Ukryty klejnot Afryki. "Synonim przygody i nowego wymiaru podróżowania"
Tam jeszcze turyści masowo nie docierają, ale w najbliższych latach może się to zmienić. Afrykański kraj bardzo chce przyciągnąć podróżnych. A ma czym. Imponująca różnorodność krajobrazów, wodospady i lasy na północy oraz niekończące się wydmy i fascynujące pustynie na południu to tylko skrawek tego, czym może zachwycić Angola. - To bez wątpienia jeden z ostatnich nieodkrytych skarbów światowej turystyki - powiedział w rozmowie z WP Paweł Kunz, podróżnik.
Angolę, kraj często określany jako jeden z ostatnich nieodkrytych skarbów świata, warto odwiedzić, zanim trafi na mapy masowej turystyki. A to może się wydarzyć szybciej, niż nam się wydaje. Ten afrykański kraj ewidentnie ma chrapkę na podróżnych i chce stać się jednym z nowych afrykańskich turystycznych hitów. Ministerstwo Turystyki Angoli rozpoczęło intensywną współpracę z międzynarodowymi agencjami, (m.in. Kleber Group), których celem jest promocja kraju jako nowego, inspirującego kierunku turystycznego. Z informacjami o atutach Angoli chcą dotrzeć m.in. na polski rynek.
Angola - nowy kierunek może przyciągnąć tłumy
Wśród topowych afrykańskich kierunków turystów z Polski najczęściej wymienia się Egipt, Maroko, Tunezję oraz Tanzanię (zwłaszcza jej największą wyspę - Zanzibar). Wielu podróżnych, chcąc przeżyć nieszablonową przygodę, szuka jednak innych, jeszcze nieodkrytych perełek.
- W ostatnich latach obserwuję znaczące zmiany na światowej liście potencjalnych hitów podróżniczych. Ta branża nie znosi stagnacji - oprócz klasycznych, "turystycznych" kierunków, na liście pojawiają się nowe kraje i regiony, kuszące swoją oryginalnością - powiedział w rozmowie z WP Paweł Kunz, dziennikarz, podróżnik i redaktor naczelny PanPodroznik.com.
- Moim zdaniem to fascynujący obraz zmian w podejściu do podróżowania, któremu sprzyja łatwość przemieszczania się i redukcja kosztów realizacji marzeń. Podróżowanie nie jest już elitarne, tylko egalitarne, a dotarcie na przysłowiowy koniec świata w dobie tanich lotniczych połączeń międzykontynentalnych nie stanowi dużego problemu. Angola i inne nowe, na pozór nietypowe kierunki podróży, wpisują się w szerszy, globalny trend odchodzenia od masowej turystyki - dodał ekspert branży turystycznej.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
Idealny kierunek nawet po sezonie. "Zachwyca swoim pięknem w różnych odcieniach"
Najatrakcyjniejsze regiony Angoli
To siódme co do wielkości państwo Afryki zaskakuje przede wszystkim oryginalnością i nieskażeniem masową turystyką.
- To bez wątpienia jeden z ostatnich, nieodkrytych skarbów światowej turystyki. Przez lata pozostawał poza głównymi szlakami podróżniczymi, również z powodu ubogiej infrastruktury turystycznej oraz szeroko pojętych kwestii bezpieczeństwa. Pamiętam moją pierwszą wizytę w tym kraju, kilkanaście lat temu - nie był to wyjazd wpisujący się w kategorię "spokojnego relaksu", lecz prawdziwa podróżnicza przygoda, z którą związanych było sporo niedogodności, m.in. w zakresie przemieszczania się po tym zakątku Afryki. Ale to już przeszłość. Angola coraz śmielej otwiera się na odwiedzających, błyskawicznie rozwijając swoją ofertę dla turystów. Jej ogromnym atutem jest różnorodność - powiedział nam Paweł Kunz.
Różnorodność Angoli widać w krajobrazie. To m.in. wodospady i lasy na północy oraz niekończące się wydmy i fascynujące pustynie na południu. Zachwyca także spektakularnymi górskimi drogami oraz bogactwem fauny w parkach narodowych. Miłośnicy słońca i błogiego relaksu także będą zadowoleni, kiedy zobaczą tamtejsze dziewicze plaże nad wybrzeżem Atlantyku, np. w prowincji Benguela. Odwiedzający mogą tam odkryć złociste piaski Praia Morena, katedrę w Bengueli oraz muzeum de Benguela, w którym prezentowane są artefakty historyczne, znaleziska archeologiczne i tradycyjna sztuka.
Bramą do poznania klimatu tego miejsca jest Luanda. - To tętniąca życiem stolica, która łączy kolonialną architekturę z nowoczesnym charakterem metropolii - stwierdził nasz rozmówca. Dodatkowo każdego roku Carnaval de Luanda przemienia miasto w barwne widowisko sambowych rytmów i misternie zdobionych kostiumów.
Miłośnicy natury również nie powinni się zawieść. Malanje to miejsce, które wielbiciele przyrody wręcz muszą odwiedzić. W prowincji znajdują się jedne z najbardziej imponujących cudów natury w Angoli, w tym wodospady Kalandula oraz formacje skalne Pedras Negras de Pungo Andongo.
- Pięknym akcentem podróży może być wizyta w Parku Narodowym Iona. Rekomenduję również bezkrwawe foto-safari w Parku Narodowym Kissama, zwanym krainą żyraf, antylop, słoni i zebr - polecił w rozmowie z WP dziennikarz i podróżnik.
Kolejnymi imponującymi prowincjami są Huíla, słynąca z górzystego krajobrazu, a także Cabinda - zielona enklawa Angoli - będąca ostoją wyjątkowej bioróżnorodności i rzadkich gatunków, takich jak zachodnie goryle nizinne.
Zmiany w podróżniczych trendach
O ile dla wielu turystów, szczególnie tych podróżujących z dziećmi, wyjazdy do hoteli z formułą all inclusive wciąż będą najlepszą opcją, rośnie grono tych, którzy szukają przygody, a ta łączy się z odkrywaniem miejsc nieowładniętych jeszcze tzw. overtourismem.
- Coraz więcej podróżników, również z Polski, poszukuje autentycznych doświadczeń w mniej znanych regionach świata, rzetelnie przygotowuje się do wyjazdu, uzupełnia swoją wiedzę o danym miejscu jeszcze na etapie inspiracji i planowania eskapady. To już nie tylko ciekawość świata i dobrych kadrów na media społecznościowe, ale swoista ucieczka od komercjalizacji i pragnienie kontaktu z miejscami autentycznymi, nienaruszonymi przez masowy ruch turystyczny. Wspomniana Angola może stać się synonimem przygody i nowego wymiaru podróżowania - podsumował Paweł Kunz.
Informacje praktyczne
Z Polski do Luandy najłatwiej dotrzeć lotami z przesiadką, najczęściej przez Lizbonę, Paryż lub Brukselę. Póki co nie są realizowane loty bezpośrednie z naszego kraju, chociaż można mieć nadzieję, że w przyszłości ulegnie to zmianie.
Na pobyt w celach turystycznych, trwający nie dłużej niż 30 dni, obywatele Polski nie potrzebują wizy. Wymagany jest jednak paszport ważny co najmniej sześć miesięcy.