Tłumy Amerykanów w europejskim kraju. "Bądźmy z tego dumni i utrzymajmy ten poziom"
Nie zważając na polityczne napięcia i ostrą retorykę Donalda Trumpa, Amerykanie masowo odwiedzają Francję. To kraj, który wciąż przyciąga swoim urokiem, historią i kuchnią, nawet gdy dolar słabnie, a relacje między Waszyngtonem a Paryżem są napięte.
Choć na linii Waszyngton-Paryż iskrzy bardziej niż kiedykolwiek, a portfele turystów zza oceanu nieco schudły przez kursy walut, Francja wciąż działa na nich jak magnes.
Amerykanie kochają Paryż
Rok 2025 przyniósł zaskakujący zwrot akcji: zamiast bojkotu, mamy prawdziwe oblężenie, a miłość do croissantów i luksusowych hoteli nad Sekwaną wygrała z polityczną retoryką Donalda Trumpa.
Marzenie wielu Polaków. "Wciąż pozostaje kierunkiem ekskluzywnym"
Rok 2025 był wyjątkowy dla francuskiej turystyki. Mimo że dolar stracił na wartości względem euro, a napięcia między administracją Trumpa a europejskimi partnerami narastały, liczba wizyt Amerykanów we Francji wzrosła aż o 17 proc. – podaje Francuskie Ministerstwo Turystyki.
To oznacza, że ponad pięć milionów obywateli USA znalazło się wśród rekordowych 102 mln turystów odwiedzających Francję w ciągu roku.
- Francja to wspaniała destynacja turystyczna. Bądźmy z tego dumni i utrzymajmy ten poziom – mówił minister Serge Papin. I rzeczywiście, wzrost liczby amerykańskich gości pokazuje, że atrakcyjność kraju nad Sekwaną nie słabnie, nawet w obliczu politycznych tarć. Amerykanie wybierali hotele z wyższej półki, a ich wydatki wzrosły o 9 proc., sięgając 77,5 mld euro (ponad 91 mld dolarów).
Francja nie boi się politycznych turbulencji
Nie od dziś wiadomo, że relacje Trumpa z Europą bywały burzliwe. Groźby aneksji Grenlandii, spory handlowe z UE czy krytyka europejskich regulacji cyfrowych mogłyby odstraszać turystów. Tymczasem liczby pokazują coś zupełnie innego – Amerykanie wciąż chętnie wybierają Francję jako cel wakacyjnych wyjazdów. To dowód na to, że piękno Paryża, Lazurowego Wybrzeża czy Burgundii potrafi przyćmić nawet polityczne napięcia.
Eksperci zastanawiają się jednak, czy ten trend utrzyma się w 2026 r. Europejska Komisja ds. Turystyki prognozuje spadek liczby amerykańskich turystów na Starym Kontynencie, co byłoby pierwszym sygnałem ochłodzenia po pandemicznym boomie. Jednak francuskie ministerstwo jest optymistyczne: wstępne rezerwacje lotów z Meksyku i Chin wskazują, że Francja nadal pozostaje magnesem dla międzynarodowych gości.
Źródło: Independent