Ciekawa atrakcja w polskim mieście. "Bardzo im się podoba"
Na olsztyńskim Starym Mieście można jeszcze oglądać wioskę warmińskich skrzatów zwanych barstukami. - Odbieramy bardzo wiele pozytywnych sygnałów od mieszkańców miasta i gości, wioska bardzo im się podoba. Ludzie chcą, by została na zawsze, by jej wystrój zmieniał się sezonowo - powiedziała PAP Natalia Tejs z Miejskiego Ośrodka Kultury, która jest jedną z pomysłodawczyń i twórczyń wioski.
Barstuki to warmińskie skrzaty, krasnoludki, które w legendzie opisała Maria Zientara - Malewska. Pamięć o barstukach przywracana jest od dwóch lat przez Miejski Ośrodek Kultury (MOK) w Olsztynie, który przed Bożym Narodzeniem na jarmarku świątecznym przy wejściu na Stare Miasto, aranżuje wioskę barstuków. Cieszy się ona ogromnym zainteresowaniem wśród mieszkańców miasta i turystów.
- Odbieramy bardzo wiele pozytywnych sygnałów od mieszkańców miasta i gości, wioska bardzo im się podoba. Ludzie chcą, by została na zawsze, by jej wystrój zmieniał się sezonowo - zauważa PAP Natalia Tejs z MOK.
Wyjątkowa atrakcja jeszcze dostępna
Turyści którzy nie widzieli wyjątkowej ekspozycji, mają jeszcze okazję. Będzie można ją podziwiać do 6 stycznia 2026 r.
Tłumy w polskim mieście. Rzeka ludzi na ulicach
Wioska barstuków jest umieszczona w wykopie, w którym znajdują się relikty średniowiecznych zabudowań obronnych miasta. Ogląda się ją z góry. Wykop, w którym ulokowano barstuków, zawiera relikty obronnych zabudowań średniowiecznego Olsztyna. Zwiedzający podziwiają miniaturowe domki ukryte wśród grzybów. Samych skrzatów nie widać, co wpisuje się w mit, że wolały one ukrywać się przed ludźmi. Wokół domków pali się światło po zmroku; obok nich ustawiono sanki. Na centralnym skwerku znajduje się posąg baby pruskiej - pamiątka po dawnych czasach.
Co z przyszłością atrakcji?
Trudno jednak przewidzieć, jak będzie wyglądać przyszłość tej inicjatywy. Na początku przyszłego roku miasto planuje podpisanie umowy na konserwację i zasypanie reliktów przy Wysokiej Bramie, co oznacza, że wioska barstuków w tym miejscu nie powróci. - Już zastanawiamy się, gdzie będziemy mogli urządzić skrzatom wioskę, bo ludzie oczekują takich atrakcji - mówi PAP Natalia Tejs. Zapewnia, że w przyszłym roku wioska znajdzie nową lokalizację.
Według legendy Zientary-Malewskiej, mieszkające w leśnych norkach barstuki, przychodziły do wioski Olsztyn zwłaszcza przez Bożym Narodzeniem. Potajemnie pomagały biednym i schorowanym ludziom w przedświątecznych porządkach, a dzieciom przynosiły z lasu choinki i stroiły je. One też zostawały pod choinkami drobne prezenty. Barstuki bardzo dbały o to, by nikt ich nie widział. Ale przechytrzyła je raz młynarzowa, która ukryła się za piecem i podglądała pracę skrzatów. Zdradziło ją kichnięcie. Obrażone jej zachowaniem barstuki wyniosły się z Olsztyna na zawsze.