Heweliusz była kobietą, a Wałęsa nie jest z Gdańska. Przewodniczka mówi, co "robi efekt wow"
Wprawdzie Trójmiasto, a zwłaszcza Gdańsk przyciąga gości przez okrągły rok, to prawdziwy boom zacznie się po Wielkanocy. Co chcą oglądać, o co pytają i czego zwykle nie udaje im się zobaczyć? O tym, jak wygląda Gdańsk oczami turystów, opowiada Agnieszka Koneczna, przewodniczka turystyczna PTTK po Trójmieście i Helu oraz instruktorka krajoznawstwa regionu PTTK.
Magda Bukowska: Zanim porozmawiamy o zwiedzaniu, powiedz mi czy Gdańsk ma jakiś profil turysty? Kto tutaj przyjeżdża i kiedy?
Agnieszka Koneczna: Nie ma jasno określonego profilu turysty, zróżnicowanie jest bardzo duże. Latem to oczywiście przede wszystkim turyści indywidualni z całej Polski, Europy i świata. A także dzieci przebywające na koloniach nad Bałtykiem. Od kwietnia do czerwca i potem od połowy sierpnia do października jest czas wycieczek zorganizowanych. Są uczniowie, emeryci, panie z kół gospodyń wiejskich, zakłady pracy, grupy z biur podróży. Jest dużo osób, które mają wykupione wycieczki promem do Szwecji i łączą to ze zwiedzaniem Gdańska czy ogólnie Trójmiasta.
Wychodzą na plaże wieczorami. Az roi się od niebieskich światełek
A jeśli chodzi o narodowości, to kto nas odwiedza? Niemcy? Azjaci?
Przede wszystkim Niemcy, Skandynawowie, Czesi i Brytyjczycy. Oczywiście jest grono turystów spoza Europy, ze Stanów Zjednoczonych, czy krajów azjatyckich. Trzonem jednak pozostają turyści z Polski i bliskich krajów europejskich.
Jesteś przewodniczką już od wielu lat, jestem ciekawa, czy w tym czasie zmieniła się turystyczna mapa Gdańska. Czy goście zawsze chcą oglądać to samo, czy pojawiły się jakieś nowe punkty, które przyciągają ludzi?
Absolutnie najważniejszym punktem zwiedzania jest Główne Miasto z Długim Targiem, Fontanną Neptuna, Ratuszem Głównomiejskim, Dworem Artusa, ul. Długą i Bazyliką Mariacką. Ważnym miejscem jest także Westerplatte. Bardzo często grupy wykupują rejs, żeby dostać się na Pole Bitwy. I to jest duża atrakcja, ponieważ przepływamy przez tereny portowe oraz stoczniowe. Niezmiennie ogromną popularnością cieszy się Muzeum II Wojny Światowej. Sporo osób odwiedza też Europejskie Centrum Solidarności. A po zwiedzaniu oczywiście plaża oraz spacery nad Bałtykiem.
A które miejsca wywołują taki efekt "wow"? Może są jakieś takie perełki nawet na tej powszechnie znanej trasie, które jednak zaskakują.
Już sama bryła z wieżą Bazyliki Mariackiej robi efekt "wow", ale jak wejdziemy do środka, to również widzę fascynację turystów. Kościół jest też cmentarzem, posadzka w większości to płyty nagrobne. Dla turystów to dość zdumiewające doświadczenie. Nie każdy też wie, że w Bazylice Mariackiej znajduje się jednej z najstarszych na świecie drewnianych zegarów astronomicznych.
Także Kościół św. Brygidy, a zwłaszcza znajdujący się w nim monumentalny Bursztynowy Ołtarz Ojczyźniany o powierzchni 120 m kw. wywołuje zachwyt. Często widzę, jak moi turyści w ciszy podziwiają go i kontemplują. Żywiołowe reakcje wywołuje Muzeum Bursztynu w Wielkim Młynie. Turyści chwalą nie tylko eksponaty, ale też aranżację wnętrza. Przyciemniana, nowoczesna przestrzeń wspaniale eksponuje oraz wyostrza formy, kształty i kolory bursztynu.
Co jeszcze?
Ogromna wystawa w Muzeum II Wojny Światowej i Pole Bitwy Westerplatte. Generalnie temat wojny zawsze wywołuje dużo emocji. Wielu turystów nie może też uwierzyć, że Główne Miasto to rekonstrukcja wybiórcza i że było zniszczone w 90 proc., a za fasadami kamienic mamy odbudowę w duchu modernistycznym.
Właśnie, o co pytają cię turyści? Padają jakieś nieoczywiste, zaskakujące pytania?
O tak, ostatnio zaskoczyło mnie pytanie, z ilu cegieł zbudowana jest Bazylika Mariacka. Sporo pytań jest - powiedzmy - społeczno-politycznych. Pytania dotyczą gdańskich polityków, prezydent Gdańska oraz obecnego prezydenta Polski. Natomiast w Sopocie prawie zawsze pada pytanie o Zatokę Sztuki i zaginięcie Iwony Wieczorek. Bardzo często turyści pytają też, kto mieszka w kamienicach przy Długiej i Długim Targu. Jakie są ceny mieszkań w Trójmieście.
Kiedy opowiadam o historii miasta, zawsze mówię, że są cztery nazwiska, które warto znać - Heweliusz, Schopenhauer, Fahrenheit i Grass. Ale czasem najpierw pytam, czy ktoś zna jakiegoś słynnego Gdańszczanina. I wtedy zawsze pada odpowiedź – Lech Wałęsa. Kiedy mówię, że Wałęsa nie urodził się w Gdańsku, to ludzie są zdziwieni. To pokazuje, jak bardzo stał się częścią i symbolem tego miasta.
Co jeszcze ludzi zaskakuje?
Jeżeli ktoś przyjeżdża do Gdańska po latach, to zawsze słyszę, że miasto się zmieniło i że jest coraz ładniejsze. Zaskakują nowe inwestycje, ale też to, jak jest czyste i jak dużo jest w nim zieleni. Wielu turystów jest też zaskoczonych, kiedy opowiadam o Elżbiecie Heweliusz, z domu Koopman, drugiej żonie Jana Heweliusza, która uważana jest za jedną z pierwszych kobiet astronomów na świecie. Nie tylko towarzyszyła mu w obserwacjach astronomicznych, ale po jego śmierci kontynuowała badania, obliczenia i wprowadzała korekty do dzieł słynnego astronoma.
Grupy, które zwiedzają ze mną statek-muzeum "Sołdek", co moim zdaniem zdarza się zdecydowanie zbyt rzadko, są bardzo zaskoczone, jak ciekawa jest wystawa w ładowniach. Można snuć historię powojennej stoczni, czasów PRL, opowiedzieć o pracy niterów, traserów i spawaczy. To jedyny zachowany na świecie rudowęglowiec z napędem parowym.
Wspomniałaś, że "Sołdek" jest zbyt rzadko odwiedzany przez grupy. Są jakieś inne miejsca, które twoim zdaniem są odwiedzane zbyt rzadko?
Sporo. Zwykle z braku czasu. Zawsze mi żal, kiedy mijamy w biegu Kościół Św. Katarzyny. To jeden z najstarszych gdańskich kościołów, w którym pochowany jest Jan Heweliusz. Tu znajduje się Muzeum Nauki Gdańskiej ze wspaniałą kolekcją zegarów wieżowych. Staram się zawsze wysłuchać z grupą gdańskich carillonów. Automatycznie grają co godzinę od 08:00-21:00 z Ratusza Głównego Miasta. Koncerty na żywo odbywają się zazwyczaj w soboty w południe.
Za rzadko też, moim zdaniem, pływamy kajakami po Motławie, a to jest super atrakcja i świetny sposób, by poznać miasto z innej perspektywy. Z kolei w Oliwie, gdzie często odwiedzamy park i katedrę, zwykle brakuje już czasu żeby wejść na punkt widokowy z wieżą widokową – Pachołek. To jeden z najładniejszych widoków na Trójmiejski Park Krajobrazowy, na morze i dzielnice Gdańska.
W Sopocie, moim zdaniem, taką bardzo interesującą atrakcją jest Opera Leśna. Niestety rzadko jest w programie zwiedzania. Szkoda, bo to wyjątkowy obiekt w pięknym miejscu. Można przejść przez garderoby, zobaczyć sporo zdjęć z różnych festiwali, ale przede wszystkim wejść na scenę i sprawdzić, jak świetna akustyka jest w tym miejscu.
Z tego co opowiadasz mam wrażenie, że dla turystów Gdańsk to Śródmieście, Oliwa i oczywiście morze. Czy w ogóle są zapytania o miejsca w innych dzielnicach?
Rzeczywiście inne dzielnice są właściwie pomijane. Opowiadam o nich przejazdem na trasie do Sopotu lub Gdyni. Czasem otrzymuję zapytanie o murale na Zaspie, ale bardzo rzadko zdarza się, że tam jedziemy. Pomijany jest też niemal zupełnie Wrzeszcz, kochany przez mieszkańców, ale dla turystów, podczas krótkiej wizyty, raczej trudny do zrozumienia. Coraz częściej pojawiają się za to pytania dotyczące najdłuższego falowca na Przymorzu. I tu jestem zaskoczona, bo wiele osób chce go zobaczyć. Parę razy na życzenie grupy specjalnie zmieniałam trasę przejazdu, żeby pokazać go turystom.
W 2023 r. w ramach 50. rocznicy budowy falowca (i osiedla Przymorze) byłam na spotkaniu z architektką Danutą Olędzką, która współtworzyła cały projekt. Ktoś zapytał, jak długo według założeń falowiec będzie stał. Ona się wtedy roześmiała i powiedziała: "ja się naprawdę dziwię, że on jeszcze stoi". A tymczasem nie tylko stoi, ale mam wrażenie, że właśnie przeżywa swój renesans, jeśli chodzi o zainteresowanie, które w ostatnich latach budzi.