Tłumy na Mierzei Wiślanej. Turyści nie myślą o ryzyku
Setki turystów przyjechały w miniony weekend na Mierzeję Wiślaną. Powód był jeden - chęć zobaczenia wyjątkowego, zimowego krajobrazu. Taki widok zdarza się tu raz na wiele lat.
W weekend na plażach na Mierzei Wiślanej można było zobaczyć tłumy spacerowiczów. Wśród nich byli zarówno lokalsi, jak i turyści. Wszyscy podziwiali wyjątkowy krajobraz.
Podejmują ryzyko
Wielu z nich wchodziło w głąb zamarzniętego morza, nie zdając sobie sprawy z podejmowanego ryzyka. Warstwa lodu zamarzniętego Bałtyku miejscami może być coraz cieńsza i już odnotowano kilka przypadków jej pęknięcia. W najlepszym przypadku taka przygoda kończy się na zmoczonym ubraniu, ale konsekwencje mogą być dużo poważniejsze. Wypiętrzone warstwy lodu są też nierówne i łatwo na nich o wywrotkę i złamanie ręki albo inną, znacznie poważną kontuzję.
- Na całej plaży jest mega ślisko - relacjonuje Maryla, mieszkanka Sztutowa, która w niedziele wybrała się na spacer po plaży w Jantarze.
Szczególnie zaskakujący był widok dzieci biegających po zmarzniętej powierzchni morza, często w odległości nawet kilkudziesięciu metrów od faktycznego brzegu, podczas gdy ich rodzice z pełnym spokojem zajmowali się robieniem zdjęć swoich rozbawionych pociech.
Od końca weekendu na Mierzei Wiślanej będą panowały dodatnie temperatury, sięgające w dzień nawet 8 st. C. Wchodzenie na roztapiającą się warstwę lodu na Zatoce Gdańskiej w takiej sytuacji jest oznaką skrajnego braku rozsądku.