Dramat na lotnisku w Monachium. Podróżni byli uwięzieni w samolotach
Ponad 600 pasażerów spędziło całą noc w samolotach na lotnisku w Monachium z powodu śnieżycy i chaosu organizacyjnego.
W nocy z 19 na 20 lutego sześć samolotów pozostało uziemionych, a na ich pokładach utknęło łącznie około 600 pasażerów. W maszynach znajdowali się podróżni lecący m.in. do Gdańska, Kopenhagi i Singapuru.
Z powodu śnieżycy odwołano ponad tysiąc lotów
Południowe Niemcy zmagały się tego dnia z trudnymi warunkami pogodowymi, co dodatkowo skomplikowało sytuację. Śnieżyca i oblodzone drogi doprowadziły do odwołania ponad tysiąca lotów, ale mimo to pasażerowie zostali wpuszczeni na pokłady. Chociaż Ministerstwo Transportu wydało zezwolenia na nocne starty, ostatecznie nie zezwolono na kołowanie samolotów.
Polacy nie doceniają, a to błąd. Niezwykłe miasto we Włoszech
Zamiast tego, samoloty skierowano na odległe stanowiska na lotnisku, gdzie pasażerowie zostali na resztę nocy. Według relacji władz lotniska, starano się zapewnić im odpowiednią opiekę, ogrzewanie i wyżywienie, jednak część ekspertów poddaje te twierdzenia w wątpliwość, wskazując na ograniczone zasoby na lotach krótkodystansowych.
Linia lotnicza zapewnia, że pasażerowie mogą liczyć na odszkodowanie
Incydent spotkał się z ostrą krytyką ze strony władz lokalnych. Albert Füracker, minister finansów Bawarii, zażądał działań mających na celu zapobieżenie podobnym sytuacjom w przyszłości. Podkreślił, że sytuacja pasażerów była niedopuszczalna.
Lufthansa zapowiedziała, że poszkodowani pasażerowie mogą liczyć na odszkodowania zgodnie z unijnymi regulacjami. Jednak pytanie, czy rekompensaty zdołają złagodzić krytykę, pozostaje otwarte. Sprawą zajęła się również prokuratura, badając czy w łańcuchu decyzji doszło do zaniedbań.
Czytaj także: Rekordowy spadek. Turyści omijają wyspę nie bez powodu
Policja w Bawarii potwierdziła, że przygotowuje raport dla prokuratury w Landshut. Choć formalne skargi jeszcze nie wpłynęły, trwają standardowe procedury śledcze mające ustalić, czy doszło do naruszeń prawa.
Źródło: geekweek.interia.pl