Kraj tysiąca przeprosin, czyli językowa łamigłówka dla turysty
To słowo usłyszysz w Wielkiej Brytanii częściej niż zwykłe "dzień dobry". Spacer po Piccadilly Circus, sesja foto przy Big Benie, przejażdżka London Eye, zakupy na świątecznym targu Hyde Park Winter Wonderland albo popołudnie w klasycznym, angielskim pubie nie obejdą się bez wszechobecnego "sorry". Jednak gąszcz znaczeń tego z pozoru prostego słowa jest tak zagmatwany, jak słynne londyńskie lochy.
A. Widomski