Problem w górach. "To jest już jakaś plaga"
Na Bachledzkim Wierchu narasta problem związany z nielegalnym wjazdem skuterów śnieżnych, co budzi obawy o bezpieczeństwo spacerowiczów. Problematyczne jest także łamanie prawa własności przez użytkowników tych pojazdów.
Na Bachledzkim Wierchu w Zakopanem coraz więcej skuterów śnieżnych porusza się bez uzgodnień z właścicielami terenu. Mieszkańcy są zaniepokojeni nie tylko łamaniem prawa własności, ale i potencjalnym zagrożeniem dla spacerowiczów.
Problem ze skuterami
- Dziś to są już dziesiątki skuterów. Nawet jeśli ktoś ma kupioną działkę i jedzie do niej skuterem, to nie powinien przecież przejeżdżać bez zgody innych właścicieli po ich terenach i jeszcze zabierać klientów - mówi jeden z okolicznych mieszkańców w rozmowie z "Tygodnikiem Podhalańskim"
Wzrost liczby skuterów wiąże się z obawą o bezpieczeństwo pieszych, których w rejonach górskich nie brakuje. - Na Bachledzkim jest dziś wielu spacerowiczów, a oni na tych skuterach jeżdżą bardzo szybko między pieszymi - mówi jeden z mieszkańców okolicy, cydotwany przez "Tygodnik Podhalański". - To jest już jakaś plaga. W Kościelisku i Poroninie jakoś sobie z tym poradzili, a w Zakopanem nie - podsumowuje.
Turyści popełniają ogromny błąd. "Często się kończy wypadkami"
Szybka jazda w pobliżu spacerowiczów stwarza zagrożenie, czego dowodem jest poważny wypadek sprzed kilku miesięcy, gdy kobieta na wypożyczonym skuterze uderzyła w drzewo.
Mieszkańcy chcą zmian
Problemem pozostaje także brak regulacji i kontroli nad rosnącym ruchem skuterów. Okoliczni mieszkańcy apelują o wprowadzenie bardziej rygorystycznych zasad dotyczących korzystania z tych pojazdów, co mogłoby zmniejszyć ryzyko wypadków.
Jednocześnie, właściciele gruntów liczą na zawarcie porozumienia, które pozwoli na współdziałanie różnych form rekreacyjnych na Bachledzkim Wierchu. Bez odpowiednich działań liczba problemów związanych z niekontrolowanym ruchem może się dalej zwiększać.
Źródło: "Tygodnik Podhalański"