Cyklon szaleje na turystycznej wyspie. "Było ostro"
Najwyższy stopień alertu pogodowego wciąż obowiązuje na Sycylii w związku z ekstremalnymi zjawiskami, jakie przyniósł cyklon Harry. - Wiadomo było wcześniej, że nadchodzi cyklon, więc wszyscy byli w jakimś stopniu przygotowani, ale i tak co tu dużo mówić - było ostro - skomentowała Agnieszka Maj, Polka mieszkająca na Sycylii.
Intensywne ulewy, sięgającego ponad 300 mm deszczu w 48 godzin i burze, połączone z gradobiciem oraz porywami wiatru do 120 km/h, wzburzone morze i bardzo wysokie fale wdzierające się na ląd - taką prognozę dla wielu rejonów Sycylii, zwłaszcza w centrum i na wschodzie, przedstawiły lokalne władze oraz włoska Obrona Cywilna. Niestety zapowiedzi sprawdziły się, co wywołało spore zamieszanie w ciągu ostatnich dni na wyspie, która nawet poza sezonem jest chętnie odwiedzana przez Polaków.
Dane internetowego biura podróży eSky.pl potwierdzają, że w styczniu nasi turyści wyjątkowo chętnie wybierają właśnie tę włoską wyspę. - Niemal 28 proc. wszystkich rezerwacji dotyczy wyjazdów na największą włoską wyspę. Co więcej, zainteresowanie sycylijskimi miastami dynamicznie rośnie z roku na rok - w styczniu 2026 r. liczba rezerwacji wzrosła aż o 194 proc. r/r - powiedział nam Mateusz Dul, ekspert internetowego biura podróży eSky.pl.
Cyklon na Sycylii
Choć z reguły styczeń jest dobrym czasem na wyjazd, ostatnie trzy dni nie należały do spokojnych, szczególnie na wschodzie Sycylii. Na wyspie wciąż obowiązuje najwyższy stopień alertu pogodowego. Władze 200 sycylijskich gmin uruchomiły kryzysowe centra operacyjne, by zagwarantować koordynację działań w terenie. W stanie gotowości pozostaje personel i ochotnicy Obrony Cywilnej, straż pożarna i wszystkie pozostałe służby.
Burmistrzowie 150 miast i miejscowości we wtorek, 20 stycznia br., zdecydowali o zamknięciu szkół. W wielu gminach zamknięto też parki, cmentarze, urzędy, obiekty sportowe. - Wczoraj jak poszłam do sklepu, to było jak za czasów koronawirusa. Pusto kompletnie, ludzi nigdzie nie było widać - powiedziała w rozmowie z WP Agnieszka Maj, mieszkająca w Mesynie.
Europejska wyspa zachwyca. Niektórym kojarzy się z mafią
Władze apelowały do mieszkańców wielu gmin, by nie wychodzili z domów, jeśli nie jest to konieczne. Apele te wystosowano m.in. do mieszkańców Palermo, Katanii, Taorminy czy Modicy. W wielu nadmorskich miejscowościach, w tym w popularnych kurortach takich jak Marzamemi, Capo Mulini czy Santa Maria La Scala, zarządzono ewakuację mieszkańców i turystów z domów położonych blisko morza. - Cyklon zdecydowanie mocniej uderzył we wschodnią część wyspy, czyli rejony Katanii, gdzie fale przy brzegu sięgały nawet 9 m. Tam właśnie część mieszkańców posiadająca domy przy wybrzeżu została ewakuowana, ale mogą już powracać do domów. Wiatr połamał drzewa, woda zalała tunele - nadal szacuje się zniszczenia - powiedziała w rozmowie z WP mieszkająca na wyspie Pamela Ślufińska, organizatorka kobiecych wyjazdów na Sycylię, znana na Instagramie jako @sycylia_z_pamsi.
- W mojej, zachodniej części Sycylii cyklon był zdecydowanie łagodniejszy, ale nawet tu fale i wiatr były ogromne. Mówiłam bliskim z Polski, że morze zazwyczaj wygląda tu jak jezioro, a w ostatnich dniach było bardzo wzburzone, zalało część promenady i zdecydowanie straciło swój lazurowy kolor - dodała Pamela Ślufińska.
Ambasada RP apeluje do polskich turystów
Specjalne ostrzeżenia wydała także ambasada RP we Włoszech. Zaapelowano do polskich obywateli oraz turystów o zachowanie ostrożności i ścisłe przestrzeganie zaleceń władz lokalnych nie tylko na Sycylii, ale także Sardynii i w Kalabrii. We wpisie na platformie X ambasada polska w Rzymie ostrzegła przed skutkami ulew, silnego wiatru i wzburzonego morza. "Na wybrzeżach spodziewane są potężne sztormy" - zaznaczono.
Polska placówka dyplomatyczna poinformowała także o wstrzymaniu połączeń promowych z mniejszymi wyspami oraz o paraliżu ruchu kolejowego na Sycylii. Zawieszono kursowanie pociągów na trasach Syrakuzy-Caltanissetta oraz Katania-Caltagirone. Znaczne zmiany i utrudnienia występowały także na liniach: Mesyna-Katania-Syrakuzy, Katania-Palermo oraz Piraineto-Trapani.
Zwrócono też uwagę na zagrożenia w ruchu drogowym. "Doszło już do wystąpienia z koryta rzeki Agrò oraz zalania licznych dróg. Na jezdniach może zalegać błoto, a podróżowanie w pobliżu mostów i dolin jest skrajnie niebezpieczne" - napisano we wpisie. - Ulice były pozamykane, pozalewane, totalny chaos - dodała Agnieszka Maj.
Utrudnienia zanotowano także na lotnisku w Palermo, gdzie samolot lecący z Norymbergi nie był w stanie wylądować i został przekierowany do Rzymu. Inne połączenia odwoływano albo przenoszono na inne lotniska na wyspie. Burmistrz Katanii Enrico Trantino ocenił, że "tak trudnej sytuacji jeszcze nigdy nie było". Szczęśliwie lotniska już funkcjonują standardowo.
W mediach społecznościowych nie brakuje zdjęć i nagrań, które przedstawiają, co działo się na wyspie. Gigantyczne fale zalewające całe plaże, a także znajdujące się tuż obok beach bary i domostwa, zniszczona infrastruktura przy plażach, wiatr łamiący drzewa i przewracający słupy energetyczne, a nawet zerwane dachy - takie obrazki były normą. - Ludzie nie bagatelizują tu potęgi natury, chociaż oczywiście w sieci pojawiały się filmiki osób, które wybrały się na spacer, żeby nagrać potężne fale i zniszczenia. Uważam to za skrajnie nieodpowiedzialne - powiedziała organizatorka wyjazdów na włoską wyspę.
Trudna sytuacja na Sardynii i w Kalabrii
Cyklon Harry demoluje nie tylko Sycylię, ale dotarł także na Sardynię i do włoskiego regionu Kalabria. Tam intensywne opady spowodowały osunięcie się ziemi w części starego cmentarza w San Mauro Marchesato. Przez to 20 trumienn wpadło do znajdującego się poniżej wąwozu. Jak informuje ANSA, prewencyjnie ewakuowano 100 rodzin z wioski Roccelletta di Borgia.
Na Sardynii w portach Cagliari i Olbia został wstrzymany ruch promowy. Dodatkowo agencja Ansa przekazała, że w małym porcie Marina Piccola fale sięgające 6 m wysokości spowodowały zawalenie się części molo.
Choć alerty wciąż obowiązują, sytuacja szczęśliwie zaczyna się poprawiać. - Dzisiaj jeszcze wieje, ale te trzy dni były naprawdę mocne - podsumowała Agnieszka Maj.
Źródło: WP/X/PAP/ANSA