Trwa ładowanie...
d41lylc

Współczesny kanibalizm

Choć w naszej kulturze to dowód na to, w jak wielkiej pogardzie jest życie, w wielu kręgach kulturowych kanibalizm jest społecznie akceptowany. Plemię Kombai z Papui Nowej Gwinei uprawia go w ramach obrzędów magicznych i religijnych. Zdarzyło się nawet, że kanibale atakowali turystów.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Współczesny kanibalizm
(evantravels/Shutterstock.com)
d41lylc

W wielu kręgach kulturowych kanibalizm jest społecznie akceptowany, choć w naszej kulturze to dowód na to, w jak wielkiej pogardzie mają oni życie. Plemię Kombai z Papui Nowej Gwinei uprawia go w ramach obrzędów magicznych i religijnych. Zdarzyło się nawet, że kanibale atakowali turystów.

Jednym z najdrastyczniejszych przykładów kanibalizmu, o jakim w ostatnich latach usłyszał świat, z całą pewnością był dramat, jaki na Polinezji Francuskiej *przeżyła para turystów z Niemiec. Na wyspie *Nuku Hiva wynajęli licencjono­wa­ne­go przewodnika, który miał im pokazać okolicę. Wycieczka zakończyła się dramatycznie - przewodnik zgwałcił kobietę, a mężczyznę zastrzelił i zjadł. Kanibal za swój czyn został skazany na 28 lat więzienia.

Wrogowie na talerzu
Wydaje się, że w cywilizowanych społeczeństwach spożywanie ludzkiego mięsa jest czymś absolutnie niedopuszczalnym pod względem etycznym. W *Chinach *jednak wiele biznesów i instytucji czerpie korzyści z zabijania nienarodzonych dzieci. W końcu lat 70. XX wieku wprowadzono tam "politykę jednego dziecka", która miała zahamować szybki wzrost liczby ludności. Jednak głównym narzędziem zapewniającym, iż owa polityka jest przestrzegana, jest aborcja.

d41lylc

Na stronie ineternetowej_ Washington Times _ możemy przeczytać, że "Mający siedzibę w Hongkongu Next Magazine poinformował w 2007 roku, że płody niemowląt stały się w Chinach popularnym suplementem zdrowia i urody. W prowincji Guangdong popyt na części ciał płodów był tak wysoki, że kupujący nabywali je bezpośrednio w szpitalach."

W Chinach rytualny kanibalizmy znany jest od setek lat. Jednak do najdrastyczniejszych przypadków tego zjawiska dochodziło na przełomie lat 50. i 60. XX wieku, kiedy chęć szybkiego przekształcenia zacofanego kraju rolniczego w czołową potęgę przemysłową zakończyła się wielką klęską głodu. Z niedożywienia zmarło wtedy ok. 38 milionów Chińczyków. Właśnie z tamtego okresu słynne są praktyki na przykład zamieniania się przez rodziny dziećmi, w celu ich zjedzenia.

W trakcie rewolucji kulturalnej (1966-76) ludożerstwo wpisało się nawet w panującą ideologię. _ Wrogów klasowych nie wystarczy zabijać - trzeba ich zjadać! _- to motto chińskiej rewolucji kulturalnej przypomina "Ale Historia", magazyn historyczny _ Gazety Wyborczej _. "Początkowo mordowano potajemnie pod osłoną nocy, a potem już jedzenie ludzi odbywało się w miejscach publicznych, na placach, w szpitalach, szkołach, urzędach. Ludzkie organy krojono i gotowano w kotłach razem z wieprzowiną, a następnie wspólnie ucztowano." - czytamy na łamach magazynu.

Szacunek i męstwo *
Znaleziska archeologiczne w wielu miejscach na świecie potwierdzają, że nasi praprzodkowie *
nie stronili od ludzkiego mięsa
. Do dziś zresztą kanibalizm tkwi bardzo głęboko w ludzkiej psychice i kulturze. W 2007 roku papuaskie plemię Tolai oficjalnie przeprosiło władze Fidżi, że prawie 130 lat temu zjadło czerech przybyłych stamtąd misjonarzy. Nie wszystkich jednak, za jedzenie ludzkiego mięsa, rusza sumienie. Być może dlatego, że kanibalizm praktykują do dziś.

Dopóki w 1959 roku australijska administracja oficjalnie nie zakazała jedzenia ludzkich szczątków, tamtejsze plemiona specjalizowały się w przygotowaniu z nich posiłków. Wiele źródeł podaje jednak, że w należącej wtedy do Australii Papui Nowej Gwinei, wiele plemion mogło zupełnie przeoczyć zakaz. Niemające kontaktu z resztą świata, wciąż kultywują tradycje przodków. Tak jest choćby wśród zupełnie odciętego od cywilizacji plemienia *Korowai *na Nowej Gwinei. Naukowcy, którzy się z nimi zetknęli, zadziwieni byli, że Korowai silnie wierzą w to, że poza ich wioskami nie istnieje inny świat. Wiadomo za to z całą pewnością, że praktykowali kanibalizm jeszcze na początku lat 90. XX w. Jeśli wziąć pod uwagę, że uczty z ludzkiego mięsa są przejawem tamtejszych wielopokoleniowych tradycji, można się domyślać, że ze swych rarytasów nie zrezygnowali do dziś.

d41lylc

Wśród wielu plemion, tak jak u Papuasów, najbardziej rozpowszechniony był i jest kanibalizm endemiczny, polegający na spożywaniu zmarłych krewnych i przyjaciół. Zjedzenie kawałka upieczonego czy ugotowanego ciała zmarłej bliskiej osoby to oznaka najwyższego szacunku dla niej. Natomiast przyrządzanie obiadu z wroga skutkować miało przejęciem jego męstwa. Tak właśnie postępowali Maorysi i Aborygeni z plemienia Wonkonguru. Silnie wierzyli, że spożywając fragmenty zmarłego, przejmują jego najlepsze cechy. Z tego samego powodu w Liberii, podczas wojny domowej w 1996 roku, żołnierze zjadali ludzkie serca. Milton Blahyi, były przywódca tamtejszych partyzantów przyznał, że on i jego podwładni wielokrotnie brali udział w tradycyjnych rytuałach spożywania części ludzkich ciał. Robili to, by zapewnić sobie zwycięstwo w bitwach.

*W obliczu tragedii *
Wzajemne zjadanie miało i ma najczęściej podłoże religijne, choć po mięso ludzkie sięgano też z głodu. Tak właśnie było wśród plemion afrykańskich. Gdy w 1820 roku na terenie obecnego Lesotho zapanował potworny głód, miejscowe plemiona zaczęły polować na mieszkańców okolicznych wiosek. Natomiast na Ukrainie w czasie Wielkiego Głodu jedzenie ciał ludzkich było tak powszechne, że niemal wszyscy do tego przywykli. Ponad 2,5 tys. osób zostało skazanych w 1933 roku za akty kanibalizmu.

Współcześnie kanibalizm z głodu zdarza się wśród ocalałych ofiar katastrof, np. lotniczych lub morskich. Przykładem może być choćby wypadek samolotu, do którego doszło 13 października 1972 roku w Andach. Na pokładzie maszyny urugwajskich linii lotniczych, lecącego z Montevideo do Santiago de Chile, podróżowało 45 pasażerów. Katastrofę przeżyła duża grupa osób. Czekając na pomoc zmuszeni byli przeżyć 72 dni. Doskwierały im nie tylko bardzo niskie temperatury, ale też głód. Rozbitkowie podjęli zbiorową decyzję, że aby przeżyć, muszą jeść ciała zmarłych towarzyszy. Ocalonych wiele kosztowało pozbycie się psychicznych barier i przełamanie tabu.

Historia zna więcej przypadków kanibalizmu spowodowanego dramatycznymi wypadkami. Ciała towarzyszy jedli rozbitkowie z francuskiego okrętu Méduse w 1816 roku. Rozbili się 60 km od wybrzeża Afryki, w pobliżu Mauretanii. Na pokładzie było ponad 150 ludzi. Po czterech dniach zostało zostało tylko 67 osób. Na brzeg dotarło piętnastu. Przeżyli, bo jedli ciała słabszych. Tak też uratowała się część uczestników polarnej wyprawy brytyjskiego admirała Johna Franklina, kiedy dwa statki ekspedycji utknęły w 1845 roku w lodach Archipelagu Arktycznego. Wyprawa miała doprowadzić do pokonania Przejścia Północno-Zachodniego z Atlantyku na Pacyfik, przez wody kanadyjskiej Arktyki. Okazała się zbyt trudna. 130 ludzi zaginęło bez wieści. Mieszkający na tych terenach Inuici byli świadkami aktów kanibalizmu między marynarzami.

Tekst: Marta Legieć

d41lylc

Podziel się opinią

Share

d41lylc

d41lylc