcinek.
Który za to był najtrudniejszy?
Jeśli chodzi o groźbę – obszary kanionów, czyli sam początek, które płynęliśmy po raz pierwszy. Były i zostaną w mojej pamięci jako najważniejsze, decydujące o tym, ze nam się udało przepływać całą rzekę.
Nikt tego wyczynu nie powtórzył – jak Pan sądzi, jaki jest powód?
Według opinii następnych wypraw, które po nas płynęły, Joe Kane w książce „Z nurtem Amazonki” tak wystraszył większość osób, że zdecydowali się ominąć ten najtrudniejszy odcinek - Kanion Acobamby i przez to nie przepłynęli Amazonki w całości. W tej chwili ten obszar jest przepływany przez kajakarzy, sportowców, wyczynowców, którzy wiedzą, jak pływać na wodach trudnych. Jednak w całości rzeczywiście jeszcze żadna wyprawa rzeki nie przepłynęła. Kolega z Texasu West Hansen przygotowuje wyprawę na Amazonkę - chce ją przepłynąć od źrodeł do ujścia w rekordowym czasie. Mam nadzieje, ze mu się to uda. Jak szykuje się jakaś wyprawa, ludzie się ze mną kontaktują, stąd mam wiedzę o tym, co się dzieje na Amazonce.
Jakie są zagrożenia, co jest najtrudniejsze? Co różni Amazonkę od innych rzek?
Amazonka była przepłynięta w tej części spławnej od okresu Orleany, wiec większych problemów technicznych nie ma i nie było. Dlaczego dopiero w latach 80-tych? Ponieważ najdłuższy odcinek górnej części biegnie przez kaniony – ciężko go znaleźć, jak ktoś nie ma doświadczenia w pływaniu na rzekach górskich. To był najtrudniejszych odcinek, ok. 700 km wody górskiej, gdzie spływa się z wysokości 5300 m na wysokość powiedzmy 500 m – masa szybkiej wody, wodospadów pływalnych, bądź takich, które trzeba obnosić. Tutaj ważna była technika pływania, ale także technologia sprzętu i żywności. Trzeba tygodniami przebywać w izolacji, bez możliwości zaopatrzenia z zewnątrz. Również technologia sprawiła, że nam się udało po raz pierwszy.
**
A ile trwają przygotowania do takiej wyprawy?**
Ciężko w naszym przypadku to określić, dlatego, że pływaliśmy wcześniej już w Europie – wyprawy na rzekach od Dunajca po wyjazdy do Jugosławii czy Grecji – nabieraliśmy doświadczenia przez prawie 3 lata. Później rzeki Ameryki Centralnej, Ameryki Południowej i dopiero wtedy po latach, po przepłynięciu wielu rzek – Amazonka. Czyli można powiedzieć, że przygotowania trwały około 1o lat! Natomiast jeśli chodzi o przygotowanie techniczne – kondycja i umiejętność przetrwania w tych terenach są niewątpliwe konieczne. Znajomość ludzi i jak się zachować w przypadku zaskoczenia – tereny te nie zawsze były stabilne także od strony politycznej.
**
Synowie poszli w Pana ślady. Też trenują kajakarstwo. Zna pan zagrożenia – wspiera pan ich w tym, boi się pan o nich?**
Jest to obecnie najtrudniejsze dla mnie przeżycie. Mój syn 20-letni , studiujący na uniwersytecie w stanie Wirgina, dzwoni z rana i mówi, ze woda jest ogromna – 10 razy powyżej stanu normalnego. On bierze kajak i chce płynąć, ponieważ są ogromne fale. Ja czekam do końca dnia, żeby tylko zatelefonował, że jest cały i zdrowy. Z jednej strony się obawiam, ale z drugiej cieszę, że poszli w moje ślady. Myślę, że będąc ze mną na wielu wyprawach nauczyli się, gdzie jest ta granica bezpieczeństwa, nabrali doświadczenia i znają swoje możliwości.
Co przekazuje Pan swoim synom oraz innym młodym ludziom, którzy chcą bić rekordy, takie jak kiedyś Pan?
Myślę, że najważniejsza jest przyjemność. Przyjemność robienia tego dla siebie. A także to, żeby to miało jakiś sens dla innych. Trzeba zachęcać innych – wciągać ich do tej dyscypliny. Żeby poza siedzeniem przed komputerem i telewizją, robili coś aktywnego. Myślę, że wpoiłem to w moich synów.