Turyści przesadzili. "Apelujemy o rozwagę i reagowanie na przejawy wandalizmu"
Na szlaku na Babią Górę doszło do zdewastowania oznakowania. Wyrwano kilkadziesiąt tyczek, które zimą wyznaczają trasę. - Przy załamaniu pogody ich brak może oznaczać dla turystów wręcz walkę o przetrwanie - podkreśliła Anna Arcikiewicz z Babiogórskiego Parku Narodowego.
Zimowe oznakowanie szlaku z Przełęczy Brona na Babią Górę zostało poważnie uszkodzone. Anna Arcikiewicz z Babiogórskiego Parku Narodowego powiedziała PAP, że przy dużej warstwie śniegu tyczki są jedynym wyznacznikiem przebiegu szlaku graniowego. - Przy załamaniu pogody ich brak może oznaczać dla turystów wręcz walkę o przetrwanie - podkreśliła.
Uszkodzenia na dużą skalę
Tyczki zostały ustawione kilkanaście miesięcy temu. Znajdowały się na szlaku od rejonu powyżej Sokolicy (1367 m n.p.m.) do szczytu, a potem do Przełęczy Brona i dalej do Cyla.
Widać, że zniszczenia nie były dziełem przypadku. Nie wyrwano jednej czy dwóch z tyczek, ale kilkadziesiąt. - Na odcinku od Sokolicy do Brony jest ich ponad sto. Pozostało ich może z dziesięć - powiedziała Anna Arcikiewicz. - Nie jest łatwo ją wyrwać. Każda mierzy ok. 3 m i ma przekrój 10 na 10 cm. Część dolna jest zakotwiona w specjalnie wykonanym kopcu. Trzeba sporo siły, żeby to zrobić - dodała.
Wyjątkowy czas na Podhalu. O tej porze roku dzieje się magia
Apel GOPR
Ratownicy beskidzkiej grupy GOPR zwracają się z prośbą o poszanowanie infrastruktury turystycznej, a także o zwracanie uwagi tym, którzy tego nie robią. "Apelujemy o rozwagę, odpowiedzialność i reagowanie na wszelkie przejawy wandalizmu. Góry są wspólną przestrzenią, a bezpieczeństwo zależy od nas wszystkich" - czytamy we wpisie w mediach społecznościowych - na Facebooku GOPR Beskidy.
Nie tylko problem z oznakowaniem będzie dla turystów utrudnieniem. Ratownicy poinformowali, że w partiach szczytowych Babiej Góry śnieg jest wywiany. Na pozostałym obszarze leży go średnio ok. 40 cm. Warunki na szlakach turystycznych są więc trudne.